• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Adresat zupełnie nieznany

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 47/2015

    dodane 19.11.2015 00:00

    Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Potrzeba jedynie kartki papieru, długopisu i odrobiny chęci. Tyle właśnie wystarczy, żeby napisać list do bliźniego.

    W akcji zorganizowanej przez Caritas Archidiecezji Gdańskiej chodzi o sprawienie radości w święta Bożego Narodzenia osobom samotnym i bezdomnym.

    Koperta bez znaczka

    Monika ma 23 lata. Jest studentką prawa na Uniwersytecie Gdańskim. Odbywa staż w kancelarii adwokackiej i codziennie odwiedza pocztę, bo korespondencji do wysłania jest zawsze sporo. – Szczerze, to zanim zaczęłam tu pracować, nie sądziłam, że poczta jest jeszcze komuś do czegoś potrzebna – śmieje się dziewczyna.

    Ostatnio na polubionej przez Monikę stronie na jednym z portali społecznościowych pojawiła się informacja, że Caritas organizuje bożonarodzeniową akcję, która może sprawić komuś ogromną radość. A wystarczy tak niewiele – tylko kartka papieru i długopis. – Ja mam ogromne szczęście, bo mam pełną rodzinę. Wszyscy spędzamy święta razem – rodzice, bracia i babcia. Ale pomyślałam sobie o tych wszystkich samotnych ludziach, którzy nie mają nikogo, a Boże Narodzenie to dla nich smutny czas, i stwierdziłam, że skoro mogę dać coś od siebie – dobre słowo, to czemu tego nie zrobić. Przecież to nic nie kosztuje, bo nawet znaczka nie trzeba – mówi Monika.

    Dziewczyna postanowiła, że o caritasowskiej akcji opowie współlokatorce i znajomym z uczelni, żeby listów było jak najwięcej. – Nie każdy z moich znajomych chodzi regularnie do kościoła, ale to nie powód, żeby nie zrobić czegoś dobrego dla drugiego człowieka – mówi studentka. Zadeklarowała nawet, że będzie nosiła ze sobą kilka kopert i dodatkowe długopisy. – Spędzamy tak dużo czasu, wgapiając się w ekrany komputerów, regularnie piszemy dłuższe lub krótsze wiadomości, to dlaczego nie napisać listu? – pyta dziewczyna. Chociaż sama przyznaje, że kiedy usiadła do napisania swojego, miała problem z tym, co chce w nim zawrzeć. – Bo nie wiedziałam, do kogo piszę i to mnie trochę zbiło z tropu. Zaczęłam się zastanawiać. Pomyślałam o swojej babci, co chciałabym jej powiedzieć. W drodze do pracy obserwowałam starsze osoby w tramwaju i tak jakoś po kilku dniach miałam już gotowy list do bliźniego – wyjaśnia Monika. Studentka podkreśla, że ta akcja daje coś zarówno temu, kto list otrzyma, jak i piszącemu. – Oderwałam się od mojego telefonu. Patrzyłam na ludzi – tych obok mnie, a nie tych na zdjęciach z portali społecznościowych. Fajnie, że ktoś wpadł na pomysł zorganizowania takiej akcji – dodaje Monika.

    Bez adresu

    Akcja „List do bliźniego” nawiązuje do akcji sprzed dwóch lat, kiedy Caritas Archidiecezji Gdańskiej zaproponowała osobom w różnym wieku, aby wydziergać szaliki na drutach albo na szydełku. Do akcji włączyli się mieszkańcy, wolontariusze, praktykanci i przyjaciele. Szaliki miały mieć 1,5 m długości i 15–20 cm szerokości. Dołączone do nich zostały kartki z życzeniami oraz podpisem osoby, która wykonała szalik. – Szaliki były synonimem ciepła. Wpłynęło ponad 1,5 tys. własnoręcznie zrobionych sztuk, które mogliśmy rozdać w czasie caritasowskiej wigilii dla bezdomnych w Sopocie – mówi ks. Janusz Steć, dyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej. Akcja cieszyła się dużym zainteresowaniem, chociaż nie niosła za sobą korzyści materialnych ani dla wykonawcy szalika, a tym bardziej dla obdarowanego. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie podniesie on standardu życia osoby obdarowanej, ale daje coś, co kojarzy się z ciepłem i przekazuje ludzką życzliwość wpisaną w ten świąteczny czas oraz świadomość, że został wykonany z myślą o kimś potrzebującym – zaznacza dyrektor.

    Stąd pomysł, aby akcję powtórzyć, ale w innym wydaniu. – Istotą zarówno tamtej akcji, jak i obecnej jest to, że ktoś robi dla bliźniego coś zupełnie bezinteresownie – poświęca swój czas, umiejętności i chęci dla osoby, której nie zna – wyjaśnia ks. Steć. Organizatorzy podkreślają, że list tylko pozornie wydaje się łatwiejszym do zrealizowania zadaniem niż wykonanie szalika. – Potrzeba chwili refleksji i zatrzymania się we własnym zabieganym życiu, bo nie da się napisać listu do bliźniego na kolanie. To, co zostanie w nim zawarte, ma przynieść drugiemu człowiekowi otuchę i pocieszenie – zaznacza ks. Janusz.

    Dlaczego list, a nie kartka albo krótka wiadomość tekstowa? – Bo najważniejsza jest treść, która nie może być błaha i nie powinna być ograniczona liczbą znaków. Pewnie większość nas dostała chociaż raz w swoim życiu list, którego myśl przewodnia była bardziej wartościowa niż pieniądze. Właśnie tak samo powinno być z „listem do bliźniego” – chcielibyśmy, aby przekazywał radość i otuchę, która zamknięta w słowach trafi do drugiego, nieznajomego człowieka – mówi ks. Steć. Dyrektor podkreśla, że listy będą miały ogromną wartość zwłaszcza dla osób bezdomnych. – Bo one nie mają adresu zamieszkania, czyli nigdy żadnego świątecznego listu nie otrzymają – wyjaśnia. Najlepiej, gdyby list został napisany na minimum jedną stronę. Nie trzeba umieszczać w nim swoich danych. – Słowo ma ogromną wartość i pokrzepia. Pisanie może być dla nas dobrym sposobem na przygotowanie się do Bożego Narodzenia, bo będzie wymagało chwili zastanowienia – co można słowem ofiarować drugiemu człowiekowi. To także dobra lekcja wychowawcza dla dzieci, u których sztuka pisania listów trochę kuleje, a które przekonają się, że nie tylko prezent kupiony za pieniądze może być bardzo cenny – mówi dyrektor.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół