• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Adwent to czas przyjścia

    Justyna Liptak Justyna Liptak

    dodane 04.12.2017 21:00

    - Adwent zazwyczaj kojarzy nam się z czasem oczekiwania. Nie masz pojęcia, skąd to się wzięło? Dlatego, że łacińskie adventus oznacza przyjście - tłumaczył o. Adam Szustak OP.

    W kościele św. Mikołaja w Gdyni trwają rekolekcje adwentowe prowadzone przez o. Adama Szustaka OP. 

    - "Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!" - przytoczył rekolekcjonista.

    - Przyglądając się uważnie Ewangelii wg. św. Marka, łatwo się zorientować, że jest to ostatnia nauka, którą Jezus skierował do swoich uczniów. Zdaje się do nich mówić: "Chłopaki, idę w daleką podróż i nie wrócę. Zostawiam wam świat, a wraz z nim obowiązki i role. Mam do was tylko jedną prośbę - otwórzcie drzwi, kiedy wrócę i zapukam" - mówi o. Szustak.

    - To jest genialna Ewangelia na początek Adwentu, bo pokazuje, o co dokładnie chodzi Jezusowi. Chce, abyśmy wpuścili Go do serca, byśmy byli z Nim blisko. Chce z nami zasiąść do stołu - wyjaśnia.

    O. Szustak zaznaczył, że niektórzy z Adwentu zrobili takie duchowe zmaganie, kiedy to obierają sobie różne cele, np. niejedzenie słodyczy. - Szczerze? Jeżeli na czekoladowej abstynencji będzie opierało się wejście do nieba, to ja tam nigdy nie wejdę - mówi rekolekcjonista. - Jezus nie mówi do nas: „Proszę was, jak przyjdę, to nie jedzcie cukierków”. Chce raczej, abyśmy na Niego czekali i otworzyli Mu drzwi - byśmy byli gotowi przyjąć Go do serca - tłumaczył o. Szustak.

    Konferencje głoszone przez znanego rekolekcjonistę i youtubera przyciągnęły do świątyni nie tylko parafian, ale również gości z różnych zakątków Trójmiasta. - Przyjechałem z Gdańska i nie żałuję. Nie wiem, czy kiedykolwiek słyszałem rekolekcje głoszone w tak prosty, a jednocześnie mocny i głęboki sposób - mówi pan Wojciech.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • KJ
      05.12.2017 11:46
      Kolejne rewelacje ;) "Chłopaki, idę w daleką podróż i NIE WRÓCĘ. Zostawiam wam świat, a wraz z nim obowiązki i role. Mam do was tylko jedną prośbę - otwórzcie drzwi, kiedy WRÓCĘ i zapukam".
      Oj, Adam, Adam...
    • pelek
      05.12.2017 12:01
      Post, obok modlitwy i jałmużny, jest jednym z trzech filarów życia duchowego. A obżarstwo jest jednym z siedmiu grzechów głównych. Zatem - tak, można nie wejść do nieba z powodu obżarstwa. To są podstawowe prawdy katechizmowe i dziwię się, że duchowny, który powinien być świadomy tych prawd tak je lekceważy. Nie ma to jak do własnej słabości dobudować filozofię i podlać ją chrześcijaństwem. Ten wstręt do ascezy jest dość symptomatyczny dla sporej części posoborowego duchowieństwa, a pogardy dla ćwiczenia ascetycznego jakim jest post ofiarowany w konkretnej intencji nie da się obronić.
    • Snajper
      05.12.2017 13:32
      „proszę was, jak przyjdę, to nie jedzcie cukierków” hahaha, można mieć do o. Szustaka różne zastrzeżenia, ale poczucie humoru ma świetne :-D
    • zPołudnia
      05.12.2017 23:08
      Ktoś grupie opowiada ciekawe (wartościowe) rzeczy. Niektórzy jednak zastanawiają się ile razy użył jakieś słowo czy ma czyste paznokcie albo czy .... inne sprawki, które nie mają znaczenia i w sumie jest alibi do "nicniezmieniania". Ja często spotykam się z tym, że adwent to czas kiedy ktoś nie je słodyczy, nie chodzi na imprezy etc. Jeśli za tym idzie jakiś sens - np. odmawiam sobie by uczyć się walki z moją słabością to super, ale czy nie częściej jest to raczej dieta z duchową przykrywką? Śmiej się z cukierków ale zrób to podając swoje "zadania" - może masz postanowienie by codziennie przeczytać 1 rozdział Nowego Testamentu ? Czy jedzenie słodyczy jest obżarstwem w konsekwencji grzechem i tak dalej? Czuję tu dedukcję uczonych w Prawie, a Jezus nie do tego się odwoływał. Jeśli mówił by odciąć to co jest powodem grzechu to nie mamy dokonywać samookaleczeń! Postarajcie się zrozumieć istotę przekazu, polecam
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół