Nowy numer 42/2019 Archiwum

Dwie konsekracje w jednym tygodniu

– To tu będzie miejsce cudów. Miejsce przemiany serc i życia, otrzymywania łask poprzez sakramentalną posługę – mówił abp Sławoj Leszek Głódź.

Zaczynali podobnie. Tak jak swoją posługę wobec powierzonych im wiernych rozpoczyna większość proboszczów w nowych parafiach. Najpierw było poświęcenie placu i pierwsza Msza św., odprawiana w polowych warunkach. Później naprędce wzniesiona kaplica stawała się zaimprowizowanym miejscem tymczasowego kultu. A potem mozolne zmaganie się z budowaniem parafialnych struktur i wznoszeniem kościoła. W minionym tygodniu ich wysiłki zostały ukoronowane uroczystymi konsekracjami świątyń.

Ateistyczne w założeniach

Przymorze, które pierwotnie w planach władz PRL miało być osiedlem pozbawionym świątyni, dzięki niezłomności księży Romana Siudka, a później Jana Majdera, od 1958 r. cieszyło się prężnie działającą parafią NMP Królowej Różańca Świętego. Obejmująca swoim duszpasterstwem kilkadziesiąt tysięcy wiernych wspólnota nie wystarczała społeczności Przymorza. Dość powiedzieć, że na przełomie lat 70. i 80. na katechezę w salkach uczęszczało tu 12 tys. dzieci i młodzieży. W 1987 r., w okresie, gdy po stanie wojennym władze chciały jakoś ułożyć sobie relacje z Kościołem, powstała druga z przymorskich parafii. Kościół św. Brata Alberta zbudowano na granicy Przymorza z Zaspą. Ale i to nie wystarczało do objęcia wiernych systematycznym duszpasterstwem.

Opiekun Pana

Koncepcji było kilka, choć co do zasadności powstania kolejnej parafii na ogromnym gdańskim Przymorzu nikt nie miał wątpliwości. Ostatecznie podjęto decyzję, że nowy kościół stanie przy ul. Jagiellońskiej, pomiędzy ówczesnym gmachem X LO a przychodnią. Był rok 1990. Czas wielkich nadziei, że komunistyczna rzeczywistość ostatecznie odeszła w niebyt. Poczucie wolności wielu przyprawiało o zawrót głowy. Jednym z jej przejawów była możliwość swobodnego tworzenia nowych parafii. Wtedy to 18 marca bp Tadeusz Gocłowski poświęcił krzyż na placu, w którym stanąć miała trzecia z przymorskich świątyń. Na jej patrona obrano św. Józefa. Pięć miesięcy później, 5 sierpnia, decyzję o utworzeniu parafii „ku wiecznej chwale Boga Wszechmogącego, ku pożytkowi Kościoła Świętego i dobru duchowemu wiernych”, podczas uroczystej Mszy św. na placu, ogłosił bp Zygmunt Pawłowicz. Jej proboszczem mianowany został ks. Krzysztof Glaza. Mimo że miał wówczas zaledwie 13 lat kapłaństwa, posiadał już spore doświadczenie duszpasterskie. Nieźle znał także teren, na którym przyszło mu pracować. Pierwsze kapłańskie lata poświęcił pracy wikariuszowskiej właśnie na Przymorzu. Później były jeszcze Sopot i Żabianka. Bezpośrednio przed nominacją przez 6 lat był proboszczem w żuławskim Ostaszewie.

Powoli do przodu

Już we wrześniu stanęła tam tymczasowa kaplica. Skromna, zbudowana z blachy falistej, opartej na drewnianym stelażu. Wszystko po to, by wierni, którzy mieli rozpocząć budowę świątyni, czuli, że kaplica jest miejscem tymczasowym. Zaczęła się też budowa żywej wspólnoty. Przed proboszczem stanęło zadanie połączenia w jeden organizm dwóch zupełnie różnych części Przymorza. Jednej, przez lata związanej z parafią NMP Różańcowej, drugiej, od początku istnienia osiedla objętej duszpasterstwem jelitkowskiej parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Zmieniali się wikariusze, rozwijały się duszpasterstwa. Zaczęły powstawać także kościół i plebania, w której znalazło się także miejsce dla klasztoru sióstr serafitek. Kościół rósł i piękniał. Po 28 latach istnienia parafii, 7 sierpnia br., abp Głódź uroczyście konsekrował świątynię. – Stoi przed naszymi oczyma cała związana z budową przeszłość. Dzisiejszy dzień to wielkie dziękczynienie, za wszystkich i za wszystko. To dzięki waszemu zaangażowaniu, drodzy parafianie, dzięki waszej modlitwie, ofiarności i pracy ta świątynia dzisiaj tutaj stoi – mówił wówczas ks. Glaza. – Przekazujemy tobie, księże arcybiskupie, symboliczny klucz i gorąco prosimy: pobłogosław ten kościół. Niech stanie się miejscem stałego nawracania i uświęcania naszych serc, abyśmy każdego dnia żyli Ewangelią – zwrócił się do metropolity. – To dzień radosny, choć nie brakło tu łez, potu i wysiłku. Ale tak to jest, gdy powstają wielkie dzieła. Takiemu dziełu zawsze towarzyszą trud, praca i ofiara – zaznaczył abp Głódź. – To tu będzie miejsce cudów. Miejsce przemiany serc i życia, otrzymywania łask poprzez sakramentalną posługę – podkreślił metropolita. – Święty Józef nie przekazał nam nic. Bo zawsze był cichy, pokorny sercem. I wierny Bogu do samego końca. Pragniemy w tej ciszy trwać, aby nie zagłuszyć w sobie głosu Boga – mówił ks. Glaza.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama