• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Dwupłatowcem na wyspę wolności

    Jan Hlebowicz Jan Hlebowicz

    dodane 10.01.2017 18:00

    O dramatycznych ucieczkach Polaków z PRL na duńską wyspę Bornholm mówi Maria Tuniszewska-Ringby z Bornholms Museum w Rønne.

    Jan Hlebowicz: Jak wielu Polaków zdecydowało się uciec z ludowej Polski na Bornholm?

    Maria Tuniszewska-Ringby: Według aktualnego stanu badań w latach 1947-1989 podjęto co najmniej 65 ucieczek. Wolność na duńskiej wyspie w tym okresie znalazły 202 osoby. Dla porównania z Niemieckiej Republiki Demokratycznej dokonano 35 ucieczek . Uczestniczyło w nich 45 osób.

    Polacy uciekali na kajakach, skakali do Bałtyku ze statków wycieczkowych, porywali kutry, samoloty pasażerskie, a nawet…  maszyny wojskowe typu MiG-15. Dlaczego decydowali się na tak desperacki krok?

    Motywy te należy rozpatrywać w kontekście istniejącej tuż po II wojnie światowej sytuacji politycznej w Polsce, a także sytuacji geopolitycznej w Europie w okresie zimnej wojny. W wielu wypadkach była to np. groźba kary śmierci czy więzienia za przynależność do związanej z rządem polskim w Londynie Armii Krajowej lub inne szykany nie tylko wobec uciekiniera, ale także jego rodziny. Tak było choćby w przypadku pilota Andrzeja Krajewskiego, który z żoną i 3-letnią córeczką w 1959 r. uciekł z PRL dwupłatowcem grudziądzkiego aeroklubu. Krajewski był oficerem AK, partyzantem i powstańcem warszawskim, za co został skazany na 6 lat pozbawienia wolności. Mimo złagodzenia  systemu represji po 1956 r. miał problemy ze znalezieniem pracy. Dlatego zdecydował się na taki krok. W latach późniejszych należy wymienić zajścia w Poznaniu z czerwca 1956 r. czy inwazję sowiecką na Węgry (także w 1956 r.) oraz w r. 1968 inwazję na Czechosłowację. Pamiętajmy również o brutalnym zdławieniu strajków robotniczych w Polsce w latach 1970, 1976 oraz w 1980. Te rozwiązania siłowe ze strony rządzących z pewnością nie dawały podstaw do zaufania obywateli do władzy ani tym bardziej wiary w spokojną przyszłość czy chociażby sens odbywania służby wojskowej. Należy także pamiętać, że ucieczki z Polski Ludowej były ucieczkami nie tylko "od czegoś", ale także "do czegoś". W tym wypadku do spokojnego i godnego życia, nie tylko w znaczeniu czysto materialnym.

    Jak wiele ucieczek zostało zatrzymanych lub zakończyło się tragicznie?

    Do dziś nie wiadomo, ile ucieczek znalazło swój finał na dnie Bałtyku. Duńska prasa codzienna podawała wielokrotnie informacje o wyrzuconych na brzeg resztkach łodzi, częściach odzieży różniącej się od duńskiej, a nawet kilkunastokrotnie - topielcach. Moje - trwające od kilku lat i jeszcze niezakończone badania nt. ucieczek, oparte są na źródłach duńskich. Siłą rzeczy dotyczą jedynie ucieczek zakończonych sukcesem. Ucieczki nieudane, czyli takie, kiedy uciekinierzy zostali złapani przez polską straż graniczną, nie pozostawiły żadnego śladu w dokumentach służb duńskich. Aresztowania te dokonane zostały przez służby polskie i na polskich wodach terytorialnych, czyli poza duńską jurysdykcją.

    Dlaczego Polacy wybierali akurat Bornholm?

    Z polskiego wybrzeża na Bornholm jest około 100 kilometrów. Wyspa stanowiła zatem najbliższy Polski skrawek wolnego świata. Dodać także należy, iż część ucieczek planowana była do Szwecji, lecz z różnych powodów zakończyła się bądź międzylądowaniem na Bornholmie, bądź krótkim postojem jednostki pływającej przed dalszym rejsem do Szwecji czy nawet do RFN.

    Ci, którzy stanęli na duńskiej ziemi, na pewno byli szczęśliwi. Jednak szybko musieli zmierzyć z nową rzeczywistością. Co się z nimi działo? Jak byli przyjmowani w Danii?

    Uciekinierzy, którzy dotarli na wyspę byli jak najszybciej transportowani do Kopenhagi. Na Bornholmie nie było wówczas policji granicznej, zatem brakowało możliwości dokonania na miejscu niezbędnych czynności i procedur związanych z występowaniem o azyl. Po otrzymaniu azylu i pozwolenia na pobyt oraz pracę, uciekinierzy osiedlali się najczęściej w okolicach Kopenhagi bądź na Płw. Jutlandzkim. Należy jednak pamiętać, że dla większości uciekinierów Dania była jedynie krajem tranzytowym w drodze do Kanady, USA czy nawet Australii. Niezależnie jednak od kraju docelowego, znaczna większość zbiegów z Polski szybko aklimatyzowała się i integrowała zarówno językowo, zawodowo, jak i rodzinnie w nowym kraju. Zdarzały się jednak przypadki nieradzenia sobie z tą nową sytuacją, a w konsekwencji depresje, alkoholizm, czy nawet samobójstwa. Niektórzy popadali w kolizję z prawem. Znanych jest także kilka przypadków powrotu do Polski.

    Czy zdarzały się przypadki deportacji?

    Losy uciekinierów w Danii determinowane były przez duńską politykę azylową. Do  roku 1948 uciekinierzy z reguły odsyłani byli do Polski i oddawani w ręce komunistycznej milicji jako winni przestępstwa nielegalnego przekroczenia granicy. Po roku 1948 pojawiło się w duńskich procedurach pojęcie "azylu politycznego". Do połowy 1980 roku duńska polityka azylowa była bardzo przyjazna zbiegom z państw totalitarnych. Wprowadzone później zaostrzenia azylowe - dotyczące wszystkich osób starających się o azyl w Danii - oznaczały w niektórych wypadkach nawet deportację, w tym również Polaków.

    Więcej o losach polskich uciekinierów z Polski Ludowej  na Bornholm można dowiedzieć się odwiedzając najnowszą wystawę Muzeum Historycznego Miasta Gdańska w Ratuszu Głównomiejskim.

    Bornholms Museum w Rønne apeluje do uczestników i świadków ucieczek o dzielenie się swoimi wspomnieniami. Kontakt - Maria Tuniszewska-Ringby: mtr@bornholmsmuseum.dk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół