Gość Bielsko-Żywiecki 49/2020 Archiwum

Nie tacy źli, jak ich malują?

Bardziej rycerze niż zakonnicy. Brutalni, bezwzględni i podstępni tyrani. Do dziś nierzadko tak o nich myślimy. A jacy naprawdę byli Krzyżacy?

Kończyła się wojna 13-letnia. W 1466 r. zakon krzyżacki zgodził się na korzystne dla Polski warunki tzw. II pokoju toruńskiego. Od samego początku konfliktu Gdańsk opowiadał się po stronie polskiego króla i odegrał w tych zmaganiach istotną rolę. Nie tylko opłacał wojska najemne, ale także prowadził spektakularne działania na morzu. W uznaniu tego Kazimierz IV Jagiellończyk obdarzył miasto specjalnymi przywilejami. Możliwość prowadzenia nieograniczonego handlu w połączeniu z dogodnym położeniem przy morskich i śródlądowych szlakach handlowych rozciągających się od Krakowa do Kowna i Wilna uczyniła nadmotławski gród potęgą w skali całej Europy. Rozpoczął się okres samorządności i prosperity zwany „złotym wiekiem Gdańska”. Czy poparcie udzielone polskiemu władcy wynikało jedynie z przyczyn politycznych i ekonomicznych? A może ambitni gdańszczanie mieli już zwyczajnie dość rządzących w mieście Krzyżaków? Na te i wiele innych pytań odpowiada najnowsza wystawa Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.

Trupy burmistrzów

– Żeby zrozumieć skomplikowane relacje gdańsko-krzyżackie, trzeba cofnąć się do 1308 roku – mówi dr Janusz Trupinda, historyk, kustosz wystawy. – W tamtym czasie Krzyżacy zajęli Gdańsk, dokonując w mieście rzezi. Była to władza narzucona, gdańszczanie nie poddali się jej dobrowolnie – dodaje. Zakon rządził w mieście twardą ręką, co też niespecjalnie podobało się dumnym mieszkańcom. – Jakiekolwiek zmiany w Gdańsku wymagały zatwierdzenia u Krzyżaków. Nie można było stawiać budynków wyższych od zamku krzyżackiego, bo to zagrażało interesom zakonu. Krzyżacy ingerowali także w sądownictwo – komtur domowy mieszał się niemal w każdą sprawę. Z czasem zaczęło być to uciążliwie – podkreśla badacz. Wiele do życzenia pozostawiała także ówczesna obyczajowość Krzyżaków. – Na początku XV w. zakon przeżywał głęboki kryzys duchowy i moralny. Bracia rycerze, wbrew regule, grali w karty, wyzyskiwali chłopów, wałęsali się po nocach i korzystali z różnego rodzaju ziemskich uciech. To nie mogło się podobać – mówi dr Andrzej Gierszewski, historyk z MHMG. Jednak punktem zwrotnym, decydującym o postrzeganiu Krzyżaków w Gdańsku, była Wielka Wojna (1409–1411). – Jeszcze w bitwie pod Grunwaldem gdańszczanie walczyli przy boku zakonu. Jednak po klęsce Krzyżaków Gdańsk złożył hołd królowi Jagielle. Miasto spotkała za to dotkliwa kara – opowiada dr Trupinda. Na zamku komturskim w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zamordowani zostali zasłużeni i szanowani gdańscy burmistrzowie. Ich zbezczeszczone zwłoki pływały przez kilka dni w fosie. To przelało czarę goryczy. Kiedy wybuchła wojna 13-letnia, pamiętający dawne krzywdy gdańszczanie rozebrali stojący w mieście zamek krzyżacki do fundamentów, a w kolejnych latach hucznie celebrowali rocznice wypędzenia Krzyżaków z nadmotławskiego grodu. – Zrzucenie „krzyżackiego jarzma” stało się swoistym „mitem założycielskim” republikańskiego Gdańska. Krzyżaków nazywano tyranami, a spuściznę po nich skazano na zapomnienie – zaznacza dr Trupinda.

Fałszywe stereotypy

Z dzisiejszej perspektywy skrajnie negatywna ocena panowania krzyżackiego w Gdańsku wydaje się niesprawiedliwa. Półtorawieczny okres rządów zakonu wywarł bowiem wielki wpływ na urbanistyczny kształt miasta. Upowszechniło się budownictwo ceglane. Z tego czasu pochodzą tak ważne miejskie budowle, jak kościół Mariacki, gdzie służyli krzyżaccy księża, ratusze Głównego i Starego Miasta, Dwór Artusa czy Wielki Młyn. W mieście zaczęła działać mennica. Zakonnicy, zgodnie ze swoim pierwotnym charyzmatem, stawiali też pierwsze szpitale. – Gdańsk stał się zamożnym i potężnym ośrodkiem z korzyścią nie tylko dla Krzyżaków, ale także mieszkańców. Do czasu Wielkiej Wojny możemy więc mówić o wspólnocie interesów – mówi dr Trupinda. Dziedzictwo zakonu krzyżackiego w Gdańsku nie zamyka się jedynie w sferze materialnej. – To także spuścizna duchowa, o której często zapominamy. Bracia zakonni pozostawili potomnym wspaniałe zabytki liturgiczne. Propagowali także kult świętych – patronów zgromadzenia, m.in. św. Jerzego czy św. Elżbiety z Turyngii – podkreśla badacz. Dlaczego więc, mimo niewątpliwego wkładu w materialne i niematerialne dziedzictwo Gdańska i Polski, do dziś postrzegamy Krzyżaków jedynie jako brutalnych tyranów? – Stereotypy dotyczące zakonu krzyżackiego są głęboko zakorzenione. Gdy myślimy: „Krzyżak”, przed oczami staje nam natychmiast Niemiec, zaborca, ktoś zły – uważa dr Trupinda. To spojrzenie utrwalili z pewnością Jan Matejko, Henryk Sienkiewicz, a w okresie PRL – Aleksander Ford, twórca filmu „Krzyżacy”, którego premiera nie przez przypadek odbyła się 1 września. – Jednak w walce z fałszywymi mitami należy zachować zdrowy rozsądek i nie zapominać, że zajęcie Gdańska było sprzeciwieniem się także ówczesnym ideom zakonnym. Średniowieczną misją Krzyżaków była bowiem walka z niewiernymi, a gdańszczanie byli już wówczas ochrzczeni. Mają tego świadomość także obecni wielcy mistrzowie zreformowanego w 1929 r. zakonu – podsumowuje historyk. Wystawa „Gdańsk i Krzyżacy” potrwa w Dworze Artusa do 18 grudnia. Na zwiedzających czeka m.in. ciekawy zbiór krzyżackich numizmatów, rękopisów i dzieł sztuki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama