• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Po co idziemy?

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 31/2017

    dodane 03.08.2017 00:00

    – Weźcie w pielgrzymi plecak intencje własne, intencje, które powierzają wam inni, ale pamiętajcie też o intencjach naszej diecezji i całego Kościoła – mówił bp Zbigniew Zieliński.

    Uroczystą Eucharystią w kościele pw. NSPJ 26 lipca rozpoczęła się 32. Gdyńska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Mszy św. przewodniczył oraz homilię wygłosił bp Zieliński. – Tegorocznemu wędrowaniu towarzyszy hasło: „Idźcie i głoście”. Ono wpisuje się w ogólnokrajowy program duszpasterski i wspaniale oddaje to, czemu służy pielgrzymka. Trzeba jednak te słowa pogłębiać, zadając sobie pytania. Nie tylko: „dokąd idziemy?”, ale także „po co idziemy?”. Nie tylko: „komu idziemy głosić?”, ale też „co chcemy głosić?” – rozpoczął.

    – Tym, co nadaje naszej wędrówce szczególny sens, są intencje. Jednym z najbardziej wzruszających momentów na pielgrzymkach jest pielęgnowany zwyczaj odczytywania intencji przy okazji różnych modlitw. Wtedy często uświadamiamy sobie, że problemy, którymi sami żyjemy, są niewielkie wobec tragedii innych ludzi. Kiedy słyszymy kilkunastoletnią dziewczynę modlącą się za łaskę życia dla śmiertelnie chorych rodziców albo studenta proszącego Pana Boga o to, by jego rodzina się nie rozpadła... – dodał.

    Po Mszy św. pielgrzymi wyjęli z plecaków kurtki i parasole. Nie przestraszyli się ogromnej ulewy i wystartowali punktualnie. – Kiedy sam chodziłem na pielgrzymki i padało tak jak dzisiaj, nasi duszpasterze żartowali: „To nie pogoda jest zła, tylko ubranie niewłaściwe”. Wy się przygotowaliście i mimo deszczu odważnie ruszacie na szlak – żegnał pątników biskup.

    – Czekam na pielgrzymkę cały rok. To możliwość, by choć na moment wyłączyć się z pośpiechu i zgiełku współczesnego świata. To chwila, żeby wsłuchać się w głos Pana Boga, ale też we własne myśli i sumienie. W trudzie i wysiłku człowiek może lepiej poznać samego siebie. Jak reaguje na ból, pęcherze, zmęczenie i inne osoby idące obok – mówi Mariusz Mora.

    – Ja pielgrzymuję, a jednocześnie realizuję zadanie wyznaczone przez naszego kierownika ks. Krzysztofa. Przywożę i odwożę członków tzw. złotych grup, którzy z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w całej pielgrzymce. Ci, którzy pozostają w domach, proszą pielgrzymów o modlitwę, a jednocześnie sami modlą się w intencjach, które otrzymali od pątników. Zdarza się tak, że chcą dołączyć na dzień lub dwa na szlak. Wtedy pojawiam się ja i im to umożliwiam, przywożąc ich autokarem – opowiada Jan Treppner.

    Gdyńska pielgrzymka dotrze na Jasną Górę 12 sierpnia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół