• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Miały pójść na śmietnik...

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 34/2016

    dodane 18.08.2016 00:00

    Pełniła już rolę stajni i magazynu torped. W 1980 r. była świadkiem wydarzeń, które zadecydowały o losach Polski, Europy i świata. Obecnie historyczną salę BHP wypełniły makiety stoczni, modele statków i dioramy z czasów strajków sierpniowych. ‒ Elementy wystawy nawiązują do dawnego muzeum zakładowego ‒ wyjaśniają twórcy.

    Sala BHP to niezwykłe miejsce na mapie Gdańska. To właśnie tutaj obradował Międzyzakładowy Komitet Strajkowy podczas Sierpnia ‘80. W tym miejscu Lech Wałęsa podpisał wielkim, biało-czerwonym długopisem tzw. porozumienia sierpniowe. – Jednak mało osób wie, że w latach 1978–1996 sala pełniła funkcję muzeum zakładowego, zwanego Izbą Pamięci Stoczni Gdańskiej. Ówczesne muzeum nie było ogólnodostępne. Odwiedzali je stoczniowcy, armatorzy i czasami wycieczki szkolne. Jednak jego wygląd i wyposażenie zachowało się do dziś na licznych zdjęciach archiwalnych oraz filmach dokumentalnych. Część zbiorów widać też w kadrach „Człowieka z żelaza” Andrzeja Wajdy. Chcieliśmy nawiązać do tradycji dawnego muzeum. Tak narodził się pomysł na wystawę „Stocznia Solidarność” – tłumaczy Mateusz Smolana, administrator i zarządca sali.

    Kurz i pył

    Przez kilkadziesiąt lat zgromadzono w izbie pokaźny zbiór pamiątek, z których najważniejsze i najatrakcyjniejsze były modele produkowanych w stoczni statków, olbrzymie dioramy ukazujące wydziały stoczniowe K-2 i K-3 oraz makieta jednej z wizji rozbudowy stoczni z połowy lat 70. XX w. Zbiór ten prawnie od 1996 r. pozostawał w gestii syndyka masy upadłościowej Stoczni Gdańskiej SA, a fizycznie zdeponowany był w różnych pomieszczeniach, często w bardzo złych warunkach. – To niezwykle cenne eksponaty, które o mały włos nie trafiły na śmietnik. Na szczęście właściciel zapytał, czy chcielibyśmy je odzyskać. Odpowiedzieliśmy, że oczywiście – opowiada Wojciech Kwidziński, prezes Zarządu Fundacji Promocji Solidarności. Zbiory były w fatalnym stanie. Brakowało ok. 70 proc. elementów. – Przez lata na makietach nagromadziła się tona kurzu i papierosowego pyłu. Jednak nie przestraszyliśmy się. Postanowiliśmy zrekonstruować makiety i wzbogacić je o nowe elementy – mówi W. Kwidziński. – Odświeżyliśmy kadłuby statków, dodaliśmy holowniki, pojazdy i ludzi. Zrekonstruowaliśmy większość dźwigów. Makietymają też instalację ledową, która oświetla ekspozycję. Dodatkowo na wystawie eksponowanych jest 20 modeli budowanych w zakładzie statków, model silnika okrętowego „Gdańsk 1” oraz wielki model „Daru Młodzieży”.

    Tysiące figurek

    Kluczowym elementem wystawy jest gigantyczna diorama skrupulatnie odtwarzająca wydarzenia, które w czasie Sierpnia ‘80 rozegrały się w sali BHP. To wyjątkowe i imponujące dzieło ma aż 12 m kw. powierzchni. Na dioramie ustawionych zostało też m.in. 2,5 tys. figurek (każda mierzy ok. 2 cm) strajkujących ludzi. Wśród nich jest L. Wałęsa ogłaszający porozumienia sierpniowe. Spostrzegawczy odnajdą na makiecie wiele miejsc, które już nie istnieją. Zobaczymy stołówkę, szpital stoczniowy, budynek rady zakładowej, piękną willę dyrektora, a także takie elementy architektury, jak np. fragment nieistniejącej już pętli tramwajowej. – To bardzo szczegółowa ekspozycja. Odwzorowana z najdrobniejszymi szczegółami i starannością. Zanim przystąpiliśmy do jej tworzenia, przez długi czas gromadziliśmy pokaźny materiał fotograficzny, kartograficzny i archiwalny – podkreśla M. Smolana. – Imponuje nie tylko rozmiar, ale przede wszystkim jej realizm. Każda figurka to inna ludzka historia. Dodatkowo w każdym oknie sali pojawiły się fotogramy ukazujące stocznię z 1980 r. – Na moment przenosimy się w czasie. Będąc w środku, widzimy to, co widzieli za oknami sygnatariusze porozumień sierpniowych – wyjaśnia M. Smolana.

    Tego już nie ma

    – Nasza wystawa nie tylko ukazuje stocznię jako zakład produkcyjny oraz miejsce najważniejszych wydarzeń historycznych. To także sentymentalna podróż w przeszłość, na którą zapraszamy nie tylko stoczniowców, ale wszystkich mieszkańców Pomorza oraz turystów – zaznacza W. Kwidziński. Na dioramach i fotogramach widać wiele dawnych budynków stoczniowych, które w ostatnich latach zniknęły z krajobrazu miasta. – Były one świadkami niezwykłych historii. Można je było uratować. Niestety, na skutek przemian prawnych i gospodarczych oraz faktu, że nie zostały objęte ochroną konserwatorską, bezpowrotnie je utraciliśmy – mówi M. Smolana. Podobny los mógł spotkać także salę BHP, której ciekawa historia sięga XIX w. – Wówczas budynek pełnił rolę stajni. Potem był magazynem torped. Obiekt 13 grudnia 1961 r. został miejscem szkolenia pracowników. Z biegiem lat sala coraz bardziej podupadała. „Zaistniała” jeszcze w sierpniu 1980 r. – opowiada W. Kwidziński. Jeszcze kilka lat temu obiektowi groziło zawalenie. Ratunek przyszedł ze strony Komisji Krajowej „Solidarności”. Budynek został gruntownie wyremontowany. Dziś sala BHP przeżywa swój renesans. Odwiedza ją prawie 50 tys. osób rocznie. – Mimo to nadal wielu gdańszczan nie ma pojęcia o istnieniu tego ważnego dla miasta miejsca. Chcemy naszą wystawą zachęcić wszystkich do poznania jego historii – podsumowuje M. Smolana.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół