• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Kim był Góral i Marian?

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 43/2016

    dodane 20.10.2016 00:00

    Sztab obwodu Armii Krajowej stacjonował na plebanii. Tam właśnie obmyślane były najbardziej spektakularne akcje – odbicia więźniów z rąk NKWD czy zamachy na funkcjonariuszy bezpieki...

    Choć od śmierci ks. Józefa Waląga minęło już prawie 20 lat, pamięć o nim wciąż jest żywa. Świadczą o tym świeże kwiaty i zapalone znicze stojące na grobie kapłana przez okrągły rok. Kilkadziesiąt lat był proboszczem parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim. – To była postać niezwykle wyrazista, wielki autorytet, a jednocześnie postrach wszystkich wikariuszy i okolicznej młodzieży. Sam padłem jego „ofiarą” podczas spowiedzi. Miałem wówczas kilkanaście lat. Przyznałem się, że piłem szampana. On wyszedł z konfesjonału i w czasie nabożeństwa zaczął na mnie wrzeszczeć, że taki gówniarz, a już po butelkę sięga – opowiada Andrzej Ślusarczyk, dzisiaj radny. – Owszem, był wymagający i surowy, a jednocześnie pomocny i całkowicie oddany ludziom. Znał imiona wszystkich parafian. Spotkawszy człowieka na ulicy, zawsze pytał, jak powodzi się mamie, tacie, rodzeństwu. Tym najuboższym pomagał. Tak po cichu, bez rozgłosu – wspomina Józefa Krośnicka, która w tym roku skończyła 102 lata. 12 października Rada Miasta postanowiła uhonorować duchownego, ogłaszając rok 2017 Rokiem ks. Józefa Waląga. Kim był i czym wsławił się pruszczański proboszcz? Co sprawia, że jego losy nadal inspirują lokalną społeczność?

    Czemu ja przeżyłem, a oni zginęli?

    − Wielu parafian widziało w nim po prostu księdza. Niechętnie opowiadał o swojej przeszłości. Ja nie dopytywałem, ale domyślałem się, że „te” historie odcisnęły na nim piętno − mówi Leon Wejer, bliski przyjaciel ks. Waląga. Wieloletni pruszczański proboszcz w okresie Polski Ludowej rzeczywiście nie dzielił się swoimi wspomnieniami z czasów wojny i okresu stalinowskiego. Wiedza o tym, kim był i co robił, była niebezpieczna nie tylko dla niego samego, ale także członków rodziny, przyjaciół, współpracowników. Dzisiaj jesteśmy w stanie odtworzyć jego losy. Informacji dostarczają nam dokumenty pochodzące z archiwów przez lata niedostępnych dla historyków i dziennikarzy. Józef Waląg przyszedł na świat w 1910 r. we wsi Moszczenica. Był najmłodszy spośród 11 braci i sióstr. 23 lata później, już z tytułem magistra teologii, obronionym na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, otrzymał święcenia kapłańskie. Kilka miesięcy po rozpoczęciu II wojny światowej wstąpił w szeregi Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej. Został zaprzysiężony jako kapelan oddziałów AK z przydziałem do Inspektoratu Przemyśl. Przyjął pseudonim „Góral”. Brał aktywny udział w gromadzeniu broni, prowadził tajne nauczanie, dostarczał meldunki, kolportował tajną prasę, chronił żołnierzy AK przed wywózką na roboty przymusowe do Niemiec. Po wysiedleniu Polaków przez Ukraińców z części powiatu Lubaczów uczestniczył w zgrupowaniu partyzanckim w Kuryłówce i walkach w miejscowości Łapajówka. W okresie, gdy rozpoczęło się mordowanie Polaków przez ukraińskie oddziały nacjonalistycznej UPA, organizował obronę z bronią w ręku. − Dużą traumą dla ks. Waląga było to, że wielu jego kolegów z rocznika seminaryjnego zostało zamordowanych przez Ukraińców. Zadawał sobie pytanie: „Czemu ja przeżyłem, a oni zginęli”? Pewnie dlatego nigdy nie obchodził uroczystych w formie kolejnych jubileuszy kapłańskich − twierdzi ks. Andrzej Żebrowski. Według L. Wejera, to właśnie walki z UPA najmocniej odbiły się na osobowości kapłana i jego późniejszym życiu. − Niechętnie mówił o AK i działalności powojennej, ale o walkach z Ukraińcami nie wspominał nigdy − podkreśla. Najbardziej spektakularne akcje, których uczestnikiem był ks. Waląg, przypadły na okres od września 1944 r., kiedy Obwód Lubaczów AK zaczął organizować Tadeusz Żelechowski ps. „Ring”, cichociemny. Sztab obwodu stacjonował na plebanii u ks. Waląga, już wówczas w stopniu kapitana. Tam właśnie obmyślane były najważniejsze akcje, m.in. udany zamach na komendanta powiatowego MO Leona Bębna czy odbicie z rąk NKWD aresztowanego żołnierza AK Juliana Bistronia „Godziembę”. Za swoją odważną postawę ks. Waląg już w 1944 r. został odznaczony przez dowództwo AK i rząd RP w Londynie Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami.

    Zamach na komendanta

    Po porażce Niemców, zgodnie z rozkazem gen. Leopolda Okulickiego, AK została rozwiązana. Ksiądz Waląg – podobnie jak wielu jego przyjaciół z konspiracji – ujawnił się przed Komisją Likwidacyjną UB. Jednak wojna się nie skończyła − istniał inny, być może nawet groźniejszy przeciwnik − sowieccy i polscy komuniści. Tak uważał „Góral”, który wstąpił w szeregi Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Trzon organizacji stanowiły pozostałości Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj. Ksiądz Waląg działał w ramach V Rejonu WiN Obwodu Tomaszów Lubelski, którego dowódcą był płk Marian Warda ps. „Polakowski”. Przyszyły pruszczański proboszcz przyjął nowy pseudonim – „Marian” – i rozpoczął kolejny etap swojej niepodległościowej działalności. Wystawiał fałszywe metryki i karty ewakuacyjne dla zagrożonych aresztowaniami żołnierzy AK i WiN, rozdzielał lokalnej ludności i partyzantom odzież i żywność, które jako proboszcz i przedstawiciel Caritas otrzymywał od Amerykanów. Pozostając w bezpośrednim kontakcie z dowódcą, współtworzył plany napadów na powiatowe urzędy bezpieczeństwa publicznego. Podczas dwóch operacji zastrzelonych zostało kilku funkcjonariuszy bezpieki. Brawurową akcją V Rejonu, która odbiła się szerokim echem wśród mieszkańców Roztocza, był zamach na Iwana Daniłowa, komendanta wojennego Armii Czerwonej. Akcja zakończyła się sukcesem, co doprowadziło do furii NKWD i UB. Polowanie na „leśnych bandytów” trwało kilka miesięcy. We wrześniu 1946 r. V Rejon został ostatecznie zdekonspirowany. Jego członków zatrzymano w lesie, obok miejscowości Susiec. W ręce bezpieki oprócz ks. Waląga wpadł także dowódca „Polakowski”, przy którym znaleziono pistolet vis oraz wszelkie dokumenty organizacyjne.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół