GN 48/2020 Archiwum

Gdzie chodziło się po bułki...

Ta mapa to kompilacja wspomnień, sentymentów i emocji. A jej twórcami są sami mieszkańcy, których historie opowiada

Czasami bolesne

Kolejni uczestnicy zabierają głos. Początkowo trochę nieśmiało, bo nie wiedzą, co może zainteresować prowadzących. Ta niepewność szybko mija – po chwili w sali słychać wspomnienie za wspomnieniem. – Miał na imię Adaś i chodził z moją siostrą do klasy. Zdolny był z niego chłopak. Razem z kolegą bawili się tutaj niedaleko – na górce naprzeciwko przedszkola, obok domu, który nadal stoi. Tam znaleźli niewybuch i, niestety, postanowili go rozkręcić. Adam wtedy zginął. Wszystkich nas to bardzo poruszyło – mówi pani Ewa. Pan Henryk urodził się w 1941 r. i niewiele pamięta z czasów, kiedy w Gdyni mieszkał. – Byłem za młody. Wiem, że uciekliśmy stąd, bo ja w czasie okupacji nauczyłem się mówić po niemiecku i kiedy wkraczali Rosjanie, rodzice obawiali się, że coś „palnę” w tym języku, jak to dziecko. To mogło doprowadzić do zguby całą naszą rodzinę, a była nas dziewiątka – wspomina mężczyzna. Na spotkanie przyszedł, bo chciał posłuchać i dowiedzieć się więcej o historii dzielnicy swojego dzieciństwa. Dziadkowie pani Barbary przyjechali do Gdyni w 1926 r. – Dwa lata później kupili działkę i wybudowali dom, który przetrwał okupację. Mieszkałam tam ja i moje dzieci. Przyszły trudne czasy i sprzedaliśmy go – mówi. I dodaje, że teraz bardzo żałuje tej decyzji. – Kupił go człowiek, który zupełnie zapuścił to miejsce – zrobił sobie tam autoszrot, a dom systematycznie rozbiera i sprzedaje cegły. Przecież z tym miejscem wiąże się tyle wspomnień... – mówi.

B. Marchwicka podkreśla, że tych smutnych historii nie da się uniknąć. – Na wstępie zaznaczam, aby osoby, które będą mówić m.in. o swoich trudnych doświadczeniach w czasie wojny, nie usłyszały zaraz po tym opowieści innego uczestnika o szczęśliwym i pięknym dzieciństwie. Staramy się budować historię od czasów najstarszych, a dopiero później przechodzimy do tych współczesnych – wyjaśnia. – Całe dnie spędzaliśmy na dworze. Nie było przecież komputerów, a nawet telewizorów. Graliśmy w dwa ognie, palanta, pomidora i podchody (które lubiliśmy najbardziej). Dzieliliśmy się na dwie grupy i zaczynała się zabawa, która najczęściej kończyła się w bunkrach przy jednostce wojskowej. Oczywiście nie wolno było tam wchodzić, ale kto dzieci powstrzyma? – uśmiecha się pani Marta. Zima dawała jeszcze większe pole do zabawy. – Grabówek nie był tak zabudowany jak dzisiaj, więc wspinaliśmy się jak najwyżej i zjeżdżaliśmy na sankach aż z ul. Sambora do kina „Fala” (ul. Mireckiego), a później się wracało i zabawa zaczynała się od nowa – wspomina kobieta.

Pani Krystyna jest bardzo zadowolona ze spotkania. – Bardzo chętnie wraca się do tych czasów, bo człowiek był wtedy młody. Ostatnio sama zrobiłam sobie taki sentymentalny spacer, bo nie mieszkam już na Grabówku i przyznaję, że dzielnica się bardzo zmieniła – mówi. Michał Miegoń z „Innych Szlaków” jest pasjonatem historii Gdyni – prowadzi prelekcje i spacery po dzielnicach. – Spotkanie było bardzo udane. Te wszystkie historie rodzinne to materiał na gotowy scenariusz. Poruszyły mnie zwłaszcza opowieści o wypadkach grudniowych, bo relacja naocznych świadków, której można wysłuchać, a nie przeczytać w książce, to zawsze bezcenne doświadczenie – mówi. Dodaje również, że warsztaty integrują mieszkańców danej dzielnicy. – To szczególnie ważne w przypadku starszych ludzi, bo poznają swoich rówieśników – mogą powspominać, a może nawet zaangażować się w kolejne projekty społeczne – tłumaczy. W zeszłym roku udało się stworzyć mapy sentymentalne Orłowa i Oksywia. Zakończone warsztaty nie kończą projektu. – Finałem jest wspólny spacer, na który zapraszamy wszystkich chętnych. Każdy otrzymuje opracowaną już mapę i idziemy szlakiem wspomnień – wyjaśnia M. Domańska. Koordynatorka zachęca do wzięcia udziału w spacerze po Grabówku, który wstępnie zaplanowano na 10 września. – Oprócz historii uczestników warsztatów Michał i Basia przedstawią kontekst historyczny dzielnicy, aby goście spoza Grabówka wynieśli ze spotkania jak najwięcej – dodaje.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama