Nowy numer 16/2018 Archiwum

Gospodynie Pana Boga

O zaproszeniu Lecha Wałęsy, modlitwach za internowanych, Facebooku i intencjach przesyłanych esemesem mówią matka przeorysza Magdalena i siostra Agnieszka, karmelitanki bose z Gdyni.

Jan Hlebowicz: Rozmawiamy w dniu kolejnej rocznicy podpisania porozumień sierpniowych. To dla Waszego klasztoru szczególny czas...

S. Agnieszka: Narodziny „Solidarności” zbiegają się z naszą obecnością w Gdyni. Niedługi czas po Sierpniu ’80 Lech Wałęsa odwiedził klasztor w Elblągu, z którego się wywodzimy. Wyraził wielką nadzieję, że siostry karmelitanki pojawią się także na Wybrzeżu. Mówił o ogromnej potrzebie modlitwy właśnie na tej ziemi, gdzie powstał wielki ruch społeczny sprzeciwiający się totalitarnemu, bezbożnemu systemowi. Co ciekawe, pragnienie ówczesnego lidera „S” wpisało się w poszukiwania miejsca na fundację nowej wspólnoty. Siostry z Elbląga otrzymały wtedy zaproszenie także do Ameryki Południowej. Propozycje skonsultowały z ojcem generałem w Rzymie. On wówczas odpowiedział: „Po co jechać na drugi koniec świata, skoro na Wybrzeżu brakuje Karmelu”. I w taki sposób pierwsze trzy siostry pojawiły się w Gdyni już w lutym 1981 roku.

Kilka miesięcy później entuzjazm Polaków został złamany przez stan wojenny. Kontemplacyjny zakon okazał się bardzo potrzebny w tym trudnym czasie.

S. Magdalena: Z relacji sióstr fundatorek wiemy, że patrole wojskowe codziennie przechodziły koło naszego domu. Do klasztoru napływały dary z Zachodu, głównie z Francji, które następnie rozdzielałyśmy najbardziej potrzebującym. Były to głównie żywność i odzież. Ze swoimi intencjami przychodzili też członkowie rodzin aresztowanych i internowanych, którzy nawet przez kilka miesięcy nie wiedzieli, co dzieje się z ich najbliższymi. Świadomość tego, że ktoś codziennie modli się o bezpieczny powrót do domu ojców, matek, braci, sióstr, była bardzo ważna.

Charyzmatem karmelitanek jest modlitwa. Mam pewną intencję. Jak mógłbym ją Siostrom przekazać?

S. Agnieszka: Na wiele sposobów. Mógłby pan na przykład przyjść do klasztoru i przekazać swoją prośbę o modlitwę osobiście na furcie. Intencje można przesyłać także pocztą. Prośby o modlitwy przyjmujemy telefonicznie, mailowo, esemesowo. Co tydzień do naszych drzwi puka co najmniej kilkanaście osób. Najwięcej intencji przychodzi jednak mailem. Co ważne, nie otrzymujemy jedynie próśb. Dociera do nas mnóstwo podziękowań. Wzrusza nas głęboka i silna wiara ludzi w moc modlitwy.

A mógłbym swoją intencję albo podziękowanie przesłać Siostrom na Facebooku?

S. Magdalena: (śmiech) Facebook czy Twitter nie wchodzą w grę. By prowadzić życie modlitwy, niezbędne jest wyciszenie i skupienie, a portale społecznościowe wymagają zbyt dużego zaangażowania i „siedzenia w internecie”. W końcu nie po to wybrałyśmy klauzurę, by godziny spędzać na Facebooku. Mamy za to stronę internetową, którą prowadzi nasza znajoma – tam dzielimy się wieloma informacjami z życia klasztoru.

Zajrzałem na nią. Siostry napisały tam, że modlitwa jest jak oddychanie i wypełnia całe Wasze dni. A gdzie czas na pracę, posiłki, lekturę?

S. Agnieszka: Jedno drugiego nie wyklucza. Mamy ściśle określony plan dnia. Rozpoczynamy go „Aniołem Pańskim” o 6.00 rano, a kończymy Apelem Jasnogórskim. Pomiędzy są jutrznia, tercja, seksta, nona, kompleta, godzina czytań, dwie godziny rozmyślania, Różaniec, litania do Matki Bożej i wiele innych modlitw. Oczywiście najważniejszym punktem jest codzienna Msza św. Nasze dni wypełniają również praca i wspólne posiłki, którym także towarzyszy modlitwa.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma