• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Brak pośpiechu, cisza i modlitwa

    ks. Rafał Starkowicz

    |

    Gość Gdański 12/2017

    dodane 23.03.2017 00:00

    – Jestem tutaj, ponieważ chcę odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Pan Bóg powołuje mnie do kapłaństwa – mówi Radek, student Akademii Marynarki Wojennej.

    Zastanawiam się, czy nie jest tak, że od paru lat przed tym uciekam, czy też są jakieś przeszkody, z którymi muszę sobie w życiu poradzić – dodaje młody człowiek.

    Ilu ludzi, tyle dróg

    Na „Weekend w seminarium” przyjechało ich 24. Są w różnym wieku. Najmłodsi uczą się jeszcze w szkołach średnich. Jest także kilku nieco starszych. Łączy ich jednak to samo pytanie, które stawia sobie kończący właśnie studia na kierunku systemów informacyjnych w bezpieczeństwie Radek.

    Janek mieszka na Przymorzu. Uczy się w II klasie Technikum Łączności. Jest liderem wspólnoty młodzieżowej w parafii św. Brata Alberta. – Moja wspólnota jest pośród innych swoistym ewenementem. Chłopaków jest w niej więcej niż dziewczyn. Od pewnego czasu ksiądz zachęca nas do rozeznawania powołania. Chciałem to sprawdzić – opowiada Janek.

    – Nie ukrywamy, że organizowane przez nas od 17 do 19 marca spotkanie jest działaniem powołaniowym. Wydarzenie przeznaczone jest dla przyszłych kleryków. Dla tych, którzy biorą pod uwagę powołanie kapłańskie – mówi ks. Jan Uchwat, ojciec duchowny GSD.

    Zobaczyć, dotknąć, posmakować

    – Idea jest taka, żeby młodzi doświadczyli tego, jak klerycy żyją na co dzień. Dużo można o tym opowiadać. Najlepiej jednak, gdy sami zobaczą, dotkną i posmakują naszej rzeczywistości – dodaje kl. Damian Ranachowski, wicedziekan kleryków i koordynator wydarzenia.

    Młodzi przez trzy dni uczestniczyli w życiu seminaryjnej wspólnoty. – W programie spotkania znalazło się dużo modlitwy i trochę nauki. A to wszystko zanurzone w codzienności życia kleryckiego. To trzy filary tego spotkania – wyjaśnia ks. Uchwat. Jak zaznacza kapłan, w rozeznawaniu powołania młodym ludziom bardzo pomagają brak pośpiechu, cisza i modlitwa. Organizatorzy stworzyli im także możliwość swobodnej rozmowy z księdzem oraz głębszej spowiedzi pozbawionej jakiegokolwiek pośpiechu.

    – Pomiędzy punktami planu staraliśmy się także wpleść czas na prywatne rozmowy z klerykami. Tak żeby mogli poczuć się swobodnie i zadać nam każde możliwe pytanie. To pozwalało im prawdziwie się otworzyć i powiedzieć coś o sobie – wyjaśnia D. Ranachowski.

    Bez spotkania się nie da

    Jak właściwie rozpoznaje się powołanie? Ks. Uchwat szeroko się uśmiecha. – Każdy człowiek podąża własną drogą. Ale są pewne wspólne doświadczenia, bez których odczytanie powołania byłoby niemożliwe. Najważniejszym z nich jest spotkanie – podkreśla ojciec duchowny. Dodaje, że chodzi o spotkane z Jezusem, które może się dokonać na różne sposoby. Czasami jest to osobista interwencja Boga w życie człowieka. Najczęściej jednak Bóg działa przez ludzi.

    – Ten drugi, częstszy rodzaj doświadczenia możliwy jest dzięki spotkaniu poważnego, mądrego i dojrzałego kapłana. Oni poszukują takich księży. Kogoś, kto będzie dla nich bliski, a jednocześnie nie będzie ich kumplem – zaznacza ks. Uchwat. Jak podkreśla, oprócz relacji ze stałym spowiednikiem czy kierownikiem duchowym, niezwykle ważna w rozeznawaniu powołania jest osobista modlitwa. Co ciekawe, można się o tym przekonać, poznając życie młodych, którzy postanowili przeżyć powołaniowy weekend w seminarium.

    – Okazało się, że wszyscy oni są ministrantami. Większość działa także w różnych młodzieżowych wspólnotach. To nie jest przypadek – ocenia kapłan. Podkreśla także, że spadek liczby powołań, jakiego doświadcza Kościół w sytych społeczeństwach Zachodu, nie jest spowodowany tym, że Pan Bóg przestał powoływać ludzi do kapłaństwa czy życia zakonnego. – Dzisiaj trudniej jest podjąć decyzję o pójściu za Chrystusem. Nie tylko świat wydaje się bardziej atrakcyjny i zarazem agresywny w propagowaniu ziemskich wartości, decydująca wydaje się tutaj słabość wewnętrzna młodego pokolenia. Jej genezy należy upatrywać w kryzysie, którego doświadcza wiele rodzin – stwierdza.

    – Jestem przekonany, że większość uczestników dni skupienia odznacza się większą odpowiedzialnością niż przeciętny młody człowiek. Dzisiaj życie młodych płynie pewnym określonym strumieniem. Myśli się przede wszystkim o konieczności rozwoju, o odpowiedniej edukacji, o znalezieniu pracy. Oni są o tyle dojrzalsi, że potrafią zadać sobie pytanie o rzeczy najważniejsze – dodaje kl. Ranachowski.

    Decyzja w rękach Boga

    – Mam jeszcze trochę czasu na decyzję, ale już teraz wiem, że będę tu nadal przyjeżdżał. Mam świadomość, że w kwestii powołania nigdy nie ma ostatecznej pewności. Jest w tym ryzyko. Ale wiem także, że nie przerodzi się ono w nic złego. Ufam Panu, że On tak pokieruje moimi drogami, że zostanę tym, kim mam być. Jestem otwarty na to, co Pan Bóg zrobi – mówi Janek.

    – Kościół w historii budował się na świętości kapłanów. Pojedyncze osoby potrafiły „przeorać” duchowo całą współczesną im Europę. Nie chodzi nam zatem o to, byśmy mieli wielu kapłanów, ale o to, by byli oni święci. Zależy nam także na dobru tych chłopaków. Bo właściwe odczytanie powołania prowadzi człowieka do szczęścia – kończy ks. Jan Uchwat.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół