• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Takie to było pokolenie...

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    − Myślimy o was, uczymy się od was, a testament Polskiego Państwa Podziemnego jest wciąż aktualny w naszych sercach. Aktualny mimo tego, że żyjemy dzisiaj w Polsce wolnej, demokratycznej, suwerennej i solidarnej − mówił do powstańców warszawskich dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II Wojny Światowej.

    Jerzy Grzywacz, urodzony w Gdyni. Od 1942 r. harcerz Szarych Szeregów, pseudonim „Tapir”. Walczył w powstaniu warszawskim w wieku 15 lat. – Dostałem trzy granaty. Tylko jeden kolega miał karabin. Trochę mało. Wiedziałem, że w razie niemieckiego ataku wytrzymamy kilka minut. Wtedy zacząłem żegnać się z rodziną. Po raz pierwszy się bałem. Z żalem myślałem o tych wszystkich rzeczach, które mnie ominą – opowiada. W pewnym momencie rozpoczął się nalot. Bomba trafiła w sąsiedni budynek. – W naszą stronę poleciały odłamki. Patrzę w lewo – kolega dostał. Patrzę w prawo – przyjaciel dostał. Ja stoję. Jeden mocno oberwał w udo i zaczął krwawić. Wył, tak go bolało. Po trudnej i długiej przeprawie dotarliśmy do szpitala. Wymogłem na lekarzu, by jak najszybciej zoperował „naszego”. Zgodził się. Odetchnąłem z ulgą. Następnego dnia dowiedziałem się, że Niemcy podpalili ten budynek miotaczami ognia. Wszyscy ranni przykuci do łóżek spalili się żywcem.

    Umierali na moich rękach

    73 lata od tamtych wydarzeń pan Jerzy wziął udział w uroczystych obchodach rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, które odbyły się na cmentarzu Łostowickim w Gdańsku. – W powstaniu zginęło ok. 200 tys. ludzi, w tym 180 tys. cywilów. Niemcy nie brali pod uwagę ani wieku, ani płci. Mówili mi ci, którzy uciekli z Woli w pierwszych dniach sierpnia, że widzieli stosy trupów sięgające kilku metrów wzwyż i ciągnące się na przestrzeni kilkudziesięciu metrów wzdłuż murów kamienic − mówi. − W Szarych Szeregach istniał program, który da się ująć w trzech słowach: „dziś, jutro, pojutrze”. „Dziś” oznaczało przygotowanie do walki. „Jutro” było udziałem w walce. „Pojutrze” miało być odbudową zniszczonego kraju po wojnie. W czasie naszych dyskusji w konspiracyjnych lokalach mówiło się o wszystkich trzech etapach. Moi znajomi chcieli przeżyć i byli nastawieni na to, by swoje zdolności, ambicje i pracowitość zaangażować w proces odbudowy Polski. Ich dramat polegał na tym, że umierając świadomie, wiedzieli, że nie będą mogli tego marzenia realizować. Takie to było pokolenie – dodaje. − Czy te ofiary poszły na marne? Ja głęboko wierzę, że nie była to walka absolutnie bez sensu. Pozostawiła po sobie coś pozytywnego w narodowej świadomości. Przede wszystkim umiejętność całkowitego zjednoczenia się i solidarności w chwili zagrożenia − podkreśla. Wśród zaproszonych gości była m.in. Krystyna Łubieńska. Pomagała powstańcom jako sanitariuszka. Latem 1944 r. miała 12 lat. Kiedy w mieście rozległ się dźwięk syren, mama wzięła ją za rękę i zaprowadziła do punktu sanitarnego nr 1 na Żoliborzu. Szkolenie przeszła u doktora Mazurka. Po kilku godzinach umiała już robić zastrzyki, zszywać rany, zakładać opatrunki. Trafiali do niej ludzie z oderwanymi nogami i rękami. Zakrwawieni. Jęczący z bólu albo nieprzytomni. Cywile i powstańcy. Ci ostatni bardzo młodzi. Niektórzy − chłopcy od przenoszenia meldunków − nie mieli więcej niż 8 lat. − Mówiłam im: „Zobaczysz, wszystko będzie dobrze, wszystko będzie dobrze”. Uspokajali się i umierali na moich rękach. Zamykałam oczy tym chłopcom − wspomina. Modlitwie w intencji powstańców przewodniczył ks. kmdr Marian Próchniak, kapelan Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ds. Duszpasterstwa Kombatantów i Weteranów.

    Kartka do powstańca

    Obchody 73. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego zorganizowało także MIIWŚ w Gdańsku. Podczas uroczystości otwarta została wystawa czasowa „Warsaw Rising”. Anglojęzyczna ekspozycja ukazuje losy Warszawy i Polski w czasie II wojny światowej. Wzbogacono ją o archiwalne zdjęcia z tego okresu, prezentowane na 20 wielkoformatowych planszach. − 1 sierpnia 1944 r. wybuchła największa bitwa miejska w historii XX w. Powstanie, którego nie można porównywać pod względem zaangażowania sił oraz poniesionych ofiar z powstaniami w Pradze, Paryżu i innych miastach okupowanej przez Niemców Europy − powiedział na wstępie K. Nawrocki. − Zgromadziliśmy się tutaj, by pamiętać, o czym doskonale opowiadają pierwsze panele tej wystawy – że w X w., w sercu Europy, zaczął rodzić się naród szczególnie miłujący wolność. Naród dziś dumny ze swojej historii i przywiązany do wartości. Naród, który w tragicznym uścisku dwóch totalitaryzmów, w latach 1939–1945 zareagował, tworząc największe w historii świata obywatelskie podziemne państwo i największą podziemną armię. To nasza duma i tradycja – dodał. Głos zabrała także Anna Fotyga, poseł do Parlamentu Europejskiego. − Wielkie polskie zrywy są istotnym argumentem w debacie międzynarodowej. Chylę dziś czoła przed dowódcami powstania warszawskiego, oddaję hołd wszystkim żołnierzom, cywilom walczącym w powstaniu. Te 63 dni stanowią ogromny dług, który musimy spłacić wszystkim bohaterom tego czasu − mówiła. W ramach obchodów MIIWŚ zaangażowało się również w projekt edukacyjny „BohaterON. Włącz historię”. − Zapraszamy wszystkich gości do odebrania w kasach naszego muzeum bezpłatnych kartek, na których warto napisać ciepłe słowa i życzenia dla powstańców warszawskich − namawiał dyrektor.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół