• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Ks. Jan był dla wszystkich

    Jan Hlebowicz

    dodane 01.04.2016 15:20

    Prof. Jan Hartman w swoim wspomnieniu o ks. Janie Kaczkowskim nazywa zmarłego "antyklerykałem". Instrumentalnie próbuje "wcisnąć" wyjątkowego kapłana w ramy lewicującego antykościelnego buntownika. To nieporozumienie.

    Nie będę w dniu pogrzebu ks. Jana podejmował retoryki prof. Hartmana. Znany bioetyk, ale także działacz lewicowy, próbuje bowiem zawłaszczyć sobie (i środowisku, które reprezentuje) pamięć o zmarłym, apelując (jak rozumiem) do wszystkich katolików: "Zabierajcie łapy od ks. Kaczkowskiego". Nie podniosę rękawicy, by nie sprowadzać dyskusji o śp. ks. Janie do poziomu "on był bardziej nasz niż wasz". Ks. Jan był dla wszystkich.

    Osobiście rozmawiałem z nim tylko raz. Pisałem właśnie artykuł o zagadnieniu śmierci klinicznej i potrzebowałem wypowiedzi eksperta. Ksiądz Kaczkowski - bioetyk, a jednocześnie dyrektor hospicjum - wydawał się idealnym rozmówcą. Problem polegał na tym, że rozmowę potrzebowałem "na już". Byłem pewien, że znany w Polsce "onkocelebryta" (jak sam o sobie mówił) odprawi mnie z kwitkiem, tłumacząc się mnóstwem obowiązków i brakiem czasu. Było inaczej. Ksiądz Jan podniósł słuchawkę, a na moją prośbę o wywiad odpowiedział krótko: "Nie obiecuję, że będzie to coś wybitnego, ale będę się starał".

    Taki był ks. Kaczkowski. Otwarty. Pomocny. Poświęcający swój czas innym - schorowanym, starszym, młodym, zbuntowanym, uzależnionym, wierzącym, niewierzącym, ludziom reprezentującym odmienne światopoglądy. To nie tylko moja obserwacja, ale kilkunastu osób blisko związanych z ks. Janem.

    W ostatnim tygodniu poznałem rodziców ks. Kaczkowskiego, przyjaciół, współpracowników, byłych uczniów. Z ich opowieści wyłonił się niezwykły obraz człowieka, którego nie da się wcisnąć w sztywne ramy i zaszufladkować.

    Ksiądz, naukowiec, przyjaciel trudnej młodzieży, mówca, intelektualista, kumpel, wymagający szef, zdolny pedagog, człowiek o nieprzeciętnym poczuciu humoru. Ale na pewno nie antyklerykał.

    Ksiądz Kaczkowski, co sam podkreślał przy niemal każdej okazji, kochał Kościół. Kiedy przyjmował Komunię św., twierdził, że jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Był wiernym sługą Jezusa Chrystusa, "kapłanem przedsoborowym, a nie awangardowym" (tak się określał), tradycjonalistą, który szczególnie ukochał liturgię trydencką.

    To prawda, że czasem potrafił być krytyczny wobec Kościoła. Wypunktowywał niewłaściwe zachowania innych księży. Nie pozwalał zaskorupić się w "kościółkowatości". Był nieprzejednanym krytykiem wyniosłego, sztywnego stylu duszpasterstwa. Ale jak sam wyraźnie podkreślał, wszystko, co mówił o Kościele, wynikało z przywiązania i miłości do niego.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Reklama

    • Basia
      01.04.2016 17:52
      Wierzę,że po śmierci ks.Jan będzie wstawiał się za nami w niebie.Wiele razy podkreślał swoją wiarę w świętych obcowanie.Dlatego proszę Go o wstawiennictwo w sprawach,które noszę w swoim sercu i które po ludzku są dla mnie trudne.Mówiłeś,żeby dzwonić ilekroć poczujemy,że doszliśmy do ściany.Westchnij w mojej intencji przed Bogiem.Wszak Ojciec Niebieski nie odmawia niczego swoim umiłowanym dzieciom.TY do nich należysz z całą pewnością.
      doceń 15
    • Kris
      01.04.2016 20:50

      Hmm, ksiądz Kaczkowski był raptem o 4 lata młodszy ode mnie. Pan prof. Hartman mówi o "antyklerykale" nie rozumiejąc naszego pokolenia, pokolenia związanego w ten czy inny sposób z kościołem, Kościołem Powszechnym.
      Spora grupa młodych kapłanów jest bardzo krytyczna wobec "starych" naleciałości w kościele. Ale nie tylko, wielu kapłanów chce żyć "na luzie", nie krępując się powagą swego powołania. Wielu proboszczów to ....tempi a wtedy kapłan buntuje się lub poddaje "obróbce". Śp. ks. Kaczkowski miał przywilej decydować sam o swym podejściu do ludzi, o sposobie życia dając wzór dla innych kapłanów w jaki sposób mają współżyć z parafianami ale też z ludźmi.
      I to nawet "uczonym" w głowie się nie mieści czego dowodem jest prof. Hartman.
      I o takich kapłanów walczmy - by szli drogą wyznaczoną przez KSIĘDZA KACZKOWSKIEGO.
      doceń 10
    • wigo
      02.04.2016 18:47
      Pan Hartman mimo że profesor dalej nic nie rozumie. Ks. Jan swoją postawą i nauczaniem udowadniał, że człowiek jest godzien troski i uczuć od poczęcia do naturalnej śmierci, pan Hartman jest i za aborcją i za eutanazją. Ks. Jan kochal wszystkich ludzi - wierzących i niewierzących, pan Hartman wierzących, a zwłaszcza księży najchętniej pozbył by się z rzeczywistości. Dlatego ks. Jan był i jest WIELKI, a pan Hartman no cóż profesor ale ciągle malutki człowiek...
      doceń 11
    • Obywatel
      04.04.2016 09:06
      Pan Hartman akurat zbyt wysokich intelektualnych lotów nie prezentuje, ale pewne rzeczy rozumie doskonale. To nie żadne nieporozumienie, ale konsekwentnie realizowana programowa akcja antychrześcijańska.
      doceń 10
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół