• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Nasza ofiara nie poszła na marne

    Jan Hlebowicz

    dodane 01.08.2016 21:41

    - Przychodzimy tutaj nie po to, by czcić katastrofę, ale po to, by czcić wielkość ofiary tych, którzy ginęli z nadzieją, że oddają swoje życie za ważne dla Polaków wartości - wolność i niezawisłość naszego kraju - mówi kpt. Jerzy Grzywacz, uczestnik powstania warszawskiego.

    Na cmentarzu Łostowickim w Gdańsku, przy ścianie pamięci w kwaterze Armii Krajowej, 1 sierpnia odbyły się obchody 72. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. W uroczystości wzięli udział przedstawiciele władz państwowych i samorządowych.

    Punktualnie o godz. 17 rozległ się dźwięk syren, na który zareagowali kierowcy i przechodnie, zatrzymując się i tym samym oddając hołd powstańcom. Następnie odegrany został hymn państwowy. Modlitwę odmówił ks. kmdr Marian Próchniak, a po niej odbyły się Apel Pamięci i salwa honorowa. Na zakończenie uroczystości przedstawiciele władz miasta i kombatanci złożyli wieńce i kwiaty przy ścianie pamięci.

    Jerzy Grzywacz ps. "Tapir" w 1942 r. wstąpił do Szarych Szeregów. W powstaniu warszawskim brał udział jako 14-letni chłopak. Był łącznikiem dowódców Zgrupowania Krybar.

    - Zarzuca się nam, że świętujemy zawsze klęski. Rzeczywiście, powstanie warszawskie zakończyło się straszliwą klęską. Zginęło 200 tys. osób, bezpowrotnie zniszczone zostało wiele dóbr kultury, a Warszawa przypominała martwe rumowisko. Dlaczego więc świętujemy ten dzień? Nie dlatego, że była to klęska. My przychodzimy tutaj dlatego, ponieważ powstanie wywołane zostało z motywacji niezwykle szczytnych, z powodu wartości ważnych dla wielu pokoleń Polaków. A tym wartościom na imię: wolność i niezawisłość Polski - podkreśla.

    - Głęboko wierzę, że wielkość naszej ofiary nie poszła na marne. Dzięki świadomości tego, co przeżyliśmy, w wielu polskich rodzinach w 45-letnim okresie PRL przechowywane były marzenia i wola, aby tę niezawisłość odzyskać. Sam uczestniczyłem w ruchu "Solidarności" i rozmawiałem z jego liderami. Oni podkreślali, że walcząc o wolność i suwerenność, gdzieś z tyłu głowy mieli doświadczenie tragedii powstania warszawskiego. Wiedzieli, że walczyć muszą drogą pokojową. I to się udało - dodaje.

    Obecnie prof. Grzywacz jest prezesem Okręgu Pomorskiego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz Oddziału Morskiego Stowarzyszenia Szarych Szeregów.

    Więcej o losach Jerzego Grzywacza w 33. numerze "Gościa Gdańskiego" na 14 sierpnia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół