Strzelnica otoczona jest murem z szarych pustaków. Na kilkudziesięciu metrach, w różnych miejscach, znajdują się tarcze oraz wymuszające określone postawy strzeleckie okna. Trzy osoby w mundurach na komendę nieco się pochylają, by chwilę później ruszyć do przodu, jednocześnie rozpoczynając ostrzał wybranych celów. Mimo szybkości działania, widać, że każdemu z ich ruchów towarzyszy niezwykłe skupienie. „Bieda!” – wołają, gdy w ich kałasznikowach kończy się amunicja. Wówczas pozostali wzmagają ostrzał celów, by ochronić kolegę. Od czasu do czasu zmieniają kierunek ognia. Okazuje się bowiem, że cele znajdują się także w miejscach niedostępnych dla oczu z punktu, z którego wyruszali. Po chwili jest po wszystkim. Sprawdzają broń według ściśle określonych reguł. W powietrzu wciąż unosi się charakterystyczny zapach dymu, a w uszach dzwoni od huku. Kiedy zbliżają się do stanowiska, okazuje się, że jedną z osób w zespole jest kobieta.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








