• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Bezsensowna i zła pomoc

    Justyna Liptak

    |

    Gość Gdański 27/2017

    dodane 06.07.2017 00:00

    – Dając pieniądze, dajemy przyzwolenie na to, aby pozostawali na ulicy i nadal w ten sposób „zarabiali” – mówi Sylwia Ressel z gdańskiego MOPR.

    Już po raz kolejny na ulice miasta wyszli przedstawiciele organizacji pomocowych, którzy poprzez akcję edukacyjną chcą uświadomić mieszkańcom i turystom, że danie „złotóweczki” nie jest dobrym rozwiązaniem. – Nie na tym polega pomoc, zważywszy, że najczęściej proszący o pieniądze są osobami ze stałym źródłem utrzymania, a żebractwo traktują jako wakacyjną pracę dorywczą – podkreśla S. Ressel. Stąd akcja przeciwko żebractwu, która ma jasny przekaz: „Nie dawaj pieniędzy na ulicy, bo na niej zostanę”.

    – Wiem, że jest to szczególnie trudne, kiedy rękę wyciąga kobieta bądź dziecko – wtedy najczęściej ulegamy. Jednak należy sobie uświadomić, że jest to naiwna, bezsensowna i zła pomoc. Bo ulica nie jest miejscem pracy dla kobiet czy dzieci. Trzeba się zastanowić, czy może ktoś nie zmusza ich do żebrania. Dając, wspieramy proceder, który w skrajnych przypadkach może ocierać się nawet o handel ludźmi – mówi S. Ressel.

    To biznes

    Trudno określić skalę osób, które w ten sposób zarabiają, ale wiadomo, że problem nasila się latem. – Największy kłopot jest w tym, że o datki proszą zazwyczaj nie te osoby, które rzeczywiście potrzebują wsparcia, ale te, które mają stałe źródło dochodu. Z żebrania robią intratne, sezonowe zajęcie zarobkowe. Łatwe, bo nie brakuje ludzi, którzy wierzą, że ofiarowując pieniądze, pomagają człowiekowi w potrzebie – mówi Robert Klimczak, kierownik Samodzielnego Referatu Reintegracji MOPR. I jednocześnie podkreśla, że w Gdańsku jest grupa osób, które na ulicy zarabiają, ale nie korzystają z pomocy społecznej. – Pojawiają się tylko w czasie wakacji, a to oznacza, że mają gdzie mieszkać i z czego żyć, a żebrzą dla dodatkowego zarobku – dodaje kierownik. Jeśli faktycznie chcemy pomóc, należy osobie proszącej przekazać kontakt do instytucji udzielających w mieście kompleksowego wsparcia.

    Przy Bramie Złotej zgromadziła się spora grupa zaangażowanych w akcję osób. Byli to m.in. pracownicy MOPR i streetworkerzy Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, którzy – zaopatrzeni w tematyczne plakaty i ulotki – wyruszyli do restauracji, kawiarni, barów, hosteli w Śródmieściu, gdzie zachęcali, aby włączyć się w inicjatywę. – Akcja przynosi spore efekty, bo rośnie świadomość wśród ludzi – mówi R. Klimczak. Jeżeli widzimy na ulicy żebrzące dziecko, warto wykręcić numer alarmowy Policji albo Straży Miejskiej. – Tylko w ubiegłym roku przyjęliśmy 199 zgłoszeń od mieszkańców, dotyczących zjawiska żebractwa. Sprawdzono wszystkie sygnały. 25 zakończyło się interwencjami strażników, a w efekcie pouczeniami lub mandatami dla osób proszących o pieniądze – mówi Wojciech Siółkowski, inspektor ds. kontaktu z mediami Straży Miejskiej w Gdańsku.

    Jeżeli zauważymy osoby żebrzące, należy zgłosić taki przypadek, dzwoniąc pod numery alarmowe: Policji – 997 lub Straży Miejskiej – 986. Dodatkowo na stronie: www.gdansk.policja.gov.pl dostępna jest mapa zagrożeń bezpieczeństwa. Za pośrednictwem tej aplikacji mieszkańcy mogą zgłosić miejsce, w którym zauważyli osobę nagabującą przechodniów. Kampania potrwa przez cały sezon wakacyjny. W tym czasie m.in. Straż Miejska i Policja patrolować będą najbardziej turystyczne punkty miasta.

    Żebractwo a bezdomność

    Dawanie pieniędzy na ulicy jest także zmorą osób, które profesjonalnie zajmują się wsparciem wychodzenia z bezdomności. – Bo jak mamy taką osobę zachęcić, żeby zaczęła zmieniać swoje życie, skoro na ulicy „zarabia”? – pyta Wojciech Bystry, ogólnopolski prezes Towarzystwa Pomocy św. Brata Alberta, a także prezes koła gdańskiego. Podkreśla, że dawanie pieniędzy na ulicy nie rozwiązuje problemu osób bezdomnych. Przeciwnie – zapewnia im dłuższy „pobyt” w takim stanie. – Kiedy ktoś nas zaczepia, lepiej dajmy mu adres, gdzie może przyjść, aby otrzymać wsparcie. Pieniądze są najprostszą rzeczą, którą możemy ofiarować – i sumienie mamy czyste. Ale jeżeli naprawdę chcemy pomóc, włączmy się w wolontariat. Poświęćmy swój czas, umiejętności i dajmy trochę siebie – podkreśla prezes.

    To przesłanie wybrzmiało w czasie tegorocznych obchodów Dnia św. Brata Alberta, organizowanych m.in. przez Wydział Katechetyczny Archidiecezji Gdańskiej. – Najpierw bp Wiesław Szlachetka wręczył nagrody w finale konkursu o św. Bracie Albercie, a następnie włączyliśmy się w zbiórkę publiczną na budowę schroniska dla bezdomnych w Gdańsku-Przegalinie – mówi ks. Tyberiusz Kroplewski, dyrektor Wydziału Katechetycznego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół