• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Koncept na miarę Heweliusza

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 02/2017

    dodane 12.01.2017 00:00

    Zegar z najdłuższym wahadłem na świecie zaczął odmierzać czas w wieży kościoła św. Katarzyny w Gdańsku. Jego pomysłodawca przyznaje, że projekt dojrzewał kilka lat.

    Każde miasto chciałoby się czymś wyróżniać, my postawiliśmy na zegar, którego wahadło nie ma sobie równych. Mamy nadzieję, że będzie to jedna z ciekawszych atrakcji naszego Gdańska – ośrodka, który słynie z pomiaru czasu, głównie za sprawą Jana Heweliusza – podkreśla dr inż. Grzegorz Szychliński, pomysłodawca i konstruktor. Dr Szychliński zegarami interesuje się od najmłodszych lat. – W moim rodzinnym domu był ścienny zegar, który należał do mojego dziadka. Choć w ziemi przeleżał I wojnę światową, bo tak ukrywano przedmioty przed grabieżami, udało mi się go uruchomić – wspomina. Zdaje sobie sprawę, że ówczesny sposób naprawy był dość prymitywny, jednak spowodowało to, że zaciekawił się na tyle, by samemu zacząć konstruować.

    Jest autorem m.in. zegara pulsarowego – najdokładniejszego na świecie, który impulsy promieniowania elektromagnetycznego w regularnych – rzędu od sekund do milisekund – odstępach czasu czerpie z tzw. pulsara, czyli rodzaju gwiazdy neutronowej. W swoim obecnym projekcie skupił się na bardziej „przyziemnym” mechanizmie. – Tamten zegar wydaje mi się odległy od codzienności. Natomiast ten, który znajduje się obecnie w kościele św. Katarzyny, to ciekawostka, którą może obejrzeć każdy – podkreśla.

    Początkowo pracujący nad powstaniem kolosa zespół zakładał, że konstrukcja będzie nieco mniejsza. – Mieliśmy skromne zamiary. Rozważaliśmy powstanie największego wahadła, ale w Polsce – uśmiecha się G. Szychliński. Dodatkowo ograniczała ich przestrzeń. – Wydawało nam się, że konfiguracja stropów nie pozwoli, aby w wieży zawisło wahadło takich rozmiarów – tłumaczy. Ostatecznie jednak zespół zdecydował, że poszuka rozwiązania, aby w mieście Jana Heweliusza powstał chronometr z najdłuższym wahadłem na świecie. – Odnaleźliśmy stare dziury w stropach, najprawdopodobniej po znajdującym się tutaj dawniej carillonie. Nie wymagały nawet dużej modyfikacji, a jedynie niewielkiego uformowania, aby wahadło swobodnie wykonywało swoje ruchy – dodaje G. Szychliński.

    Początek kolosa sięga więc korony wieży kościoła św. Katarzyny i dopiero na poziomie, na którym znajduje się kolekcja zabytkowych zegarów Muzeum Nauki Gdańskiej, zobaczyć można ogromny, zawieszony na stalowych linkach talerz (soczewkę). – W sumie to 31,22 m długości – mówi pomysłodawca. Spokojne ruchy wahadła nie zdradzają jego wagi. A jest to prawie 300 kg! Prace nad projektem trwały półtora roku i oprócz wahadła-giganta przyniosły jeszcze jeden nieoczekiwany efekt. – Udało się stworzyć mechanizm zegarowy, którego nikt wcześniej nie zbudował w taki sposób – zdradza dr Szychliński. Pomysłodawca nie wdaje się jednak w szczegóły, gdyż najprawdopodobniej mechanizm zostanie opatentowany. – Mogę jedynie powiedzieć, że tworzyliśmy na bazie doświadczeń wszystkich pokoleń zegarmistrzów, które były przed nami – wyjaśnia.

    Ta niepozorna konstrukcja zaskakuje swoją prostotą. – Przypuszczalnie ręczny zegarek ma więcej elementów niż nasz – uśmiecha się konstruktor. Jednak takie rozwiązanie, według dr. Szychlińskiego, pozwala zobaczyć, „na czym polega zegar”. – Jest doskonałym przykładem edukacyjnym, gdyż sama zasada działania nie jest przysłonięta całą masą przekładni zębatych, które znajdujemy w tradycyjnym zegarze – wyjaśnia G. Szychliński. Konstruktor podkreśla, że do wiosny mechanizm zostanie połączony z tarczami zegarowymi na wieży kościoła św. Katarzyny.

    Pozostaje jeszcze kwestia nazwy dla nowej gdańskiej atrakcji. Obecnie jest to P31m. – Każdy zegarmistrz wybijał na tylnej ścianie wahadła oznaczenie: „P”, które pochodzi od łacińskiego „pendolum”, czyli wahadło, oraz liczbę, która określa długość. My także to zastosowaliśmy, dodając jedynie „m”, aby było wiadomo, że chodzi o metry – wyjaśnia konstruktor.

    Dr Szychliński nie wyklucza, że muzeum podejmie starania, aby zegar z nową nazwą został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Aby zobaczyć kolosa, wystarczy wybrać się do Muzeum Nauki Gdańskiej. – Nasz oddział czynny jest sezonowo. W styczniu planujemy zorganizować jeden dzień otwarty. Natomiast od maja będzie można już swobodnie zwiedzać – wyjaśnia dr Szychliński.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół