Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Ratunek na każdym rogu

– W sytuacji nagłego zatrzymania akcji serca użycie defibrylatora zwiększa szanse na przeżycie do ok. 75 proc. – mówi Mateusz Błażewicz, działacz społeczny, radny dzielnicy Brzeźno.

Coraz więcej Zautomatyzowanych Defibrylatorów Zewnętrznych (AED) pojawia się w przestrzeni publicznej Gdańska. 5 urządzeń tego typu zamontowano właśnie w tramwajach, kolejne 10 – na obiektach użyteczności publicznej, m.in. szkołach i urzędach. − Do tej pory te proste w obsłudze, niewielkie urządzenia uratowały życie już 21 osobom − podkreśla M. Błażewicz. Z danych statystycznych wynika, że choroby układu krążenia to główna przyczyna zgonów w Europie. Nagłe zatrzymanie krążenia dotyka w Polsce ok. 40 tys. osób rocznie. Z tej liczby udaje się obecnie uratować zaledwie 2–5 proc. pacjentów.

Chora osoba zazwyczaj traci przytomność i przestaje oddychać. Niedotlenione komórki centralnego ośrodka nerwowego zaczynają obumierać już po 4 minutach. Po tym czasie następują nieodwracalne zmiany w organizmie lub zgon. W takiej sytuacji jedynym ratunkiem może okazać się właśnie AED. Podjęcie akcji ratunkowej z użyciem defibrylatora zwiększa szanse na uratowanie życia do ok. 75 proc. Jeszcze 2 lata temu defibrylatorów było w Gdańsku kilkanaście. Zdecydowanie za mało. – Postanowiłem to zmienić. A wszystko zaczęło się dość banalnie. Czekając na pociąg do Warszawy, zauważyłem na dworcu czerwoną skrzyneczkę zawieszoną na ścianie. Nie wiedziałem, co to za urządzenie i w jaki sposób działa – wspomina M. Błażewicz.

Po wpisaniu w internetowej wyszukiwarce fraz „defibrylator” i „Gdańsk” trafił na wywiad ze znanym kardiologiem prof. Grzegorzem Raczakiem i pracę dyplomową dr. Tomasza Łopacińskiego, która w istocie była gotowym do realizacji projektem wdrożenia systemu defibrylatorów AED w Trójmieście. – Po lekturze jednego i drugiego tekstu sprawdziłem, gdzie takie urządzenia funkcjonują w Gdańsku. Okazało się, że jest ich niewiele. Tymczasem w innych miastach europejskich z defibrylatorów można skorzystać niemal na każdym rogu ulicy – opowiada M. Błażewicz. Razem z kolegą – ratownikiem medycznym Karolem Bączkowskim – zgłosili do edycji budżetu obywatelskiego 2017 projekt (pierwszy taki w Polsce), w którym zaproponowali instalację 33 urządzeń na terenie miasta. Niestety, nie zdobyli wymaganej liczby głosów. – Okazało się jednak, że kampania informacyjna towarzysząca projektowi przyniosła pozytywne owoce. Niezależnie od budżetu w kolejnych miejscach zaczęły pojawiać się defibrylatory – podkreśla pomysłodawca.

Urządzenie jest w pełni bezpieczne dla użytkownika – także osoby postronnej, bez wykształcenia medycznego. Od momentu włączenia aparat prowadzi użytkownika komendami głosowymi, ułatwiając obsługę w sytuacji stresowej. Analizuje przy tym rytm pracy serca i zaleca wykonanie defibrylacji wyłącznie w przypadku, gdy jest ona konieczna. By zweryfikować, że doszło do zatrzymania akcji serca, powinniśmy być przekonani o tym, że: poszkodowany jest nieprzytomny, nie oddycha i nie reaguje na próbę wywołania bodźca bólowego. Możemy wtedy założyć, że doszło do zatrzymania krążenia. Wówczas należy natychmiast rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową (pierwszą pomoc) i poprosić kogoś, by zadzwonił po karetkę pogotowia. Jeśli w ciągu 2 minut nie uda się przywrócić czynności życiowych, powinniśmy użyć automatycznego defibrylatora. Jeśli akcja ratunkowa przebiegnie skutecznie − poszkodowany zacznie oddychać i otworzy oczy – nie powinniśmy odczepiać elektrod od klatki piersiowej do czasu przyjazdu karetki pogotowia.

Projekt zakupu i montażu kolejnych 26 defibrylatorów AED zyskał wysokie poparcie w najnowszej edycji budżetu obywatelskiego 2018 r. Otrzymał najwięcej głosów wśród projektów ogólnomiejskich. Wynik ten może jednak ulec zmianie w związku z tzw. dogłosowaniem, wymuszonym nieuwzględnieniem głosów ponad 15 tys. mieszkańców. „Dogłosowanie” przeprowadzone zostanie między 15 a 21 stycznia. – Apeluję do wszystkich uprawnionych, by oddali swój głos na projekt ratujący życie. Każdy z nas, ktoś z rodziny, przyjaciel, sąsiad, znajomy może znaleźć się w sytuacji, w której defibrylator jest ostatnią deską ratunku – mówi M. Błażewicz.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy