• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • W obronie Wałęsy

    Jan Hlebowicz

    dodane 22.02.2016 12:37

    Od kilku dni jesteśmy świadkami spektaklu pt. "Obrona Lecha Wałęsy. Gra na emocjach Polaków Anno Domini 2016". Salonowi dziennikarze z "Gazety Wyborczej", "Newsweeka" czy portalu Tomasza Lisa "naTemat.pl" dokonują godnej podziwu retorycznej ekwilibrystyki, prześcigając się w sposobach wybielania i relatywizowania przeszłości byłego prezydenta i lidera "Solidarności".

    "Oni chcą wymazać Wałęsę z historii, to my pokażmy się z nim jako człowiekiem i bohaterem, którego opluwają" - zaapelował Jarosław Kurski, wicenaczelny "Wyborczej". Myśl podchwycił Mikołaj Chrzan, redaktor naczelny trójmiejskiej "GW", kreśląc na łamach czarny scenariusz przyszłych lekcji historii, na których dzieci i młodzież będą uczyć się o zdrajcy Wałęsie i komunistce Krzywonos oraz wielkim "naczelniku Kaczyńskim".

    No tak, bo przecież wcale nie o prawdę chodzi, tylko o to, że ci źli, mściwi, małostkowi pisowcy ("Gdzieście byli, jak Wałęsa walczył") wespół z jeszcze gorszym ipeenem próbują zniszczyć legendę Lecha i zmieszać z błotem dziedzictwo "Solidarności". Efekciarskie to i strasznie płaskie zarazem.

    Salonowi dziennikarze w coraz bardziej emocjonalnych artykułach i wpisach na portalach społecznościowych świadomie wpisują sprawę "teczek Bolka" w bieżący spór polityczny. Za nic mają fakty, racjonalne argumenty i dotychczas niepodważone ustalenia naukowców, do których w ogóle nie zamierzają się odnosić. Wiedzą, że w merytorycznej dyskusji nie mieliby szans, dlatego odwracają kota ogonem, nazywając ludzi, którzy chcą wyjaśnić przeszłość byłego lidera "Solidarności", "nienawistnikami" (vide Tomasz Lis w felietonie "Byłem, jestem, będę Wałęsistą").

    Część dziennikarzy i komentatorów, a priori kwestionując ustalenia dotyczące współpracy Wałęsy z SB w latach 70., w sytuacji, gdy na stole leżą twarde dowody, opowiadają się de facto za kłamstwem w życiu publicznym. W imię nienaruszalności narodowego sacrum robią wszystko, by nie dopuścić do rzetelnej dyskusji nad przeszłością byłego prezydenta.

    A przecież w całej sprawie nie chodzi o to, żeby Wałęsę upokorzyć i podważyć jego autorytet w imię osobistych uprzedzeń. Chodzi o to, by z otwartą przyłbicą rozmawiać o najnowszej historii. Bez jej poznania trudno będzie bowiem zrozumieć, przede wszystkim pokoleniom Polaków urodzonych po 1989 roku, dzisiejszą rzeczywistość.

    "Nie mamy prawa oceniać, jeśli sami nie byliśmy w takiej sytuacji, co Lech w 1970 roku" - można często usłyszeć od obrońców byłego prezydenta.

    Sam nie wiem, jak bym się zachował w obliczu zastraszającego mnie funkcjonariusza bezpieki. Może bym podpisał? Może donosił? Gdyby tak rzeczywiście się stało, czy powinienem być zwolniony z odpowiedzialności za swoją decyzję oraz z przeprosin, które należałyby się pokrzywdzonym przeze mnie osobom? Nie powinienem. Nawet jeśli później zerwałbym współpracę i został liderem wielkiego wolnościowego ruchu...

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Reklama

    • ELA
      23.02.2016 11:22
      DLACZEGO PAN OBRAŻA I EPITETUJE INNYCH TYLKO DLATEGO ŻE MAJĄ INNE POGLĄDY? TERAZ UDERZA SIĘ W CZŁOWIEKA NAJBARDZIEJ ZASŁUŻONEGO, KTÓRY NA PEWNO NIE JEST ŚWIĘTY ALE DLA WSZYSTKICH POLAKÓW ZROBIŁ NAJWIĘCEJ, CZY W IMIĘ TEJ NIBYPRAWDY KTÓRA JEST WYGODNA DLA INTERESÓW PISU TRZEBA GO OPOLUWAĆ I NISZCZYĆ, GDZIE CHRZEŚCIJAŃSKIE MIŁOSIERZIE NIBY KATOLICKIEGO PISMA , DOŚC TEGO ZAJMIJCIE SIĘ EWANGELIĄ A NIE POLITYKĄ
    • A-Z
      24.02.2016 00:24
      W tej całej dyskusji na wspaniałym i walecznym Wałęsą- nie chcę mu niczego ujmować, zapominamy zupełnie o szarch "żołnierzach". Przecież bez nich by nie było wielkiego Wałęsy.Być może nie byłoby Solidarności. Bo Solidarność to przecież ludzie.
    • Contral
      25.02.2016 21:59
      L. Wałęsa stracił autorytet - przynajmniej u mnie - nie dlatego, że był TW Bolkiem tylko dlatego, że w latach dziewięćdziesiątych kiedy był prezydentem plótł takie bzdury jakich nie powstydzili by się dzisiaj Janusz Palikot i Ryszard Petru razem wzięci.
      Jednym słowem: facet błaznował i jak widać dalej błaznuje zgodnie ze swoją maksymą: "nie chcę ale muszę".
    • Bedziesz przeklety
      27.02.2016 08:56
      Ludzkimi dłońmi na olimp wciśnięty
      Z wizerunkiem matki zaczepionej w klapie
      Naznaczony godłem na światowej mapie
      Będziesz przez naród jak wielu przeklęty

      Zdrada od wieków tak samo mierzona
      Zawsze kat ucinał jej słabe oblicze
      Kiedyś zapłoną prawdy wielkie znicze
      Kłamstwa w mętnej wodzie daleko zatoną

      Nie warto wychodzić z rana na cokoły
      By ktoś powalił nasz pomnik o zmroku
      Wszak to nie otrze łzy stojącej w oku

      Przylecą z nieba niebieskie anioły
      By oko wstawić w martwe oczodoły
      I poszybują znowu wysoko
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół