Zygmunt Polito, lat 24. Pasja: motocykle. Pewny siebie, przystojny, przebojowy, towarzyski. Wcześniej miał kilka dziewczyn, ale z Danusią było inaczej. Poważniej. Oświadczył się. Ślub miał być na Wielkanoc. Zygmunt sprawił już sobie nawet nowy garnitur. Rankiem 17 grudnia 1970 r. wyszedł, jak zwykle, do gdyńskiej stoczni, gdzie pracował jako spawacz. Sekcja wykazała, że „przyczyną zgonu było rozległe uszkodzenie mózgu powstałe w następstwie postrzałów głowy”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








