• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Historia pewnej obrączki

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    – Te przedmioty należą do wszystkich gdańszczan i Polaków. To element naszej tożsamości narodowej, którą należy pielęgnować i udostępniać następnym pokoleniom – mówi prof. Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.

    5 października 1939 r. Wczesny ranek. Obrzeża Gdańska, na granicy terenu lotniska na Zaspie. Ogromny dół – długi na ok. 12 metrów, szeroki na 3 i głęboki na ponad 2. O godz. 4 na miejsce przyjeżdża transport z 38 mężczyznami. Zostają ustawieni razem. Wszyscy mają skrępowane ręce. Oficer niemiecki odczytuje na głos wyrok sądu oraz wymienia z imienia i nazwiska skazańców. Kapelan wojskowy udziela klęczącym Komunię św. Następnie esesmani wiążą im oczy. Pluton egzekucyjny przeładowuje karabiny. Rozlega się salwa. W takich okolicznościach 78 lat temu zakończyli swój żywot bohaterscy obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku. Przez ponad pół wieku miejsce pochówku pocztowców pozostawało nieznane.

    Dostępne jest 21% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół