• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Łowią ludzi na półwyspie

    Ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 34/2016

    dodane 18.08.2016 00:00

    O duszpasterstwie łączącym tradycję z nowoczesnością, muzyce, która sprzyja zbliżeniu z Bogiem, oraz ciastach pieczonych przez pobożne parafianki mówi ks. Bogusław Kotewicz, proboszcz parafii w Jastarni.

    Ks. Rafał Starkowicz: Co roku półwysep odwiedzają tysiące turystów. Jacy to ludzie?

    Ks. Bogusław Kotewicz: Są bardzo różni, bo i sam półwysep proponuje różnorodne atrakcje i sposoby spędzania czasu. W Chałupach króluje młodzież, która kocha sporty wodne. W Jastarni mamy sporo małżeństw z dziećmi i osób starszych. Hel z kolei to miejsce, w które większość turystów udaje się na jednodniowe wycieczki. Niezależnie od oczekiwań i sposobów spędzania czasu, przyjeżdżający do tych miejscowości oczywiście różnią się także między sobą.

    Czy wobec takiej różnorodności oczekiwań i proponowanych atrakcji potrzebne są turystom jeszcze jakieś dodatkowe działania duszpasterskie?

    To są ludzie, którzy mają swoje potrzeby religijne, korzystają z Eucharystii czy spowiedzi. Wszystkie parafie odnotowują w czasie wakacji znaczną zwyżkę liczby uczestniczących w nabożeństwach. Turyści przychodzą zresztą na Msze św. nie tylko w niedzielę. Głosimy więc homilie na wszystkich Mszach w tygodniu. Co ciekawe, zdarza się, że goście przychodzą później do zakrystii, by wyrazić swoje zdanie, czasem trochę podyskutować na temat treści kazań. To pokazuje, że żywe słowo spotyka się z ogromnym zainteresowaniem.

    Robicie coś, żeby pomóc w nawiązaniu relacji z Bogiem tym, którzy do kościoła nie przyjdą?

    Podejmujemy wiele działań, które mają zachęcić ludzi do przyjścia do kościoła. Proponujemy wiernym spotkania o nietypowej tematyce. Ostatnio można było spotkać się z siostrą zakonną z Boliwii. Mówiła o świecie i Kościele, jakiego większość z nas nie zna. Mieliśmy także wątek patriotyczny. Ksiądz z Wilna opowiedział o wielu ciekawych i nieznanych aspektach dotyczących historii i teraźniejszości życia na dawnych Kresach. Niezależnie od tego, staramy się wyjść z Ewangelią na zewnątrz kościoła. Udało się nam zorganizować m.in. festyn ewangelizacyjny. Trwał trzy dni. Pod koniec lipca w Jastarni, Juracie i Kuźnicy odbywała się żywa ewangelizacja. Były modlitwy, świadectwa i koncerty rodzimych zespołów. Występowały także znane formacje – Kanaan i Propaganda Dei. Połączyliśmy to z prezentacją wiary, miejscowych praktyk religijnych oraz lokalnej twórczości. Turystów przyciągała także okazja poznania specyfiki pracy na morzu.

    Czy ludzie, którzy przyjechali, by korzystać z uroków plaży, byli tym wydarzeniem zainteresowani?

    W wydarzeniu uczestniczyły ogromne tłumy. Zwłaszcza w czasie powrotów z plaż. Zatrzymywali się, słuchali, brali czynny udział. To ważne. Bo w tym przypadku, żeby spotkać się z Ewangelią, nie trzeba przechodzić przez drzwi kościoła. Tutaj wystarczy się po prostu zatrzymać.

    Kto zorganizował to wydarzenie?

    Przede wszystkim działające przy parafiach grupy duszpasterskie. Największą siłę stanowił tu Kościół Domowy. Ale włączali się wszyscy. Parafianki piekły ciasta, żeby słuchacze mogli się poczęstować. Trudno wszystkich wyliczyć, ale jestem im bardzo wdzięczny. W przypadku takiego przedsięwzięcia każda pomoc jest dobra. Jeden może wesprzeć je modlitwą, drugi coś dołożyć, ktoś inny – ofiarować wypieki. Co ciekawe, przy tej okazji zbierano pieniądze na rehabilitację dzieci. Dzięki temu 5 z nich otrzymało wsparcie. Działalność ewangelizacyjną i promującą lokalną twórczość połączyliśmy z akcją charytatywną. Warto dodać, że dzięki współdziałaniu z Filharmonią Bałtycką oraz Miejskim Ośrodkiem Kultury w czwartki lipca i sierpnia w kościele odbywają się także najwyższej jakości koncerty organowe.

    One też mają znaczenie ewangelizacyjne?

    Oczywiście. Wydarzenie ściąga ludzi głodnych pięknej muzyki. Z drugiej strony daje im także kontakt z tym, co sakralne. Część z uczestników tych koncertów przychodzi wcześniej na Mszę, a kilkanaście minut poprzedzających wydarzenie spędza na głębokiej modlitwie. To dobrze, bo nie chcemy z kościoła robić muzeum albo sali koncertowej. Do ewangelizacji staramy się zresztą wykorzystywać wszelkie możliwe okazje. Na przykład podczas odbywającego się w porcie festynu rybackiego proponujemy ludziom udział w liturgii wykorzystującej elementy języka kaszubskiego. W działania ewangelizacyjne wpisują się także pielgrzymki. Wielu turystów wsiada na pokłady łodzi płynących do Pucka na odpust rybacki. Dołączają także do pieszej pielgrzymki na mały odpust rybacki do Swarzewa.

    To bardzo tradycyjne formy duszpasterskie...

    Łączymy tradycję z nowoczesnością. Wśród gości mamy zarówno wielu ludzi szanujących tradycyjną duchowość i formy duszpasterskie, jak i takich, którzy uczestniczą w ruchach ewangelizacyjnych i charyzmatycznych. Ewangelia jest niezmienna. Ale w duszpasterstwie staramy dostosować się do panujących warunków. Św. Piotr, patron rybaków, usłyszał od Jezusa: „Odtąd ludzi będziesz łowił”. Zgodnie z tym słowem, sieci zarzucamy także poza kościołem. Wydobywanie połowu odbywa się jednak już generalnie wewnątrz.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół