Nowy numer 26/2022 Archiwum

Trafiony zatopiony?

Historia i współczesność. – Polska Marynarka Wojenna nie była dobrze przygotowana do obrony Wybrzeża w 1939 roku. Dzisiaj powinniśmy wyciągnąć wnioski z tych bolesnych doświadczeń – mówi Marcin Westphal, historyk. – To ostatni moment, by ratować naszą flotę – dodaje dr Łukasz Kister, ekspert Instytutu Jagiellońskiego.

Recepta na sukces

Przed rokiem Ministerstwo Obrony Narodowej rozpoczęło program unowocześniania polskiej floty wojennej. Do 2026 roku armia chce kupić trzy jednostki podwodne, trzy niszczyciele min, a także trzy okręty patrolowe z funkcją zwalczania min i trzy okręty obrony wybrzeża. Wprowadzanie nowych jednostek ma być skorelowane z terminami wycofywania okrętów starszego typu. Ppłk Goławski zapewnia, że prace przebiegają zgodnie z przyjętym harmonogramem. Nie wszystkim jednak program się podoba. – Niestety MON nie wypracowało spójnej strategii bezpieczeństwa militarnego państwa polskiego. Decyzje ministerstwa są niezrozumiałe. Widać to szczególnie przy realizacji projektu trzech okrętów podwodnych nowego typu. MON całkowicie odrzuca koncepcję pozyskania jednostek zdolnych do przenoszenia pocisków manewrujących, postępując wbrew światowym trendom w zakresie uzbrojenia morskiego. Jeżeli nie chcemy tego typu pocisków, to po co nam w ogóle okręty podwodne? – zastanawia się dr Kister. Polska po raz kolejny wyda gigantyczne pieniądze, które niestety nie przełożą się na realne korzyści w kwestii bezpieczeństwa państwa czy realizacji zobowiązań sojuszniczych – dodaje. Pociski manewrujące to broń o dużym zasięgu i bardzo wysokiej precyzji uderzenia. Dzięki lotowi na niskiej wysokości i nie w linii prostej są bardzo trudne do wykrycia i zniszczenia. Posiadanie takiej broni zwiększyłoby siłę odstraszającą polskiej marynarki, bo potencjalni wrogowie obawialiby się precyzyjnego uderzenia w cele na ich terytorium. – Wojna, która toczy się na Ukrainie, powinna otworzyć oczy polskim politykom, tak jak stało się to w przypadku Szwedów, Norwegów i Finów – uważa dr Kister. – Przez ostatnie pół roku Skandynawowie, modernizując swoje armie, największy nacisk kładli właśnie na floty wojenne. My również powinniśmy tak zrobić – uzupełnia. Dodatkowym aspektem modernizacji Marynarki Wojennej jest konieczność ochrony szlaków handlowych nie tylko Bałtyku. – Często zapominamy, że morza są światowymi autostradami handlowymi. Potrzebujemy silnej prezentacji naszej narodowej bandery na strategicznych dla nas akwenach. Przykładem niech tutaj będą gazowce płynące z Kataru do Świnoujścia, które muszą być bezpieczne, by można było oczekiwać dywersyfikacji energetycznej – mówi dr Kister. Według Marcina Westphala Polska powinna wyciągnąć wnioski z przeszłości. – Jedynie flota złożona z niedużych, mobilnych, wielofunkcyjnych i wielomodułowych okrętów będzie w stanie prowadzić skuteczne działania na wodach Bałtyku – twierdzi. – Inwestowanie w duże jednostki będzie oznaczało powielenie scenariusza z czasów II wojny światowej. A doskonale wiemy, jak się on zakończył. •

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama