• facebook
  • Newsletter
  • rss
  • Gdyby Jezus urodził się na Kaszubach...

    Jan Hlebowicz

    |

    Gość Gdański 1/2018

    dodane 04.01.2018 00:00

    Zylwestrowé fifë, na które nie można się obrażać, Herodë opowiadający o rzezi niewiniątek i kobiety tańczące dookoła wiązki lnu; na stole purcle, plińce i ruchanczi, a przede wszystkim mięso – czyli kaszubskie zwyczaje od sylwestra do Środy Popielcowej.

    Nowy Rok, Trzech Króli i zapusty. – W tych dniach dzieje się u nas naprawdę sporo – podkreśla Jerzy Nacel, popularyzator historii i kultury regionu.

    Sadza na oknie i smar na klamce

    W dniu końca roku na Kaszubach kultywuje się zylwestrowé fifë (szpòrtë). W nocy okoliczna młodzież robi dokuczliwe psoty sąsiadom. A to zamaluje okno sadzą, wysmaruje klamkę tłuszczem albo zamaluje okna wapnem, by domownicy myśleli, że ich „zawiało”. Może też wyprowadzić krowę z obory i „oddać” innemu gospodarzowi, a nawet wciągnąć na dach wóz, dyszel umieszczając w kominie. − Wystawiano również bramy i furtki i wrzucano je do stawu. Gdy była ostra zima, gospodarze mogli wyłowić je dopiero na wiosnę – mówi Roman Drzeżdżon, specjalista ds. języka kaszubskiego i kultury kaszubskiej z Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie. Tradycja zakazuje jednak gniewania się z powodu fif. Kaszubi wierzą, że za wszystkimi psikusami kryje się Stary Rok, który w taki właśnie sposób żegna się z domownikami.

    Dostępne jest 12% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół