Nowy numer 16/2018 Archiwum

Tu nas posłał Chrystus

9 sierpnia 1991 roku. Pariacoto − peruwiańska wioska w Andach, bez elektryczności, bieżącej wody, telefonu, radia, telewizji. Dwaj franciszkanie z Polski − Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski – odprawiają wieczorną Eucharystię. W tym samym czasie do wsi wkracza uzbrojona komunistyczna partyzantka...

To członkowie Świetlistego Szlaku. W domu parafialnym pod lufami karabinów przez kilka godzin terroryści próbują „wyjaśnić” zakonnikom, że religia to „opium dla ludu”, a oni sami są narzędziem w „kolonizacji kraju przez Zachód”. Misjonarze nie chcą współpracować. Mówią komunistom o Chrystusie i potrzebie pokoju. Krótka narada i decyzja: wyrok śmieci. Związani zakonnicy zostają brutalnie wepchnięci do samochodu. Kierunek − Pueblo Viejo, w pobliżu cmentarza. Misjonarze giną od strzałów w tył głowy. Na plecach o. Zbigniewa kartka papieru z napisanymi jego krwią słowami: „Tak giną pachołki imperializmu”. Gdy partyzanci odjeżdżają, na miejscu egzekucji pojawiają się miejscowi. Zabierają ciała i usypują kamienną mogiłę z prowizorycznym krzyżem. 14 lat później polscy misjonarze zostają ogłoszeni błogosławionymi.

Zbyszek i Michał, gdy wyjeżdżali z Polski, mieli około 30 lat. Był rok 1989. − Położone w górach andyjskich, w ich części pustynnej, Pariacoto było misją trudną. Wymagało wytrwałości i siły. Misjonarze duszpastersko obsługiwali kilkadziesiąt małych miejscowości rozsianych w górach, nawet na wysokości 3000 m n.p.m. By odwiedzić swoich parafian, nierzadko wyruszali na tygodniowe wyprawy − mówi o. Piotr Stanisławczyk OFMConv.

Wieść o tym, że do wsi przybyli długo oczekiwani los padres, rozeszła się błyskawicznie. Młodzi andyjscy górale z marszu zaczęli pomagać przy remoncie lokalnej świątyni i domu parafialnego. Franciszkanie nie pozostawali dłużni. − Szybko okazało się, że mają szczególne charyzmaty. Zbyszek wspaniale zajmował się ludźmi starszymi i chorymi. Miejscowi nazywali go „doktorkiem”, ponieważ organizował dla nich pomoc medyczną. Michał z kolei gromadził wokół siebie dzieci i młodzież. Wiele tych młodych ludzi cierpiało głód i miało podstawowe braki w edukacji. Michał zakładał świetlice socjoterapeutyczne, gdzie andyjska młodzież mogła zjeść ciepły posiłek oraz uczyć się czytać i pisać − opowiada o. Stanisławczyk. Duchowni pomagali również miejscowej ludności indiańskiej w budowie infrastruktury – mostów i dróg oraz uczyli nowoczesnych metod gospodarowania na roli. Wraz z franciszkanami w Pariacoto pojawiły się światło, radio i telefon. Stali się wrogami numer jeden dla komunistycznych terrorystów. Członkowie Świetlistego Szlaku twierdzili, że zakonnicy, „głosząc pokój i podejmując działania ewangelizacyjne oraz charytatywne, usypiają lud po to, aby masy nie podejmowały zrywu rewolucyjnego”. − Komuniści wierzyli, że można wprowadzić w Peru dobrobyt, ale najpierw należy doprowadzić obywateli do skrajnego ubóstwa i niezadowolenia. Tylko w ten sposób ludzie chwycą za broń, nastąpi rewolucja, a w konsekwencji zapanuje prawdziwy komunizm − tłumaczy o. Stanisławczyk.

Najpierw były groźby: „Jeśli nie opuścicie misji, to was zabijemy”. Wtedy ojcowie odpowiadali: „Tutaj nas posłał Chrystus. Do tych ludzi. Jeśli my ich opuścimy, nikt po nas nie przyjdzie. Nasze życie jest w rękach Pana Boga”. Skazany w 2006 r. na dożywotnie więzienie lider Świetlistego Szlaku Abimael Guzmán zeznał, że decyzja o zabiciu franciszkanów została podjęta na wysokim szczeblu organizacji, ponieważ uznano ich działalność za szczególnie groźną. Guzmán, będąc jednym ze świadków podczas procesu beatyfikacyjnego, potwierdził też, że ojcowie Michał i Zbigniew byli „ludźmi autentycznej i bezkompromisowej wiary”. W ostatnich słowach swoich obszernych zeznań, nagranych w peruwiańskim więzieniu i przesłanych do Watykanu, przywódca peruwiańskich komunistów stwierdził, że zlecenie zabójstwa zakonników było wielkim błędem i poprosił katolików o wybaczenie popełnionej przez jego ludzi zbrodni.

Franciszkanie z Krakowa 5 listopada przekazali i zainstalowali w gdyńskiej parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski relikwie pierwszego stopnia (cząstki kości) męczenników z Peru. − Ojcowie Michał i Zbyszek są szczególnymi patronami w czasach, gdy przeżywamy różne niebezpieczne sytuacje związane z terroryzmem. Nie tylko tym globalnym, ale także terroryzmem „w białych rękawiczkach”, którego doświadczamy od naszych bliskich, pracodawców, współpracowników, a także od samych siebie − podkreśla br. Jan Hruszowiec OFMConv, promotor kultu męczenników z Pariacoto. − Błogosławieni franciszkanie przynoszą pokój i mówią każdemu: „Bracie, siostro, to, czego doświadczasz, to nie cel i nie koniec. Jest coś więcej, jest Bóg, jest miłość, jest życie wieczne”. Ludzie szybko odczytali bardzo prostą logikę: skoro oni zginęli z rąk terrorystów, to teraz będą się wstawiać za nami w obronie przed terroryzmem – dodaje. − Jeśli ktoś doświadczył prawdziwego cudu za ich wstawiennictwem, niech napisze do nas i da temu świadectwo – apeluje br. Hruszowiec.

Łaski i cuda za wstawiennictwem męczenników z Peru można zgłaszać na adres: Prowincja św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, ul. Hetmana Żółkiewskiego 14, 31-539 Kraków, telefon: +48 12 428 62 80, e-mail: misje@franciszkanie.pl.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma