• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Co to jest uczciwa polemika?

    dodane 21.09.2017 00:00

    O braku pluralizmu w Gdańskim Tygodniu Demokracji i sztuce dyskusji mówi Andrzej Skiba, prezes Instytutu Debaty Publicznej.

    Jan Hlebowicz: W tym roku IDP nie brał udziału w Gdańskim Tygodniu Demokracji, ponieważ – jak możemy przeczytać w Państwa oświadczeniu – „nie popiera obecnej formuły i kształtu tego wydarzenia”. Co Państwu się nie podoba w demokracji?

    Andrzej Skiba: Nasze oświadczenie jest odpowiedzią na opublikowane na oficjalnym koncie miasta Gdańsk na Twitterze. Fotografia, na której są nasi przedstawiciele, została zrobiona przed rokiem. Tymczasem podpis dotyczy tegorocznego GTD. Dlaczego tym razem postanowiliśmy całkowicie odciąć się od tej inicjatywy? Podstawą demokracji jest wymiana poglądów, opinii, dyskutowanie o wartościach. Warunkiem uczciwej debaty jest szerokie spektrum poglądów. W przypadku GTD zabrakło pluralizmu, czyli zasadniczego elementu demokracji.

    Jakieś konkrety?

    Do panelu pt. „Czy demokracja jest potrzebna, aby wieść dobre życie?” zaproszono wyłącznie przedstawicieli jednej ze stron toczącego się w kraju sporu ideowo-politycznego. Wśród komentatorów znaleźli się dziennikarze identyfikowani z nurtem lewicowo-liberalnym i linią krytyczną wobec rządu − Dominika Wielowieyska, Renata Kim, Bartosz Węglarczyk, Jacek Pałasiński, reprezentujący takie media, jak „Gazeta Wyborcza”, „Newsweek”, TVN. Żeby było jasne – nie ma niczego złego w zapraszaniu dziennikarzy krytykujących rząd czy reprezentujących bardziej lewicowy światopogląd. Problem polega na tym, że do debaty nie został dopuszczony żaden przedstawiciel mediów konserwatywnych. To przykład ideologizacji, indoktrynacji i wykorzystywania miejskich pieniędzy do forsowania określonej wizji państwa, społeczeństwa i koncepcji politycznych.

    GTD to jedno wydarzenie. Może to „wypadek przy pracy”?

    Niestety, nie. Od dłuższego czasu obserwuję pogarszający się poziom debaty publicznej w Gdańsku, przejawiający się m.in. nieprzestrzeganiem zasady pluralizmu w dyskusjach organizowanych z publicznych pieniędzy i pomijaniem głosu mieszkańców. Oczywiście, nie potępiamy wszystkich działań władz miasta. Sam fakt dostrzegania potrzeby konsultowania pewnych rzeczy z mieszkańcami jest dobrym sygnałem. Niestety, władze bardzo często jedynie pozorują dialog: „Zobaczcie, spotykamy się, dyskutujemy, jesteśmy otwarci”. I na tym koniec. Ustalenia wynikające z konsultacji zazwyczaj nie są brane realnie pod uwagę.

    Proszę o przykłady.

    Rok temu władze zignorowały głosy mieszkańców, którzy nie chcieli kontrowersyjnych, prywatnych, płatnych parkingów w okolicach Pasa Nadmorskiego. Ich głos nie został usłyszany przez rządzących także w kwestii budowanej w centrum kolejnej, niepotrzebnej galerii handlowej − Forum Gdańsk. I ostatni przykład – dwukrotnie występowaliśmy publicznie do prezydenta Pawła Adamowicza o zorganizowanie debaty „za lub przeciwko przyjmowaniu imigrantów”. Takie było zapotrzebowanie społeczne. Do dzisiaj nie odbyła się dyskusja na ten temat, a gdańszczanie zostali pozbawieni możliwości zabrania głosu.

    Uczciwa debata to jaka debata?

    Pluralistyczna, uczciwie moderowana, dająca możliwość zabrania głosu przez publiczność. Interesującym przykładem jest model fishbowl, w którym obok 4 miejsc eksperckich ustawionych w okręgu znajduje się piąte dla osoby z zewnątrz. Każdy z publiczności może podejść i wystąpić w charakterze jednego z dyskutantów.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół