• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Z balonem i krówką

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 24/2016

    dodane 09.06.2016 00:00

    – To będzie wielkie i bardzo radosne wydarzenie. W końcu nie spotykamy się, żeby protestować, ale wyrazić naszą pochwałę dla życia i rodziny – mówi Waldemar Jaroszewicz, przewodniczący Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” w Gdańsku, główny organizator.

    Organizacja VII Marszu dla Życia i Rodziny w archidiecezji gdańskiej idzie pełną parą. Organizatorzy zapewniają, że każdy, kto zdecyduje się uczestniczyć w przemarszu ulicami Gdańska, nie pożałuje. Bo atrakcji nie zabraknie.

    Po raz siódmy

    Kiedy organizowali marsz pierwszy raz, pojawiło się wiele obaw. Czy to wypali? Czy ludzie przyjdą? Czy taka akcja się spodoba? Przedsięwzięcie okazało się strzałem w dziesiątkę. – Przeszliśmy ulicami miasta, budząc spore emocje wśród obserwatorów. Zdarzyło się nawet, że ktoś rzucił w naszą stronę niewybredną uwagę, ale nawet to nie odebrało nam tej radości, która towarzyszy każdemu marszowi – mówi W. Jaroszewicz.

    Coroczne świętowanie weszło wielu mieszkańcom Gdańska w nawyk i chętnie maszerują ze swoimi pociechami – tymi starszymi, ale także tymi „schowanymi” w brzuchu mamy. – Z całą pewnością nie przegapię tegorocznego marszu. Będę szła razem z mężem Pawłem, 3-letnią Lenką, małym Kacperkiem i Zosią, która nie daje o sobie zapomnieć – śmieje się, pokazując na swój brzuch, Paulina, 30-latka z Gdańska. Dlaczego po raz kolejny przyłączy się do barwnego korowodu afirmującego życie? – Bo sama jestem żoną i matką, wiem, jaką radością i skarbem jest rodzina. Myślę, że wielu młodych ludzi się dzisiaj gubi. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni nie decydują się na założenie rodziny. Może myślą, że ślub ogranicza? Sama nie wiem. Jedno jest pewne – o rodzinie trzeba mówić głośno, ale takiej prawdziwej, gdzie są mama i tata – podkreśla młoda kobieta. Organizatorzy i zaangażowani w akcję młodzi wolontariusze zasiadają przy wspólnym stole. – Poczęstujcie się krówką – pada. – Takie same będziemy rozdawać dzieciom w czasie marszu. Magda, Mateusz, Alicja i Karol reprezentują Ruch Czystych Serc. W Gdańsku działają od niedawna, ale prężnie angażują się organizację marszu. – Po raz drugi będziemy uczestniczyć w tej inicjatywie i bardzo nas to cieszy, bo charyzmat naszej wspólnoty nastawiony jest na odpowiedzialne szukanie przyszłego małżonka, a następnie założenie rodziny – mówi Mateusz. Rodziny, która nie jest tylko rodziną ze względu na wspólne nazwisko. – Rodzina to trwanie przy sobie w doli i niedoli. Nawet jeżeli dziecko miałoby się urodzić chore, to nie wyobrażam sobie, że mogłabym je zabić – mówi Magda. Starają się dawać świadectwo w swoim środowisku. – Najbardziej denerwujące jest, kiedy ktoś tylko mówi, że jest przeciwko aborcji, że się z tym nie godzi, ale nie robi niczego w tym kierunku. Nie ruszy się z kanapy, nie powie głośno, co myśli. A właśnie o to chodzi w dzisiejszym świecie, aby swoją postawą zachęcić ludzi do niewstydzenia się, że zależy nam na każdym, także nienarodzonym życiu – dodaje Magda. Alicja na co dzień opiekuje się dziećmi z trudnych rodzin. – Czasami mam wrażenie, że obecnie nikt nie pamięta o prawdziwej miłości, szacunku do drugiej osoby, odpowiedzialności za siebie i za innych, dlatego zdecydowałam się iść pod prąd za takimi wartościami – mówi.

    Spotkać „Małego Jasia”

    – Idea marszu wiąże się z Janem Pawłem II, dla którego życie i rodzina stały się podstawą pontyfikatu. Nie jest to marsz protestu, w których tak chętnie wiele osób bierze udział. Natomiast trudno nam się opowiedzieć w sposób pozytywny za wartościami – za życiem i za rodziną – wyjaśnia W. Jaroszewicz. Marsz to nie tylko przejście ulicami Gdańska. – Zawsze stawialiśmy na pierwiastek edukacyjny i ewangelizacyjny. Stąd świadectwa osób, dla których rodzina to wartość nadrzędna – podkreśla przewodniczący. W czasie tegorocznego marszu organizatorzy chcieliby, aby uczestnicy usłyszeli świadectwo rodzin dzieci dotkniętych zespołem Downa. Jak co roku, organizatorzy zachęcają, aby wspomóc Dom Samotnej Matki. – Prosimy, aby każdy przyniósł pieluszki jednorazowe w ramach akcji „Pieluszka dla maluszka”. Jest to konkretna pomoc dla samotnych matek, które mimo trudnej sytuacji zdecydowały się urodzić – podkreśla W. Jaroszewicz. Poza krówkami, balonikami i kwiatami, zarówno uczestnicy, jak i obserwatorzy „spotkać” mogą „Małego Jasia”. – To naturalnej wielkości model dziecka w łonie matki w wieku 10 tygodni od poczęcia. Ma zaledwie 5 cm i najlepiej obrazuje, że to, co niektórzy uznają za bezkształtny embrion, jest małym bezbronnym człowiekiem – wyjaśnia W. Jaroszewicz.

    VII Marsz dla Życia i Rodziny

    19 czerwca – początek o godz. 14.30 Gdańsk, pl. Solidarności.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół