Nowy numer 21/2018 Archiwum

W Gdyni ocieplają relacje

– Wierzę, że ludzie z natury nie są źli, ale po prostu nie wiedzą, jak się zachować – mówi Beata Podlasek, pomysłodawczyni.

Pani Beata mieszka w Gdyni, gdzie prowadzi Rodzinny Dom Dziecka. Jest mamą zastępczą. W jej 10-osobowej rodzinie są również dzieci z niepełnosprawnościami, m.in. Nikola, która cierpi na FAS. – Choroba objawia się m.in. atakami epilepsji, ale nie takiej książkowej, że człowiek leży i ma drgawki. Nikola bardzo głośno i przenikliwie krzyczy – wyjaśnia. Dwa lata temu dziewczynka miała atak w miejskim autobusie, co wzbudziła negatywne komentarze wśród współpasażerów. – Jedna z kobiet kazała nam natychmiast wysiąść, bo zachowanie mojego dziecka ją drażniło – wspomina pani Beata. Tamta sytuacja zaważyła na decyzji, by poprawić życie osób niepełnosprawnych intelektualnie.

– Po czasie, pomyślałam, że byłoby mi łatwiej wręczyć kartkę z informacją, że zachowanie mojego dziecka wcale nie jest wynikiem złego wychowania, ale deficytów – mówi matka. Dlatego postanowiła stworzyć „ocieplacz relacji” mały gadżet, który ma pomóc przełamywać bariery. W ramach ogłoszonego przez gdyńskie Laboratorium Innowacji Społecznych konkursu „Innowacje na ludzką miarę” zrealizowała swój autorski projekt o nazwie „Jak?”. – Ludzie naprawdę nie wiedzą, jak zachowywać się wobec moich dzieci. Chciałam im to ułatwić i dać gotową instrukcję, która w pozytywny, ale nie infantylny sposób wyjaśni wątpliwości – tłumaczy. I odczytuje kilka zawartych w ocieplaczu zdań. – „Wolę zrozumienie od współczucia, „wolę, gdy ktoś pyta, jeżeli chce się czegoś o mnie dowiedzieć, a nie po cichu albo głośno komentuje”, „niektóre czynności wykonuję wolniej niż Ty – daj mi czas”, „czasami wprawdzie zachowuje się inaczej niż Ty, czasami wyglądam inaczej, ale czuje tak samo”, „jest mi przykro, gdy ktoś mnie ocenia”, „jest mi miło, kiedy ludzie wykonują drobne gesty, okazując mi życzliwość i sympatię”.

Projekt jest obecnie w fazie testów. Do jego tworzenia pani Beata zaprosiła osoby niepełnosprawne intelektualnie wraz z rodzinami. – Pytałam ich, jak sobie wyobrażają wspólną przestrzeń z osobami zdrowymi. Jak by chcieli być traktowani? Co im sprawia przykrość, a co cieszy? – wyjaśnia innowatorka. Zebrane informacje posłużyły do stworzenia gadżetu, którego kształt wyłoniony został w konkursie. Najciekawszą propozycją okazała się sakiewka, która w środku, poza tekstem zawiera także muszelkę, pozytywny symbol kojarzący się z morzem i Gdynią. – Trafiło do nasz kilkanaście zgłoszeń – zwycięskie – wybrało niezależne jury, a nadesłał je Krzysztof Kolski z Warszawy. Mam nadzieję, że ten, kto zapozna się z treścią tego gadżetu, spojrzy na nas ze zrozumieniem, otwartością, a nawet po przyjacielsku – wyjaśnia pani Beata. Pierwsze „ocieplacze relacji” trafiły do rąk rodziców zaangażowanych w projekt, m.in. do Katarzyny Świeczkowskiej, której syn choruje na rzadką chorobę – zespół Willego Pradera.

– Mikołaj ma 11 lat, porusza się na wózku i słynie z tego, że jest optymistą. Niestety bardzo często słyszy litościwe komentarze: „ojej, jaki on jest biedny”. Z jego schorzenia wynika znaczna otyłość, co również jest obiektem docinków, np.: „mamusia przekarmia, tłuściutki jesteś, grubiutki taki” – opowiada mama Mikołaja. Pani Katarzyna wielokrotnie spotkała się także z sytuacją, kiedy rodzice zdrowych dzieci pośpiesznie upominali swoje pociechy, aby nie podchodziły do chłopca. – Mikołaj potrzebuje interakcji, a nie ciągłego poczucia, że ktoś go obserwuje albo ocenia za jego plecami – mówi matka. Cieszy się, że powstał „ocieplacz”, bo wierzy, że sakiewki mogą być krokiem do zaakceptowania w społeczeństwie obecności osób z niepełnosprawnością intelektualną. – Ludzie oswajają się niepełnosprawnością, ale mam wrażenie, że ich tolerancja jest nadal wyłącznie deklaratywna. Widząc krzyczące dziecko, najpierw komentują jego złe wychowanie, zamiast zastanowić się, czy przypadkiem nie jest to osoba z autyzmem – mówi pani Katarzyna. Testerka przyznaje również, aby nie zwracać się do osób z niepełnosprawnością intelektualną w sposób infantylny. – To zła postawa, gdy do dorosłego mówimy: „Adasiu”, zamiast „panie Adamie” – tłumaczy.

Kolorowe sakiewki robią podopieczni Fundacji „Adapa” z Gdyni, która od 10 lat prowadzi Warsztaty Terapii Zajęciowej dla osób dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną. Pierwsze ocieplacze relacji trafiają do gdynian. – Ostatnio, podczas spaceru, spotkałam dwie dziewczynki, które stały z babcią. Zauważyłam, że przyglądają się nam. Podeszłam i dałam im ocieplacz. Babcia przeczytała im schowaną w środku karteczkę. Po chwili podeszły i przywitały się z Mikołajem, a odchodząc powiedziały, że chętnie by się z nim jeszcze spotkały – mówi pani Katarzyna.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma