• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Odnaleziono ciało pradziadka „Inki”

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 23/2017

    dodane 08.06.2017 00:00

    – To nadzwyczajna wiadomość. Na ziemi tureckiej są tysiące miejsc, gdzie zostali pochowani żołnierze armii rosyjskiej. I nagle wśród nich znajduje się ciało polskiego oficera. Co więcej... pradziadka bohaterskiej sanitariuszki i łączniczki Danuty Siedzikówny – mówi Piotr Szubarczyk, historyk.

    Do niezwykłego i zupełnie niespodziewanego odkrycia doszło na terytorium Turcji. Rosyjscy badacze poszukiwali w mieście Ardahan szczątków gen. Wasilija Aleksandrowicza Hejmana – dowódcy wojsk rosyjskich m.in. podczas wojny rosyjsko-tureckiej z lat 70. XIX wieku. Podczas prac ekshumacyjnych na dawnym cmentarzu katolickim natrafili na trumnę z doskonale zachowanym ciałem. Naukowcy założyli, że natrafili na szczątki swojego narodowego bohatera. Okazało się jednak, że byli w błędzie.

    Oleg Czestiakow, specjalista z rosyjskiego wojenno-historycznego archiwum, po szczegółowej analizie poinformował, że ciało należy do ppłk. Karola Rzepeckiego. Temat podchwyciły rosyjskie media, które nie były jednak świadome, że Rzepecki był pradziadkiem bohaterki polskiego podziemia niepodległościowego. W kolejnych artykułach informowano jedynie o dwóch córkach pradziadka Siedzikówny – Marii i Helenie. Ta druga – Helena Tymińska – była autorką pamiętnika publikowanego we fragmentach w „Biuletynie IPN” na początku tego roku.

    Fakty połączyli pracownicy gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. – Wszystko się zgadza − data śmierci ppłk. Rzepeckiego, a także imiona córek. Również informacja o żonie podpułkownika, która po jego śmierci poprosiła władze wojskowe o zapomogę. Epizod ten potwierdza fragment pamiętnika Heleny – mówi P. Szubarczyk, który od lat bada historię rodziny „Inki”. Żona Rzepeckiego zmarła w Grodnie w 1937 roku. Rzeczywiście w chwili śmierci męża była w trudnej sytuacji materialnej. Z pamiętnika jej córki wynika, że ostatnie słowa podpułkownika brzmiały: „Będę was wspierał stamtąd, dokąd pójdę”.

    Karol Rzepecki był oficerem korpusu piechoty armii rosyjskiej. Służył w 20. pułku jako zastępca dowódcy, jednocześnie podkreślał, że jest Polakiem i katolikiem. − W tamtym czasie była to powszechna postawa. Polskie rody ziemiańskie wysyłały swoich synów do armii państw zaborczych. Tam młodzi oficerowie przechodzili przeszkolenie, które mieli wykorzystać w przyszłej walce o suwerenność ojczyzny. Ich doświadczenie rzeczywiście bardzo przydało się w 1918 r. – tłumaczy Marcin Węgliński, historyk z gdańskiego IPN.

    Trumna z ciałem ppłk. Rzepeckiego znajduje się obecnie w Muzeum Miejskim w Karsie w prowincji Ardahan. IPN oficjalnie zapewnił, że zrobi wszystko, by sprowadzić szczątki do Polski. W tej sprawie instytut podejmie działania wspólnie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych. – Pamiętając o Danucie Siedzikównie „Ince” i o wartościach, którym był wierna, a także o tym, kim dzielna sanitariuszka jest dla polskiej pamięci narodowej, podjęliśmy decyzję, że pomożemy jej rodzinie w sprowadzeniu ciała – informuje Jarosław Szarek, prezes IPN. Żyjący członkowie rodziny „Inki” podkreślają, że najlepszym miejscem pochówku byłby cmentarz katolicki w Grajewie, gdzie od 1968 r. spoczywa Helena Tymińska, córka podpułkownika, babcia „Inki”. – Dzień przed ogłoszeniem tej sensacyjnej informacji byliśmy na grobie Heleny. Kilkanaście godzin później dowiedzieliśmy się, że ciało jej ojca zostało odnalezione. Przez lata próbowaliśmy zlokalizować miejsce pochówku. Bezskutecznie. Okazało się, że szczątki spoczywają w dalekiej Turcji i zostały odkryte przez Rosjan. Tu nie ma przypadku. Tu musiała zadziałać Boża Opatrzność − mówi Maciej Pawełek, krewny „Inki”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół