• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Tutki Miłosierdzia

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 51-52/2015

    dodane 17.12.2015 00:00

    Pomoc mierzą kilogramami i dobrym słowem... w liście. Caritas Archidiecezji Gdańskiej także przed Bożym Narodzeniem nie zapomina o najbardziej potrzebujących.


    Jak co roku, przedświąteczny harmonogram Caritas jest bardzo napięty. Pracownicy i wolontariusze rozdają, organizują i przyjmują wszystko to, co dobrzy ludzie chcą przekazać innym.


    To taka torba


    Sukces zeszłorocznej tutki, nazwanej wówczas charytatywną, był niewątpliwy. – Rozdaliśmy ich ok. 6 tys. Zainteresowanie akcją było ogromne, dlatego w tym roku zdecydowaliśmy się rozszerzyć nasze działania – mówi ks. Piotr Brzozowski, wicedyrektor Caritas Archidiecezji Gdańskiej.
W sumie do parafialnych zespołów Caritas trafi aż 10 tys. tutek, czyli papierowych toreb przeznaczonych na produkty spożywcze. Bo założenie akcji jest bardzo proste – zabrać ze sobą tutkę do domu, pójść na zakupy i wypełnić torbę produktami, a następnie przekazać do parafii, z której została pobrana.


    – Tak właśnie staramy się działać, jako Caritas. Chcemy, aby w nasze akcję włączało się jak najwięcej osób, aby był to taki łańcuszek dobra – tłumaczy wicedyrektor.
Caritas wnosi do akcji tutki, parafialne zespoły zajmują się przekazaniem ich do ludzi dobrej woli, którzy je wypełniają, a następnie pełne torby wracają do parafii, która rozdziela je między najbardziej potrzebujących na swoim terenie.
– To bardzo osobista forma pomocy. Niektórym przypadła do gustu na tyle, że wolą zabrać ze sobą tutkę i wypełnić ją po brzegi niż wrzucić jedno pudełko ryżu w czasie zbiórki żywności – wyjaśnia wicedyrektor.
Tutka może pomieścić do 10 kg żywności. – My cieszymy się z każdej liczby produktów, która wróci do nas w torbie – mówi Maja Szabla z Parafialnego Koła Caritas przy archikatedrze oliwskiej. Tutek rozdano tu 50, większość już wróciła, a ci, dla których papierowych toreb zabrakło, posiłkowali się zwykłymi reklamówkami.
– Ludzie mają gest, bo w torbach są produkty, z których każdy z nas przygotowałby wspaniałe potrawy na święta. Nie tylko mąka i cukier, ale m.in. śledzie czy mięsa i, oczywiście, słodkości dla dzieci, które na pewno sprawią im ogromną radość – dodaje kobieta.
Pani Maja wie już, że będzie potrzebnych sporo paczek. – Pod opieką naszego koła jest 75 rodzin, a dodatkowo wspieramy
15 bezdomnych. Chcielibyśmy, aby każdy dostał na Boże Narodzenie choć namiastkę spokoju w postaci beztroski o to, co włożyć do garnka – wyjaśnia M. Szabla.
Bo brak żywności to największy problem, z jakim borykają się podopieczni PZC. – Rodziny, które zostaną obdarowane, to normalni ludzie, tylko bardzo ubodzy. Ledwo wiążą koniec z końcem. Odwiedzając ich, często słyszę: „Opłaty porobione, ale na leki i jedzenie to już nie starczy” – mówi M. Szabla. Dlatego tutka jest tylko dopełnieniem akcji, w które włącza się archikatedralne PZC. – Co miesiąc zbieramy pieniądze do puszek, żeby realnie wspomagać, kupując jedzenie i leki tym, którzy nie poradziliby sobie sami – dodaje M. Szabla. Kobieta ma nadzieję, że kilka tutek, które jeszcze są w obiegu, trafi jak najszybciej do parafii. – Chcielibyśmy się już zabrać za przygotowywanie paczek, żeby rodziny, którym produkty zostaną przekazane, mogły spokojnie zaplanować świąteczne potrawy – wyjaśnia pani Maja.


    Wpisane w miłosierdzie


    Zaproponowana przez Caritas torba nie wyróżniałaby się, gdyby nie napis: „Tutka Miłosierdzia”. – Chcieliśmy nawiązać do nowo rozpoczętego Roku Miłosierdzia – wyjaśnia ks. Brzozowski. Stąd na torbie, oprócz informacji, co do niej wrzucić, żeby paczkę przygotować, jest cały fragment z papieskiej bulli dotyczący uczynków miłosierdzia względem ciała i ducha. – Uznaliśmy, że będzie to pewna forma przypomnienia, czym jest miłosierdzie i jak je realizować względem bliźniego – dodaje wicedyrektor.
Dla pani Mai realizowanie uczynków miłosierdzia to oczywista sprawa. – Ostatnio nawet poprosiliśmy, aby ksiądz z ambony ogłosił, że jeśli ktoś zauważy wśród swoich sąsiadów osobę, która potrzebowałaby pomocy, niech da znać. Bo najważniejsze to nie przechodzić koło bliźniego obojętnie, kiedy wiadomo, że potrzebne jest wsparcie – mówi.
Na brak obojętności ze strony tych, którzy chcą pomóc bliźniemu, nie mogą narzekać pracownicy Centrum Wolontariatu Caritas przy Jesionowej w Gdańsku. – Tutka przyjęła się błyskawicznie, mimo obaw niektórych PZC, że torby mogą nie wrócić. Rok temu udało się zrobić wiele paczek dla najuboższych – wyjaśnia Alicja Szostek.
Kobieta jest przekonana, że mimo szału zakupów i mnogości obowiązków, święta Bożego Narodzenia to czas, kiedy najczęściej myśli się o potrzebujących. – Chociaż jesteśmy zabiegani, to wydaje mi się, że więcej uwagi poświęcamy drugiemu człowiekowi. Robiąc zakupy, przygotowując świąteczne potrawy, wymyślając kolejne prezenty, chyba dosadniej dociera do nas myśl, że nie każdy będzie mógł zasiąść przy zastawionym stole. Dlatego to jest bardzo pokrzepiające, że jest tylu ludzi, którzy w nasze akcje się włączają, każdy według swoich możliwości, bo czasami tutka jest pełna do połowy, ale to dużo więcej niż nic – mówi pani Alicja.
1 na 10 toreb rozdanych przez PZC już wypełniona wraca do centrali Caritas. – Jest to wsparcie dla ogólnych działań Caritas naszej archidiecezji. Te torby trafią do rodzin potrzebujących, które się same do nas zgłoszą, albo do jadłodajni Caritas do Sopotu, gdzie przez cały rok przygotowujemy posiłki i gdzie potrzebujący przychodzą nie tylko w święta – wyjaśnia pani Alicja.
W tym roku organizatorzy zrezygnowali z pomysłu losowania nagrody wśród tych, którzy tutki napełniali. – Na wszystkie wydane torby wróciła tylko garstka kuponów uprawniająca do wzięcia udziału w losowaniu, co sugerowało, że ludziom bardziej zależy na pomocy niż na gratyfikacji za dobry uczynek – podkreśla ks. Brzozowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół