• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Bez egzaminów, jak apostołowie

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 35/2016

    dodane 25.08.2016 00:00

    – Na rynku jest wiele pozycji dotyczących Biblii. Wśród nich pojawia się jednak mnóstwo fałszywych tropów. Chcemy wyposażyć ludzi w wiedzę, która umacnia i pomnaża wiarę. A oni staną się ambasadorami Słowa – mówi ks. Piotr Przyborek, inicjator powstania Szkoły Biblijnej dla świeckich.

    Jego fascynacja Pismem Świętym sięga jeszcze czasów szkoły średniej. Na początku zaczął uczęszczać na prowadzone przez swojego proboszcza ks. Władysława Pałysa spotkania połączone z rozważaniem Biblii. Poznawał kontekst znanych mu słów, których co tydzień słuchał w kościele. Później, już w seminarium, zaczął tę wiedzę pogłębiać. – Przyznam, że niektóre z interpretacji wówczas mnie zaskakiwały – mówi kapłan. – Naukowe podejście wiele tłumaczyło, jednak inne rzeczy wydawało się wręcz zaciemniać – dodaje. W miarę, jak poznawał Biblię, rodził się w nim jeszcze większy głód jej zrozumienia. Z czasem przyszła także fascynacja zwyczajami opisywanymi w Starym Testamencie.

    Za ciosem

    Już rok po ukończeniu seminarium rozpoczął na UKSW zaoczne studia z teologii biblijnej. W 2006 r. udało mu się wyjechać do Izraela na miesięczne stypendium naukowe. – To było postrzeganie Pisma Świętego od strony żydowskiej. Odwiedzałem wówczas różne wspólnoty. Ortodoksów, żydów mesjanistycznych... Jeździliśmy po pustyni, dotykaliśmy ziemi – opisuje swoje doświadczenia. – To niesamowite! Czytasz na pustyni słowo o wyjściu z Egiptu albo dowiadujesz się, odwiedzając żydów mesjanistycznych, , jak Jezus świętował Paschę. Uczyłem się nie patrzeć na Pismo Świętego oczyma człowieka Zachodu, który wszystkie fragmenty Pisma postrzega przez pryzmat liturgii, ale doświadczać tego, jak to wszystko przeżywał Jezus – tłumaczy. Ale i tego było mu mało. Pojechał do Izraela na roczne studia. – Z czasem zacząłem rozróżniać to, co święte, od tego, co wydaje się tylko fasadowe – opowiada. Zaznacza, że wiele nauk głoszonych przez różne nurty judaizmu powstaje w opozycji do innych. – Jest taki przekaz o powstaniu Septuaginty – tłumaczenia Starego Testamentu na język grecki, dokonanego przez 70 mężów. Według niego, każdy z uczonych tekst tłumaczył w odosobnieniu. Mimo to, kiedy się spotkali, ich tłumaczenia były jednakowe. Jeden z rabinów powiedział mi ze śmiechem, że to żaden cud. Prawdziwym cudem byłoby to, gdyby tłumaczyli razem i też wyszłoby im tak samo – śmieje się. Te doświadczenia w żaden sposób nie zmniejszyły jednak jego umiłowania Biblii. Przeciwnie. W każdej z parafii, do której trafiał, z zapałem prowadził przeznaczone dla świeckich wykłady.

    Chcesz być świętą?

    Małgosia pracuje w szkolnej bibliotece. Mówi, że z Kościołem była związana „od zawsze”. W drodze do Boga zawsze znajdowała fascynujących ją przewodników. Kiedy sama chodziła do szkoły średniej w Tomaszowie Mazowieckim, jej życie zmieniło spotkanie z niezwykłym katechetą. – To był ks. Jacek Burski, który w Łodzi tworzył struktury Radia Plus. Na jednej z pierwszych lekcji zapytał nas: „Która z was chce być świętą?”. Nikt się nie zgłosił. Ja też nie, chociaż bardzo chciałam. Później przez lata pokazywał swoim życiem, jak fascynująca jest droga świętości – mówi Małgosia. Zadziałało. Małgosia wspomina liczne pielgrzymki na Jasną Górę, w których od tego czasu uczestniczyła. I choć kilka lat temu kapłan zginął w wypadku, jego słowa i przykład zmieniły jej życie. Od 2001 roku, gdy po ślubie zamieszkała w Rumi, modliła się o to, by spotkać kapłana, który swoim działaniem będzie wykraczał poza zwykłe ramy duszpasterstwa. Wówczas w parafii pojawił się ks. Piotr. Zaczęła uczestniczyć w przygotowywanych przez niego katechezach biblijnych. – Robił to niezwykle ciekawie i zawsze z wielką pasją. To był wiarygodny przekaz. Na spotkania w parafii przychodziło co tydzień nawet 100 osób. Ks. Piotr miał mapę. Pokazywał. Krok po kroku tłumaczył wszystko. Pojawiło się we mnie zupełnie inne spojrzenie na Biblię. Dzisiaj, kiedy słyszę Ewangelię, wiem, o czym mówi – opowiada. Małgosia zaangażowała się też w życie wspólnoty parafialnej. Dziś prowadzi jej stronę internetową. Uczestniczy także w działaniach parafialnej Caritas. Mimo że formalnie nie należy do żadnej ze wspólnot, czuje się żywym członkiem lokalnego Kościoła.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół