• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Jak wikary

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 33/2016

    dodane 11.08.2016 00:00

    – Kardynał rozmawiał z każdym – z prostymi rybakami i plażowiczami. Chciał i umiał słuchać prostych ludzi. Nigdy nie dawał im odczuć swojej pozycji – opowiada ks. prał. Daniel Nowak, proboszcz parafii Chrystusa Króla w Wejherowie.

    Do Karwi przyjeżdżał, zanim jeszcze został biskupem i kardynałem. Początkowo zatrzymywał się w prywatnych kwaterach. Od 1978 roku podczas spędzanych nad morzem wakacji mieszkał jednak już tylko na plebanii. – W pamięci mieszkańców Karwi zapisała się postać przechadzającego się kardynała. Na głowie kapelusz sombrero, flanelowa koszula i dżinsy. Wysoki, szczupły, zawsze wyprostowany. Parafianie z tego powodu mówili o nim „Długopis” – mówi ks. Nowak.

    Od 1973 roku proboszczem parafii św. Antoniego w Karwi był ks. Bolesław Lewiński, wujek ks. Daniela. On sam, jako młody kapłan, spotkał tam kardynała kilkakrotnie. – Kiedy przed nim stanąłem, byłem ciężko wystraszony. Ta moja postawa wzbudziła w nim wyraźną wesołość. Natychmiast rozładował sytuację. Pytał o życie. Interesował się prostymi, kapłańskimi sprawami. Chciał słyszeć, jak inni postrzegają rzeczywistość – wspomina ks. Nowak.

    Scenariusz wizyt był zawsze taki sam. Z lotniska na gdańskim Rębiechowie odbierał kardynała ks. Jerzy Kuhnbaum, zwany potocznie „Kargulem”. Po krótkiej wizycie na Żabiance, gdzie „Kargul” był proboszczem, kardynała odwożono do Karwi. – Tu stawał u drzwi plebanii i mówił: „Wikary melduje się do pracy”. W czasie spędzanego w Karwi urlopu chciał być postrzegany jako zwyczajny ksiądz. Nie było w tym nic z kokieterii czy udawania – wspomina ks. Nowak. – W sezonie letnim niedzielnych Mszy św. w Karwi było po 5–6. Odprawiali je księża przebywający w parafii. Kiedy wyznaczano obowiązki, kardynał stawał w kolejce i, zgodnie z wyrażaną na wstępie deklaracją, chętnie je przyjmował – opowiada kapłan. – Wszystkim, którzy spotkali kardynała, zapisze się on w pamięci jako biskup żyjący blisko ludzi. Rozmawiający i słuchający słów o ich problemach. Taki, który pochyla się nad dzieckiem, aby z czułością pogłaskać je po głowie – dodaje ks. Nowak.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół