• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Historia pewnej obrączki

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    – Te przedmioty należą do wszystkich gdańszczan i Polaków. To element naszej tożsamości narodowej, którą należy pielęgnować i udostępniać następnym pokoleniom – mówi prof. Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.

    5 października 1939 r. Wczesny ranek. Obrzeża Gdańska, na granicy terenu lotniska na Zaspie. Ogromny dół – długi na ok. 12 metrów, szeroki na 3 i głęboki na ponad 2. O godz. 4 na miejsce przyjeżdża transport z 38 mężczyznami. Zostają ustawieni razem. Wszyscy mają skrępowane ręce. Oficer niemiecki odczytuje na głos wyrok sądu oraz wymienia z imienia i nazwiska skazańców. Kapelan wojskowy udziela klęczącym Komunię św. Następnie esesmani wiążą im oczy. Pluton egzekucyjny przeładowuje karabiny. Rozlega się salwa. W takich okolicznościach 78 lat temu zakończyli swój żywot bohaterscy obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku. Przez ponad pół wieku miejsce pochówku pocztowców pozostawało nieznane.

    Dopiero w sierpniu 1991 r. odkryto je przypadkowo podczas prac budowlanych. Przeprowadzono wówczas ekshumację, przy okazji której wydobyto rzeczy osobiste pomordowanych. Po 25 latach od tamtych wydarzeń w ramach projektu „Witajcie, koledzy!” przedmioty te poddane zostały specjalistycznym zabiegom w pracowni konserwatorskiej Muzeum Archeologicznego. 5 października w Muzeum Poczty Polskiej w Gdańsku zostało zaprezentowanych 50 spośród 300 pamiątek po zamordowanych pocztowcach, m.in. guziki, fragmenty umundurowania, obuwie, okulary, grzebyki.

    – W przeważającej liczbie przypadków nie możemy zidentyfikować ich właścicieli, np. wiemy, że okulary nosiło przynajmniej 4 pocztowców. Wyjątkiem jest złota zaręczynowa obrączka z wygrawerowanymi inicjałami P.V. i datą 4.4.26 – mówi dr hab. Janusz Trupinda, kierownik MPP. – To jedyny tego rodzaju przedmiot, wydobyty z grobu. Pozostałych obrońców Poczty Polskiej ograbiono po egzekucji albo jeszcze wcześniej, podczas pobytu w niewoli – dodaje.

    Pierwsze litery imienia i nazwiska odpowiadają inicjałom żony pocztowca Franciszka Klinkosza – Praksedy Klinkosz z domu Vogel. Z zapisów w księdze ślubów, która znajduje się w kancelarii parafii św. Brygidy w Gdańsku, wynika, że pobrali się 4 sierpnia 1927 r. Data na obrączce nie odnosi się jednak do ślubu, lecz wcześniejszych o 16 miesięcy zaręczyn.

    Jak podkreśla prof. Ossowski, odnowienie i prezentacja relikwii potraktowane zostały priorytetowo. − Świadectwa niemieckich zbrodni na Polakach uwiecznimy w postaci cyfrowych kopii przedmiotów, które niebawem zostaną umieszczone na nowej wersji naszego portalu, gdzie publikujemy zdjęcia i obiekty należące do muzeum − informuje.

    Część pamiątek po pocztowcach będzie prezentowana na niewielkiej ekspozycji dostępnej dla zwiedzających od 11 stycznia 2018 r. Pozostałe przedmioty trafią na nową wystawę stałą, której scenariusz ma zostać opracowany do końca roku. Jednym z jego elementów jest udostępnienie dla zwiedzających piwnic zabytkowego gmachu Poczty Polskiej w Gdańsku, które w dniu wybuchu II wojny światowej były głównym punktem oporu przed atakującą niemiecką Policją Porządkową i dwoma pododdziałami SS uzbrojonymi w trzy samochody pancerne.

    − Prezentacja pamiątek po pocztowcach to początek szeregu zmian, jakie nastąpią wkrótce w Muzeum Poczty Polskiej. Marzy mi się, by 1 września 2019 r. otwarta została nowa wystawa stała, która pełniej i ciekawiej ukaże nie tylko tragiczne wydarzenia początku II wojny światowej na Pomorzu, ale również dzieje społeczności polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku, tak okrutnie doświadczonej − podsumowuje prof. Ossowski.

    Wart 68,2 tys. zł projekt konserwacji pamiątek po rozstrzelanych obrońcach Poczty Polskiej w 80 proc. dofinansowany został z kasy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół