• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Dobro. Podaj dalej!

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 09/2017

    dodane 02.03.2017 00:00

    – Nie mamy zamiaru nikogo okładać Biblią. To nasze czyny mają pokazać, że chrześcijanie są fajnymi ludźmi – mówi Magdalena Westa, liderka wyprawy.

    To grupa 15 pozytywnych osób. Połączyła je wiara w Boga i chęć niesienia pomocy innym – nie tylko w kraju. Zaledwie kilka miesięcy dzieli ich od wylotu do Kairu, gdzie przez trzy tygodnie angażować się będą w działania na rzecz potrzebujących. Głównie muzułmanów.

    Działać „w paszczy lwa”

    Zaangażowani w projekt wolontariusze mają bardzo napięty grafik, ale z entuzjazmem opowiadają o przyszłej wyprawie. Wszyscy czynnie udzielają się w DA „Winnica” w Gdańsku-Wrzeszczu. Do wyjazdu przygotowują się już od miesięcy.

    – Chcemy poznać kulturę miejsca, do którego jedziemy. Tamtejsze zwyczaje i tradycje – podkreśla M. Westa. Dla dziewczyny to kolejna wyprawa poza granice kraju, którą odbędzie w ramach projektu „Dobro. Podaj dalej!”. Wcześniej była na Syberii, brała też udział w akcjach organizowanych przez grupę kazachską po powrocie z wyjazdu misyjnego. Tak trafiła do DA „Winnica”. – Projekt jest dwuletnim programem, który składa się z trzech części: przygotuj, działaj, podaj dalej. Teraz jesteśmy w fazie przygotowań. Mamy czas na zbieranie pieniędzy, a także na spotkania z osobami, które w Kairze mieszkały i mogą się podzielić cennymi dla nas wskazówkami – tłumaczy. Do tej pory udało się im spotkać z kapłanem, który w Egipcie mieszkał 20 lat, a także z osobami, które wcześniej wyjeżdżały na wolontariat do Jezuickiego Centrum Edukacyjnego w dzielnicy El-Matariya w Kairze.

    – Nasze, jako jezuitów, działania na tamtym terenie są cykliczne. Nie jest tak, że raz na ileś lat pojedzie tam grupka Europejczyków, żeby w czymś pomóc. Co roku z naszego kraju do Kairu jadą wolontariusze, którzy angażują się w naukę języka angielskiego wśród dzieci czy też prace remontowe – wyjaśnia o. Paweł Kowalski SJ, opiekun duchowy DA „Winnica”. Przed tymi, którzy zdecydowali się wziąć udział w projekcie, stoi więc kilka zadań. Przede wszystkim – wspomniana nauka angielskiego oraz animacja czasu wolnego w organizowanej przez jezuitów ochronce dla dzieci. – Edukacja jest niezwykle istotna, bo prawie połowa Egipcjan to analfabeci. Natomiast angielski jest językiem międzynarodowym i mamy nadzieję, że jego nauka pozwoli poszerzyć horyzonty – doświadczyć, że chrześcijanin Europejczyk to dobry, pomocny człowiek. Nie ma co się oszukiwać, pewnie część z tych pochodzących z bardzo ubogich rodzin dzieci trafi do szemranego środowiska. Stąd chcemy wierzyć, że nasze zaangażowanie pozwoli chociaż kilku z nich wybrać inną drogę – podkreśla o. Kowalski.

    Komentarze internautów na jednym z portali, w którym ukazał się artykuł dotyczący projektu, były bardzo nieprzychylne. Odradzano im wyjazd „do paszczy lwa”. – Ludzie się boją, to zupełnie zrozumiałe, bo dochodzą do nas różne wieści. Jednak czy możemy mieć przekonanie, że w Europie są miejsca 100-procentowo bezpieczne? Nie mamy zamiaru wystawiać Boga na próbę i zapuszczać się w niebezpieczne rejony – wyjaśnia o. Paweł. Dodatkowo zdecydowali, że w każdym tygodniu dwie osoby staną na modlitewnej warcie. – Odmawiamy dziesiątkę Różańca w intencji naszego bezpiecznego pobytu tam, a także za tych ludzi, których spotkamy na swojej drodze – podkreśla M. Westa. – Moim zdaniem, najłatwiej krytykuje się tych, którzy coś robią. Super by było, gdyby hejterzy zeszli z kanapy, zostawili swoje komputery i zaczęli się angażować w pomoc bliźniemu – dodaje Marcin Krusiński.

    Na co dzień będą pracować głównie w środowisku muzułmańskim. Jednak nie zamierzają nikogo na siłę przekonywać do swojej wiary. – Celem naszego pobytu tam nie jest wykładanie teologii. Chyba każdy wie, że wtłaczanie komuś czegoś na siłę zawsze przynosi odwrotny skutek – mówi Marcin. – Naszym zamiarem nie jest wznoszenie murów, a budowanie mostów. Chcemy zaoferować swoją codzienność tym, którzy jej potrzebują – niezależnie, czy jest to katolik, czy muzułmanin – dodaje M. Westa. Młodzi będą również odpowiedzialni za odnowienie kuchni w tamtejszej świetlicy – jest to miejsce, w którym podopieczni mają szansę zjeść ciepły posiłek w ciągu dnia. Wolontariusze chcą również pomóc siostrom ze zgromadzenia Matki Teresy w pracy w egipskim szpitalu dla niepełnosprawnych. – Mamy świadomość, że to tylko trzy tygodnie, ale nie jedziemy na wakacje. Nie planujemy pięknych zdjęć z piramidami czy całodziennego zwiedzania. Przyświeca nam konkretny cel: działać – podkreśla o. Kowalski. Podobnie myślą młodzi. – Niektórzy z nas zapisali się na dodatkowy angielski, żeby jak najlepiej się przygotować – dodaje Magda.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół