• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Hans Kloss i sadysta analfabeta

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 03/2017

    dodane 19.01.2017 00:00

    O tym, jaki był typowy ubek, libacjach funkcjonariuszy i diabolicznym planie eksterminacji ludności niemieckiej mówi dr Daniel Czerwiński, historyk z gdańskiego IPN.

    Jan Hlebowicz: Spędził Pan z ubekami 7 lat. Poznawał ich życiorysy, czytał protokoły przesłuchań, odkrywał mroczne sekrety katowni UB. Efektem jest książka „Pierwsza dekada. Aparat bezpieczeństwa w woj. gdańskim w latach 1945–1956”. Skąd zainteresowanie tym tematem?

    Dr Daniel Czerwiński: Wszystko zaczęło się w 2009 r., kiedy rozpocząłem pracę nad doktoratem. Dlaczego akurat bezpieka? To był wówczas temat słabo zbadany. Postawiłem szereg pytań: Jak wyglądał aparat represji w powojennym woj. gdańskim? Kim byli tworzący go ludzie? Dlaczego decydowali się podjąć właśnie taką służbę? Okazało się, że na żadne nie ma pogłębionych odpowiedzi. Postanowiłem więc tę lukę wypełnić, a przede wszystkim zebrać te informacje w jednej publikacji.

    Jaki był typowy ubek? To półanalfabeta, pijaczyna i socjopata?

    Komuniści na początku swoich rządów nie mieli szerokiego poparcia Polaków. Znajdowali je niemal wyłącznie w najniższych warstwach społecznych – wśród chłopów i robotników. Z tych środowisk w głównej mierze rekrutowali się funkcjonariusze bezpieki. Typowy ubek czasów powojennych był więc człowiekiem młodym, ubogim i słabo wykształconym. Niekiedy nie kończył nawet szkoły podstawowej i miał potężne problemy z czytaniem i pisaniem. Widać to na przykładzie sporządzanych raportów, gdzie roi się od błędów ortograficznych i stylistycznych. Przeciętny funkcjonariusz UB intelektualne braki nadrabiał brutalnością. W czasie śledztw nie potrafił poradzić sobie z lepiej wykształconą i obytą ofiarą, więc by ją złamać, stosował sadystyczne metody.

    Stereotypowy ubek niższego szczebla pije wódkę na umór, by zagłuszyć wyrzuty sumienia i zapomnieć o wrzaskach katowanych ofiar. Tak było w rzeczywistości?

    Alkohol był raczej metodą na zabicie trudów codziennego życia niż zagłuszanie wyrzutów sumienia. Libacje i awantury wszczynane „po pijaku” były na porządku dziennym. Tak było choćby 21 kwietnia 1951 r., kiedy 4 ubeków z Kościerzyny, pomimo zakazu szefa urzędu, pojechało na zabawę do Liniewa. Tam jeden z nich wdał się w bójkę z miejscowym milicjantem. Skończyło się strzelaniną. Innym razem pijany funkcjonariusz UB z Pruszcza Gdańskiego zabarykadował się w urzędzie i z okna strzelał do przechodniów. Miał pecha, bo przypadkiem ustrzelił... samochód wiozący starostę. Trzeba jednak dodać, że alkoholizm w okresie powojennym był problemem powszechnym i funkcjonariusze bezpieki wcale nie wyróżniali się na tym tle pośród innych grup zawodowych.

    Dlaczego młodzi ludzie decydowali się na służbę w bezpiece? Robili to z pobudek ideowych czy wyłącznie materialnych?

    W bezpiece można było szybciej niż w wojsku zdobyć stopnie oficerskie, co wiązało się z awansem społecznym. Praca w UB dawała też wymierne profity materialne. Funkcjonariusze mieli własną służbę zdrowia, otrzymywali niedostępne dla przeciętnego obywatela towary luksusowe, mieli zagwarantowany rozbudowany system świadczeń socjalnych. W Gdańsku działały m.in. specjalny żłobek i przedszkole dla dzieci ubeków. Czy o wstąpieniu do służby decydowały pobudki ideowe? Nie sądzę. Wielu funkcjonariuszy czasu powojennego wywodziło się z tradycyjnych rodzin rzymskokatolickich, do czego jawnie przyznawali się w służbowych życiorysach. Daleko im było do materialistycznego postrzegania świata spod znaku Marksa i Engelsa. To zmieniało się z czasem pod wpływem indoktrynacji ideologicznej, która miała miejsce już w trakcie służby.

    Wcześniej mówiliśmy o szeregowych funkcjonariuszach. A jak wyglądała sytuacja wśród kadry kierowniczej?

    Szefowie bezpieki na poziomie województwa byli lepiej wykształceni. Na przykład pierwszy zastępca kierownika UB w Gdańsku Edward Forst był prawnikiem. Często mieli za sobą staż w komunistycznych organizacjach, więc kariera w bezpiece była podbudowana także ideologicznie, a nie tylko materialnie. Od funkcjonariuszy niższego szczebla różniło ich także pochodzenie. Na 22 osoby, które pełniły stanowiska szefa lub zastępcy szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, 8 było Żydami.

    Z czego wynikała ta tendencja?

    W okresie II RP, ze względu na politykę władz sanacyjnych, osoby te pozbawione zostały możliwości uczestniczenia w życiu publicznym. Między innymi z tego powodu decydowały się na wstąpienie do Komunistycznej Partii Polski, która kusiła hasłami otwartości i internacjonalizmu. Nie były jednak prominentnymi działaczami, więc uniknęły czystki, która miała miejsce w 1938 roku. Po wojnie, wciąż związane ze strukturami komunistycznymi, decydowały się współtworzyć aparat bezpieczeństwa.

    Życiorys jednego z kierowników wojewódzkiej bezpieki jest szczególnie interesujący...

    Chodzi pewnie o Artura Jastrzębskiego vel Artura Rittera. W czasie wojny był on podwójnym, a może nawet potrójnym agentem. Na polecenie sowieckiego wywiadu zapisał się do NSDAP i SA. Współpracował z gestapo, rozpracowywał Polskie Państwo Podziemne i AK. Do końca nie wiadomo, komu służył. Bardziej NKWD? Nazistom? A może polskim komunistom? Artur Ritter to najprawdopodobniej pierwowzór Hansa Klossa.

    Kto był głównym wrogiem UB w województwie gdańskim?

    Oczywiście podziemie niepodległościowe, legalna opozycja (głównie PSL), od przełomu lat 1947/1948 także Kościół katolicki. Specyfiką regionu był duży odsetek ludności niemieckiej, która w oczach bezpieki stanowiła poważne zagrożenie. Pierwszy szef WUBP Grzegorz Korczyński wpadł na diaboliczny pomysł wykorzystana pieców krematoryjnych niemieckiego obozu Stutthof do eksterminacji autochtonicznej ludności. Na szczęście nie dostał zgody na realizację tego planu. • Spotkanie promujące książkę odbędzie się 25 stycznia o godz. 17 w Ratuszu Staromiejskim.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół