• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Pomoc pod ostrzałem

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 08/2017

    dodane 23.02.2017 00:00

    – Mieszkańcy Aleppo żyją w niewyobrażalnej biedzie, ale sytuacja rodzin z osobami niepełnosprawnymi jest jeszcze cięższa. Każdego dnia zmagają się z podstawowym problemem: jak przetrwać? – mówi s. Brygida Maniurka.

    Należy do zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi. Od 20 lat pracuje na Bliskim Wschodzie. Obecnie w syryjskim Aleppo – mieście, które najbardziej ucierpiało w trwającej do dziś wojnie. Jej straszliwe skutki s. Brygida obserwuje z bliska. Codziennie, ryzykując własnym życiem, niesie pomoc najbardziej potrzebującym. – Mieszkańcy miasta każdego dnia stają przed pytaniem, jak zapewnić swoim rodzinom środki do życia – jedzenie, wodę, prąd, ogrzewanie, ubranie, naukę dla dzieci. Rodziny osób niepełnosprawnych mają najtrudniej. Muszą dodatkowo zagwarantować swoim najbliższym leczenie, pieluchomajtki, odpowiednie wyżywienie, transport. Potrzebują naszego wsparcia w pierwszej kolejności – mówi. Pomocną dłoń wyciągnął Ruch Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri” z Gdańska.

    Prekursorzy

    Przy parafii św. Franciszka w zachodniej części Aleppo działa wspólnota Ruchu „Wiara i Światło”, założonego przez Jeana Vaniera. Skupia osoby niepełnosprawne fizycznie i umysłowo, a także ich rodziny oraz przyjaciół. Siostra Brygida przygotowała listę osób, które w pierwszej kolejności wymagają wsparcia. Jest wśród nich 58 niepełnosprawnych dorosłych oraz 28 dzieci i młodzieży. – To chrześcijanie różnych obrządków. Część osób żyje w skrajnie trudnych warunkach. W zrujnowanych domach. Bez prądu, wody. By dojść do kościoła, muszą pokonać dzielnice, w których wciąż dochodzi do niebezpiecznych incydentów – opowiada Tadeusz Makulski, koordynator programu Adopcja Serca w Ruchu „Maitri”.

    – Składka na jedną osobę dorosłą wynosi 33 euro miesięcznie. Z kolei dzieci i młodzież otrzymają pomoc w ramach Medycznej Adopcji Serca. Składka to 26 euro na miesiąc. Ofiarodawcy indywidualni i grupowi, np. klasy w szkołach, grupy parafialne, dostaną fotografie konkretnej, znanej z imienia i nazwiska osoby oraz podstawowe informacje na temat warunków życia i sytuacji rodzinnej swoich podopiecznych – wyjaśnia.

    Ruch Maitri przekazał już pierwszą kwotę – 10 tys. euro. Pieniądze zostaną przeznaczone na rehabilitację, leczenie, zakup środków higienicznych, żywności i zaspokojenie innych podstawowych potrzeb. – W Aleppo osobami niepełnosprawnymi zajmowały się do tej pory tylko siostry misjonarki. Pomoc dużych organizacji jak UNICEF, MCK na masową skalę nie dociera, niestety, do niepłenosprawnych. Są oni w jeszcze gorszej sytuacji – im nie pomaga nikt. Nasz projekt odgrywa więc rolę pionierską – zaznacza T. Makulski.

    Skazani na...

    Siostra Brygida zwraca uwagę, że sytuacja niepełnosprawnych w Syrii była trudna także przed wojną. – Nie istniało praktycznie żadne wsparcie instytucjonalne. Cały ciężar organizacyjny i finansowy opieki nad nimi spadał na rodziny. Dziś te problemy zwielokrotniła wojna – podkreśla. Z drugiej strony trudna sytuacja osób niepełnosprawnych wiąże się z postrzeganiem ich przez społeczeństwo. – Rodziny mają poważny problem ze znalezieniem małżonka dla rodzeństwa osób niepełnosprawnych, wynikający z nieuzasadnionej obawy, że są obciążeni chorobą dziedziczną, która może przejawić się w kolejnym pokoleniu. Drugim powodem jest fakt, że po śmierci rodziców opieka nad osobą niepełnosprawną staje się obowiązkiem najbliższej rodziny, w szczególności braci i sióstr, co dla ich współmałżonków może okazać się trudnością nie do przezwyciężenia i w konsekwencji doprowadzić nawet do rozpadu rodziny – wyjaśnia T. Makulski. W rezultacie rodzice nierzadko ukrywają swoje niepełnosprawne dzieci przed sąsiadami. Wstydzą się ich. Nie pozwalają im wychodzić na zewnątrz, a nawet wchodzić do pomieszczeń, w których przebywają goście. Takie osoby nie uczęszczają do szkół, nie mają dostępu do rehabilitacji, ich udział w życiu domowym ogranicza się do wypełniania prostych czynności, jak sprzątanie czy zmywanie naczyń. Dlatego – jak podkreśla T. Makulski – akcja ma nie tylko wspierać finansowo, ale także zmienić postrzeganie osób niepełnosprawnych. – Od s. Brygidy dostaliśmy zdjęcia wszystkich dzieci objętych pomocą. Znamy ich imiona i nazwiska oraz sytuację rodzinną. Będziemy pisać do nich listy. Do tego zachęcamy wszystkich, nie tylko członków Ruchu „Maitri”. Niech będzie to wyraz naszej solidarności. Pokażmy, że są naszymi braćmi i siostrami. Pomożemy im w ten sposób odbudować poczucie własnej wartości i godności – mówi T. Makulski.

    Potrzebna modlitwa

    Aby sfinansować projekt pomocy dla 58 osób niepełnosprawnych przez rok, potrzebne jest ok. 23 tys. euro. Z kolei na pomoc dla 28 podopiecznych w ramach programu Adopcji Serca konieczne jest 9 tys. euro rocznie. – Prosimy o wsparcie dla tych projektów wszystkich ludzi dobrej woli. Choć kwoty pomocy miesięcznej nie są zbyt wysokie, z całą pewnością przyczynią się do polepszenia sytuacji naszych braci – zapewnia T. Makulski. Siostra Brygida już rozpoczęła cotygodniowe odwiedziny osób niepełnosprawnych objętych wsparciem. – Daje to rodzinom większe poczucie bezpieczeństwa i nadzieję, pozwala też lepiej poznać ich problemy i potrzeby, aby pomoc była najskuteczniejsza – tłumaczy T. Makulski. – Warto jednak pamiętać, że działania wojenne się nie zakończyły. Siostra, docierając do swoich podopiecznych, przemierza całe miasto, także dzielnice szczególnie niebezpieczne, gdzie wciąż trwa ostrzał. Pamiętajmy o niej w naszych modlitwach.

    Jak pomóc?

    Pieniądze można przesyłać na konto Stowarzyszenia Ruchu Maitri: nr 34 1240 1255 1111 0010 4395 6330 z dopiskiem „Aleppo”. Więcej informacji: www.maitri.pl. Kontakt: Tadeusz Makulski, tel. 508 044 484.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół