• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Do PKM-ki z rowerem?

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 25/2017

    dodane 22.06.2017 00:00

    Wakacje to czas sprzyjający rowerowym wyprawom na Kaszuby czy Kociewie. Niestety, nie tylko pogoda może pokrzyżować nam plany. W szynobusie Pomorskiej Kolei Metropolitalnej jest zaledwie 6 haków na rowery. A chętnych do ich przewozu zazwyczaj kilka razy więcej. Co zrobić, by nie zostać na peronie?

    Razem z przyjaciółmi zaplanowaliśmy 2-dniową wycieczkę rowerową po Kaszubach. Jeszcze 3 lata temu byłoby to bardzo kłopotliwe, bo szybki i łatwy dojazd w te rejony był utrudniony. Teoretycznie wszystko się zmieniło, gdy powstała Pomorska Kolej Metropolitalna. Teoretycznie. Start zaplanowaliśmy z przystanku PKM Jasień. Miejsce docelowe: Kościerzyna. Stamtąd mieliśmy wybrać się nad jezioro Wdzydze. Kupiliśmy bilety. Łącznie z nami na peronie czekało 5 rowerzystów. Po chwili nadjechała PKM. Przedział rowerowy był całkowicie zapchany. Tak bardzo, że nawet nie dało się wejść do środka. Zapytaliśmy konduktora, co mamy w tej sytuacji zrobić.

    Powiedział: „Poczekać na następną kolejkę”. Problem w tym, że do Kościerzyny PKM kursują średnio co 2,5 godziny. Na poczekaniu zmieniliśmy plany. Pojedziemy do Kartuz. Kolejka miała być za 15 minut. W końcu nadjechała. Przedział rowerowy tym razem był nieco luźniejszy. Weszliśmy do środka. Okazało się, że haków na rowery jest zaledwie... 6. Wszystkie, oczywiście, zajęte. Kolejny raz zapytaliśmy konduktora, jak powinniśmy zachować się w takiej sytuacji. Usłyszeliśmy, że najlepszym rozwiązaniem byłaby podróż... bez rowerów. Ostatecznie pozwolił nam zostać w przedziale, ale przez całą drogę utrudnialiśmy przejście innym pasażerom − opowiada Michał, mieszkaniec Gdańska, który postanowił podzielić się z nami swoją historią. Okazuje się jednak, że podobne problemy napotyka wielu trójmiejskich rowerzystów.

    Co należy poprawić?

    Roger Jackowski z Gdańskiej Kampanii Rowerowej podkreśla, że sygnały o problemach rowerzystów w PKM docierają do niego właściwie od początku uruchomienia kolei. − Nieustannie dostajemy informacje, że z wyprawy nici, bo jej uczestnicy musieli zostać na peronie. Z czego wynika to zjawisko? Niestety, twórcy PKM nie przewidzieli, że będzie to bardzo atrakcyjny kierunek wyjazdów z rowerami. Dlatego miejsc do ich przewozu jest rzeczywiście śmiesznie mało – podkreśla. Do GKR zgłaszają się kolejni rozczarowani rowerzyści z prośbą o interwencję. Czy poprawa sytuacji jest w ogóle możliwa? – Wyjściem byłoby przerobienie taboru i powiększenie liczby miejsc rowerowych. To rozwiązanie kłopotliwe, bo oznaczałoby automatycznie zmniejszenie przestrzeni dla pasażerów. Być może w sezonie wiosenno-letnim należałoby pomyśleć nad uruchomieniem większej liczby kolejek, co wpłynęłoby na częstotliwość przejazdów, a tym samym rozładowało rowerowy tłok w przedziałach. Tak dzieje się choćby w pociągach Przewozów Regionalnych jeżdżących na Hel – podpowiada R. Jackowski. – To są działania doraźne. Docelowo cały tabor powinien zostać zmieniony tak, by zadowalał zarówno pasażerów, jak i rowerzystów. Obecny nie spełnia oczekiwań żadnej grupy. Na przykład całkowicie powinno się zrezygnować z haków na rowery. To rozwiązanie dyskryminujące. Zawieszenie roweru na hak wymaga siły i sprawności, a tym samym bardzo często wyklucza osoby starsze i niepełnosprawne. Wzorem są koleje niemieckie, gdzie stosuje się głównie stojaki wmontowane w siedzenia lub barierki, do których można przypiąć rower – dodaje.

    Bezpieczeństwo najważniejsze

    Jak do uwag GKR odnoszą się przedstawiciele Szybkiej Kolei Miejskiej, która jest operatorem linii PKM? − Stale otrzymujemy informacje o problemach rowerzystów. Pamiętajmy jednak, że tabor spalinowy jest mniej pojemny niż elektryczny i w pierwszej kolejności ma przewozić pasażerów, później rowery. Przepisy związane z bezpieczeństwem mówią jasno, że rowerów w PKM może znajdować się tyle, ile jest stojaków. Nie ma innej możliwości − mówi Marcin Głuszek, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży SKM. Jak podkreśla, w sytuacji, gdy haki są zapełnione, warto rozmawiać z kierownikiem pociągu o przewozie pojazdu. − Warunkowo, jeśli przedział jest pusty i rower nie przeszkadza pasażerom, kierujący PKM może wydać taką zgodę. Jeśli jednak kolejka jest zapełniona, nie dostaniemy się z rowerem do środka. Bezpieczeństwo jest najważniejsze – zaznacza. Co powinien zrobić rowerzysta, gdy nie uda mu się wejść do PKM z rowerem? – Nie praktykujemy zwrotu pieniędzy za bilet jednorazowy. Niestety, trzeba czekać na kolejny szynobus − informuje M. Głuszek. Problem w tym, że następna kolejka może być dopiero za kilka godzin. Czy w związku z tym planowane jest zwiększenie częstotliwości kursów PKM lub przebudowa taboru pod kątem udogodnienia przewozu rowerów? – Jeździmy takim taborem, jaki otrzymaliśmy. Tam, gdzie są najbardziej oblężone kierunki, staramy się formować dłuższe składy z dwóch autobusów szynowych. Ale nasze możliwości są w tym zakresie ograniczone – mówi M. Głuszek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół