Nowy Numer 8/2018 Archiwum
  • Gość
    17.01.2018 12:18
    Ignorancja i nienawiść niektórych osób jest straszna. To właśnie przez takie nastawienie coraz częściej zastanawiam się nad wystąpieniem z kościoła. Nazywanie tej nietolerancji religią miłości jest straszną hipokryzją. Dajcie żyć innym tak, jak tego chcą i skupcie się na swoim życiu.
    doceń 13
    • Panna Joanna
      17.01.2018 15:24
      Nie rób tego :( Będzie brakować Ciebie w Kościele. A rodzice którzy protestują właśnie chcą, by inni pozwolili im żyć i wychowywać dzieci zgodnie z przekonaniami, zamiast podrzucać jakieś ulotki bez ich wiedzy.
      Osoby o skłonnościach homoseksualnych też mogą być częścią Kościoła. To sam akt homoseksualny jest grzechem, a nie skłonność. Jest grzechem, bo kłóci się z ludzką naturą. Anatomia nam pokazuje, że tylko mężczyzna i kobieta pasują do siebie. Inne konfiguracje wiążą się z wyrządzeniem szkody partnerowi. Miłość nie wyrządza szkody bliźniemu. Tylko mężczyzna i kobieta razem mogą być odbiciem stwórczej mocy Boga. Gdzieś w głowach ludzi utarło się myślenie, że homoseksualizm jest wrodzony, ale nie ma na to dowodów naukowych, a nawet badania sugerują, że to czynniki środowiskowe za to odpowiadają. Czy ktoś przeprowadzi eksperyment pozwalający jednoznacznie stwierdzić, że geny nie mają zupełnie wpływu na bycie LGBT (kwestia doboru metody badawczej może być problematyczna), tego nie wiem. Niemniej Kościół nie może zaakceptować czynów homoseksualnych, jako sprzecznych z zamysłem Boga. Ale pamiętaj, że Kościół dalej będzie zabiegał o Osoby o takich skłonnościach. Będzie się starał im pomóc. Tylko, że nie da się zacząć pomagać, jeśli nie wskaże się problemu. To tak, jakby ktoś nie chciał iść do dentysty, bo jeszcze się dowie, że ma próchnicę. A próchnica nie zniknie, jeśli się nie zacznie jej leczyć. Można wypierać problem, ale to nic nie pomoże.
      Także teraz chyba widzisz, że to co robi Kościół nie jest brakiem miłości. Miłość leczy, choć to czasami boli :( Jeśli masz jakieś pytania, to jestem otwarta na rozmowę :)
      • velario
        17.01.2018 18:12
        Panno Joanno - homoseksualizm to pikuś! Weźmy takie np. cesarskie cięcie. Anatomia nam pokazuje, że dziecko powinno wydostać się na świat inną drogą niż przez rozcięcie powłok brzusznych. Ergo - cesarskie cięcie jest grzechem, bo kłóci się z ludzką naturą. Albo kolczyki - gdyby natura chciała, aby ludzie je nosili, to przecież każdy rodziłby się z odpowiednią dziurką w małżowinie usznej, a tak nie jest. Właściwie to gdzie nie spojrzeć, tam grzech.
        doceń 6
        0
      • Gość
        18.01.2018 10:58
        Nie mogę się z Tobą zgodzić, chociaż doceniam miły ton wypowiedzi (jak pokazuje moje doświadczenie oraz wiele komentarzy tutaj, wśród katolików, to wbrew pozorom niestety rzadkość). Większość katolików nie zna w ogóle (tzn. na pewno znają, ale o tym nie wiedzą) żadnej osoby homoseksualnej. Wszystkie infomarcje, które czerpią na ten temat to powtarzane hasła, o których nie mają żadnego pojęcia. Czy ktoś w kościele w ogóle zastanawia się nad tym, co to robi z psychiką osób homoseksualnych, jeśli cały czas powtarza się im, że są grzesznikami, dewiantami i skończą w piekle? W jaki sposób taka argumentacja mogłaby prowadzić do czegokolwiek pozytywnego?? Jedyne do czego może to doprowadzić, to nienawiść do samego siebie, w skrajnym przypadku nawet samobójstwo. To jest krew, która jest na rękach kościoła. Uważasz, że Jezus byłby dumny z takiego kościoła?
        To jest poodobnie z tematem uchodźców. Czy ktokolwiek tutaj zainteresował się jaka jest dokładnie historia i sytuacja takich osób? czy tylko wykrzykujemy, że oni muszą być źli, bo są przecież inni. To jest właśnie ta ignorancja, o której mówię. Bo ja naprawdę doskonale rozumiem, że można się czegoś bać, a nawet że można być przeciw czemuś, ale język, który jest bardzo często, również tutaj, przy okazji tego tematu poruszany, jest pelny nienawiści i pogardy. To jest ten kościół (ponoć) pełen miłości??
        Jestem bardzo rozczarowany kościołem oraz tym portalem, myślę, że już czas dla mnie pożegnać się i z jednym i z drugim.

        "Anatomia nam pokazuje, że tylko mężczyzna i kobieta pasują do siebie. Inne konfiguracje wiążą się z wyrządzeniem szkody partnerowi."

        A na jakiej podstawie dokładnie tak uważasz? Ile znasz osób w związkach homoseksualnych, które sobie rzekomo tę krzywdę wyrządzają i na czym ta krzywda miałaby dokładnie polegać? Znam osoby, które od lat żyją w związkach homoseksualnych i nigdy nie były szczęśliwsze. To właśnie wsparcie i miłość partnera daje im siłę do przezwyciężenia pogardy, z jaką kościół się do nich odnosi. I uważasz, że powinniśmy ich rozdzielić i wmówić im, że lepiej dla nich będzie, jeśli zostaną sami? Bo tak chce tego kościół?

        "To tak, jakby ktoś nie chciał iść do dentysty, bo jeszcze się dowie, że ma próchnicę. A próchnica nie zniknie, jeśli się nie zacznie jej leczyć. Można wypierać problem, ale to nic nie pomoże."

        Oczywiście zgadzam się z tym. Tylko spójrzmy co się potencjalnie stanie, jeśli nie będziemy leczyć próchnicy, wiadomo, zęby zaczną się psuć. A co się stanie, jeśli przestaniemy piętnować homoseksualizm, nazywać go grzechem i pozwolimy ludziom kochać osoby, który chcą kochać i które chcą być przez nie kochane, niezależnie od płci? Ludzie ci będą wtedy w związkach ze sobą, szczęśliwsi, bo przed nikim nie będą musieli się ukrywać, ani usprawiedliwiać i ciągle walczyć o swoje prawa i udowadniać, ze też są ludźmi. A jaki negatywny wpływ będzie to miało na osoby heteroseksualne? Bo tego tak wiele osób się tutaj boi. Rozpadną się nagle wszystkie heteroseksualne małżeństwa? Wszystkie dzieci nagle zaczną być homoseksualne? W jaki sposób miałoby to nastąpić? Powiedzenie dziecku "Bycie osobą homoseksualną jest ok" nie może mieć żadnego wpływu na orientację dziecka. Ale jeśli się okaże, że takie przesłanie trafi do dziecka homoseksualnego, wtedy zrozumie ono od początku swojego życia, że nie musi się niczego bać, bo nie jest z nim nic złego. I tyle. Żadnych minusów.

        "Gdzieś w głowach ludzi utarło się myślenie, że homoseksualizm jest wrodzony, ale nie ma na to dowodów naukowych, a nawet badania sugerują, że to czynniki środowiskowe za to odpowiadają."

        Jeśli mogę, to coś ci poradzę: po prostu zapytaj się osób homoseksualnych, jak to u nich było. Ja ci mogę powiedzieć, że od zawsze byłem homoseksualny. Już jako dziecko było to dla mnie jasne. I wszystkie osoby homoseksualne, które znam, miały dokladnie tak samo. Nikt nam nie wmawiał w dzieciństwie, że mamy być homoseksualni, nikt nas nie wykorzystał, nikt nas nie bił. A badań naukowych jest na to mnóstwo. I ja, jako osoba, której bezpośrednio to dotyczy, całkowicie się pod nimi podpisuję.

        " Niemniej Kościół nie może zaakceptować czynów homoseksualnych, jako sprzecznych z zamysłem Boga."

        No i tym zdaniem przekonałaś mnie do tego, że kościół to nie jest miejsce dla osób homoseksualnych.
        doceń 1
        0
      • Panna Joanna
        24.01.2018 13:35
        Witam ponownie, wracam po chorobie. Widzę, że się nie zrozumieliśmy, wyraziłam się trochę niejasno. Nikt Ci nie zabroni przyjść do kościoła, żeby się pomodlić. Odrzucanie grzechu nie oznacza, że grzech ma nam przesłonić całego człowieka i sprawić, że go znienawidzimy! Inaczej syn marnotrawny nie mógłby powrócić do swojego taty, ale usłyszałby na powitanie, że jest rozrzutny i pije (por. Łk 15, 11-32), a pasterz nie szukałby zaginionej owcy (Łk 15, 4-7). Nie jesteś skreślony raz na zawsze! Jezus jako Dobry Pasterz też chciałby Cię znaleźć, a chodząc kościoła, modląc się pomożesz Mu w tym :) Jeśli mogę, chciałabym Cię zachęcić do modlitwy. Rozmawiając z Panem, otwierając się na Niego, człowiek zaczyna odkrywać sens religijności i całego życia. I już nie klepie formułek, ale rozmawia z Ojcem. I nie przestrzega przykazań jak niewolnik, ale jako syn, bo pierwsze ze wszystkich jest przykazanie miłości. Dzięki temu człowiek patrzy na wszystko inaczej i wybiera dobro w swojej wolności, a nie ze strachu czy przymusu. Tylko potrzeba relacji z Bogiem, więc proszę Cię, nie rezygnuj się i módl się.
        Ja kiedy byłam młodsza buntowałam się, że Kościół odrzuca seks pozamałżeński. Uważałam, że przyjemność jest najwyższym prawem i byłam gotowa po nią iść za cenę życia wiecznego (doczesność za wieczność to kiepska wymiana, swoją droga). Jednak powoli zaczęło się to zmieniać, między innymi za sprawą artykułów o teologii ciała. Uderzające jest piękno tego, co Pan dla nas przeznaczył. Stworzył człowieka mężczyzną i niewiastą, wpisał w nasze istnienie pewną celowość, chce abyśmy byli jego odbiciem i abyśmy kochali. Płodność jak już mówiłam odzwierciedla stwórczą moc Boga i nasze ciała są do tego dostosowane. Patrząc na nie możemy w pewnym stopniu tę celowość poznać, jako stworzenia rozumne. On i ona dając się sobie nawzajem w darze z miłości są obciem Miłości, jaką darzą się Osoby Trójcy Swiętej. Gdy pojawiają się dzieci, jest jeszcze więcej miłości na świecie, sa kolejne osoby, które można kochać. Teraz nie patrzę już na ciało jako żródło chwilowej przyjemości, ale jako narzędzie miłości. Mam dość obecnej kultury odzierania płociowości z sacrum i chcę żyć w czystości do ślubu, aby być jeszcze piękniejszym darem dla małżonka. (Za co też można zostać zhejtowaną i dostawałam nieprzyjemne wiadomości na Facebooku od ludzi których nie znam. Wystarczy mieć wśród polubień Ruch Czystych Serc i ładnie wyglądać. Tragedia z tym internetem)
        Nie muszę też szukać we współżyciu zaspokojenia potrzeby bliskości czy akceptacji. Nieraz mówi się o nastolatkach, których matka/ojciec pije i się nie interesuje, a potem nagle ciąża nie wiadomo skąd. Gdy czasem potrzebuję ciepła, cieszę się, że mogę się przytulić do osoby tej samej płci i nie ma to żadnych podtekstów. I nie wiem jak jest z tym u gejów, ale ja bardzo się cieszę, że w osoby tej samej płci widzę po prostu przyjaciół. Nie jest też tak, że przez dobre relacje z dziewczynami nie czuję potrzeby związania się z mężczyzną. No, nie umiem do końca tego wyjaśnić. W każdym razie wydaje mi się, że człowiek potrzebuje różnych rodzajów miłości i wtedy mu dobrze się żyje. Zwłaszcza jeśli Bóg jest pierwszą miłością człowieka i uzdalnia go do patrzenia na innych ludzi, tak jak nasz Pan patrzy. Wtedy człowiek umie się ofiarować, służyć i znosić cierpienia, jak Jezus. On dla nas opuścił "śliczne niebo" jak śpiewamy w kolędzie, musiał uciec do Egiptu przed Herodem, znosił pogardę bo był z Nazaretu (w końcu to dziura w Galilei), znosił trudy i ubóstwo, jak mówił nie miał gdzie głowy oprzeć (Łk 9, 58), uzdrawiał ludzi, a na koniec poszedł na śmierć za nas. Czy jest większa Miłość?
        Jeszcze dygresja. Mówiąc o krzywdzeniu poprzez współżycie z osobą tej samej płci, miałam na myśli kwestie zdrowotne. Ciało kobiety jest dostosowane do przyjęcia ciała mężczyzny. Ciało mężczyzny nie jest i (o ile dobrze znam Wasze zwyczaje) jesteście bardziej narażeni na kontakt z czynnikami chorobotwórczymi oraz uszkodzenia tkanek.. no wiesz których.
        Jeden z portali katolickich aleteia.org organizował akcję "Jezus nie hejtował", żeby ludzie się nie obrzucali błotem. Mnie to troszkę pociesza, mam nadzieję że Ciebie też :)
        Chyba będę o Tobie jeszcze długo myśleć, bo ta rozmowa wymagała myślenia :) Pozdrawiam
        doceń 0
        0
  • Gość
    17.01.2018 12:31
    Zastanawiam się co będzie na tych warsztatach - ćwiczenia praktyczne używania prezerwatywy ? Szatan hula po korytarzach gdańskiego magistratu.
    doceń 1
  • TomaszL
    17.01.2018 13:38
    "Sobór Watykański II podniósł potrzebę „pozytywnego i mądrego wychowania seksualnego”, skierowanego do dzieci i młodzieży, „odpowiedniego do wieku”, „wykorzystując postęp nauk psychologicznych, pedagogicznych i dydaktycznych” ."

    Powstaje proste pytanie czy oprócz oburzenia potrafimy my sami, katolicy przygotować edukacje seksualną w sposób nowoczesny, zawierający nauczanie Kościoła. Tak aby skończyć z mitem Kościoła zakazów i nakazów i pokazać piękno (choć czasami trudne) życia katolicką moralnością.

    doceń 5
  • Gościówa
    17.01.2018 13:48
    zaraz, zaraz. W tej części ulotki, która została pokazana (pomijam cytaty, bo mogły zostać wymyślone lub przekręcone) nie ma nic zdrożnego, a tylko sucha, obiektywna, naukowa prawda. Chyba że to ona jest waszym wrogiem
    • TomaszL
      17.01.2018 14:30
      Zacznijmy od podstaw.
      Sprawdź może tzw. skuteczność (naukowo opracowaną) różnych metod NPRu w porównaniu choćby do prezerwatywy.
      doceń 2
    • Gościóweczka
      17.01.2018 15:15
      No nie do końca. Jesli ktoś uważa, że NPR to to samo co kalendarzyk małzeński, to jest naprawdę porąbany
      doceń 1
  • gut
    17.01.2018 15:26
    Kochaj Na Czysto. :-)
    doceń 0
  • Godzilla
    17.01.2018 15:27
    Moim zdaniem ulotka jest ok, dokładnie te same informacje można bez problemu znaleźć w necie, a przynajmniej nie są wypaczone przez "wiedze" niektórych nastolatków, którymi dzielą sie na forach internetowych. Ulotkę dostaną ci uczniowie, których rodzice wyraża na to zgodę, wiec w czym problem? Co do skuteczności metod naturalnych, można by polemizować, niemniej problem leży gdzie indziej, a mianowicie, młodzież jest zainteresowana antykoncepcją i rozpoczyna życie seksualne przed ślubem - takie są fakty. Oczywiście warto i trzeba rozmawiać o uczuciach, wierności, roli rodziny i małżeństwa. Uważam jednak, ze wartości te trzeba wpajać dużo wcześniej, od najmłodszych lat. Wtedy taka ulotka, czy tez inne informacje o antykoncepcji - bo to oczywiste, ze prędzej czy później się z nimi spotka- będzie miała dla niego wartość stricte informacyjną, a nie "wywrotową". Inna sprawa, jak z tej wiedzy skorzysta.
    • TomaszL
      17.01.2018 17:49
      Wiedza tak, ale rzetelnie przedstawiana. Młodzi ludzie powinni uczyć się o antykoncepcji, ale oprócz tego warto wskazywać konsekwencje rozpoczęcia współżycia i uczyć że nie ma pewnej na 100% metody antykoncepcji i że zawsze współżycie może oznaczać rodzicielstwo. A takiej informacji nie znalazłem, natomiast jest info o tzw. antykoncepcji awaryjnej, czyli pigułce "dzień po".
      doceń 0
  • Marek
    17.01.2018 15:30
    Mi trudno jest zrozumieć jedną rzecz. Dlaczego dobre jest to, że człowiek wykorzystując swoją inteligencję opracował metodę obserwacji cyklu, dzięki której może uniknąć ciąży, a nie jest dobre to, że człowiek wykorzystując swoja inteligencję stworzył prezerwatywę, dzięki której może uniknąć ciąży? To, że jedna z tych metod jest bardziej "naturalna" do mnie nie przemawia. Zwierzęta nie potrafią obserwować swojego cyklu, nie wymyśliły termometrów, kalendarzy ani rachunków które są potrzebne do takiej obserwacji. Ludzka inteligencja jest naturalna, to że możemy wykorzystać inteligencję do obserwacji cyklu a nie możemy do wymyślenia prezerwatywy, wydaję się ograniczeniem sztucznym i nielogicznym.
    doceń 12
  • TomaszL
    17.01.2018 17:45
    Tak czytam te opinie mówiące że ta ulotka jest ok, ale ile z Was ja w całości przeczytało?
    doceń 0
  • wujek_Olek
    18.01.2018 10:56
    "Zwierzęta nie potrafią obserwować swojego cyklu.." ha, ha, ha, ha, ha. One to czują i wąchają i tylko wtedy jej i jemu sie chce.
    • Gosc
      18.01.2018 11:03
      Czy na portalu gosc.pl dozwolone jest używanie zdjęć profilowych z osobami celującymi z broni maszynowej?? bo widzę, że dla użytkownika "wujek_Olek" to widocznie powód do dumy. Ale mi jakoś nie do końca pasuje to zdjęcie do portalu katolickiego...
      doceń 1
  • robert
    19.01.2018 22:54
    Wszystkie programy zdrowotne finansowane przez samorządy muszą mieć pozytywną opinię Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Jeśli ten program tej opinii nie uzyskał jego finansowanie ze środków publicznych jest nielegalne.
    doceń 0

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy