• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Co dalej z ochroną życia?

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 42/2016

    dodane 13.10.2016 00:00

    – Wielkie społeczne poparcie dla obrony życia budujemy cierpliwie od wielu lat żmudnymi metodami pozytywnej edukacji pro life. Dziecko poczęte nie powinno stawać się przedmiotem gry politycznej – mówi Ewa Kowalewska, prezes Forum Kobiet Polskich.

    Czy strategia obrana przez Ordo Iuris i Fundację Pro w zmaganiach o całkowity zakaz aborcji była słuszna? Jakie stanowisko wobec najnowszych deklaracji Prawa i Sprawiedliwości zajmują organizacje pro life? Czy jest jeszcze szansa na pełną ochronę życia?

    Manipulacje i kłamstwa

    Nieprzyjęcie do dalszego procedowania projektu ustawy zezwalającego na legalną aborcję do 12. tygodnia w każdym przypadku, a jednocześnie skierowanie do dalszych prac w komisji projektu Ordo Iuris i Fundacji Pro zapewniającego pełną ochronę życia wywołało prawdziwą burzę. Część kobiet postanowiła zaprotestować 3 października podczas tzw. czarnego poniedziałku. Ogólnopolska demonstracja stała się także okazją do propagowania postulatów proaborcyjnych.

    – Musimy domagać się liberalizacji prawa do aborcji, bo za chwilę zaostrzą nam trochę ustawę aborcyjną, nazwą to nowym kompromisem, a my się ucieszymy, że nie zakazali całkowicie. Fanatycy zadali jeden cios, więc zadadzą i drugi – stwierdziła na placu Solidarności w Gdańsku Elżbieta Jachlewska z partii Inicjatywa Feministyczna. Odpowiedzią na „czarny poniedziałek” były zorganizowane w całej Polsce „białe protesty”. W Warszawie w kierunku prolajferów poleciały nie tylko wyzwiska, ale i butelki. W Gdańsku było niewiele lepiej. Uczestnicy „czarnego protestu” z dużą determinacją próbowali zasłonić transparenty pro life parasolami i ręcznie wykonanymi banerami. W pewnym momencie mężczyźni w kamizelkach z logo Komitetu Obrony Demokracji zasłonili jeden z transparentów obrońców życia czarną folią. Z tłumu otaczającego modlących się niejednokrotnie dało się słyszeć: „Hańba!”, „Fanatycy!”, „Wracajcie do Rydzyka!”. Jednak protestującymi nie były jedynie feministki i działaczki lewicowych oraz liberalnych ugrupowań. – Było tam również wiele młodych kobiet, uczennic, studentek generalnie pozytywnie nastawionych do ochrony życia. Na skutek manipulacji i kłamstw – o wsadzaniu ich do więzienia za poronienie, o zakazie badań prenatalnych, o karaniu nawet w sytuacji ratowania życia matki – te dziewczyny przyszły naprawdę głęboko poruszone – twierdzi E. Kowalewska, prezes FKP, ogólnopolskiej organizacji z siedzibą w Gdańsku.

    Różnią nas drogi...

    Skala tego, co wydarzyło się w poniedziałek, wstrząsnęła nie tylko opinią publiczną, ale i rządem PiS. Politycy nieoczekiwanie odrzucili obywatelski projekt Ordo Iuris i Fundacji Pro, pod którym podpisało się ponad pół miliona Polaków. Ten sam, który z entuzjazmem kilka tygodni wcześniej kierowali do dalszych prac. – Pośpieszne zwołanie komisji w ciągu paru godzin, rozpatrywanie projektu w nocy oraz „wyrzucenie go na śmietnik” pokazują, że PiS przestraszyło się feministek. Prawda jest jednak taka, że opinia publiczna w Polsce w większości jest za pełną obroną życia nienarodzonych. Świadczą o tym, choćby marsze dla życia i rodziny w całym kraju, gromadzące zdecydowanie więcej uczestników niż „czarne protesty” – ocenia Maciej Wiewiórka, koordynator gdyńskiej komórki Fundacji Pro. – Z drugiej strony PiS ukazał całkowitą pogardę dla swoich wyborców, których oszukał, deklarując przez wiele lat poglądy pro life. PiS już teraz ma na rękach krew tysięcy niewinnych dzieci, które zginęły, ponieważ kilka lat temu zmarnował szansę na zapewnienie im prawnej ochrony – uważa. Zdaniem Antoniego Szymańskiego, senatora PiS, wiceprzewodniczącego Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej, wieloletniego działacza prorodzinnego z Pomorza, projekt obywatelski „Stop aborcji” „zdetonował bardzo silnie postawy przeciwko życiu i obudził ruch proaborcyjny”. – Wyrażanie opinii w sprawach publicznych jest sztuką, domagającą się odpowiedzialności obywatelskiej. Akcentując własny pogląd, nie powinniśmy tracić z oczu tego, co nas łączy. Polacy w przytłaczającej większości są zwolennikami ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Różnią nas drogi, którymi chcemy ten cel osiągnąć. Generalizując, etykietując i upraszczając, zniechęcimy przyszłe pokolenia do działania na rzecz tej ważnej sprawy. Nie pogrążajmy się we wzajemnej nieufności. Cierpliwie wyjaśniajmy sobie wzajemnie nasze stanowiska. Próbujmy dochodzić do mądrych rozwiązań – apeluje.

    Zły projekt?

    Ocena decyzji w sprawie całkowitego odrzucenia obywatelskiego projektu dzieli także środowisko działaczy pro life. – Pewna grupa osób poczuła misję dziejową. Impregnowana na głosy episkopatu i wielu organizacji obrońców życia wychowanych na niekwestionowanym autorytecie prof. Włodzimierza Fijałkowskiego, przygotowała zły projekt i zaszantażowała nim wszystkich. Na domiar złego uznała, że większość parlamentarna musi go przyjąć, a jak nie, to zostanie napiętnowana. Nie tędy droga – twierdzi Waldemar Jaroszewicz, działacz prorodzinny, przewodniczący pomorskiego Civitas Christiana. Podobnego zdania jest Ewa Kowalewska. – Liderzy organizacji prorodzinnych i pro life, zrzeszeni w Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia (PFROŻ) oraz FKP od początku nie tylko byli przeciwni karaniu kobiet, ale zdecydowanie protestowali. Kobieta jest zawsze drugą ofiarą aborcji. Zawsze! Wsadzanie do więzienia czy w ogóle ciąganie po sądach jest niecelowe. Nie prowadzi ani do wyleczenia, ani do nawrócenia – zaznacza.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół