Nowy numer 43/2019 Archiwum

Ewangelia w słuchawce

– W ogólnym telefonie zaufania rozmawiamy o Bogu tylko wtedy, gdy rozmówca wyraźnie sobie tego życzy. Katolicki „wycelowany” jest w biedy duchowe i trudności religijne – mówi prof. Grażyna Świątecka, prezes Polskiego Towarzystwa Pomocy Telefonicznej.

Idea telefonu zaufania zrodziła się w Anglii w latach 50. XX wieku. Zapoczątkował ją pastor Chad Varah, tworząc ruch o nazwie „Samarytanie”, który w krótkim czasie objął cały świat. Pełniący dyżury przy słuchawce anonimowi wolontariusze poprzez rozmowy telefoniczne nieśli pomoc ludziom doświadczającym rozmaitych trudności. Do Polski tę ideę w połowie lat 60. przywiózł z Wielkiej Brytanii prof. Tadeusz Kielanowski. – Bardzo mi się to spodobało. Profesor miał nazwisko. Ja wówczas byłam zaledwie po studiach. Zorganizowałam ludzi z duszpasterstwa inteligencji, które w Gdańsku prowadził pallotyn o. Jan Pałyga. Tak powstał pierwszy w Polsce telefon zaufania „Anonimowy Przyjaciel”. W krótkim czasie idea rozprzestrzeniła się na cały kraj – opowiada prof. Świątecka.

Z czasem zaczęły powstawać telefony sprofilowane, specjalizujące się w pomocy osobom z określonymi problemami. Były wśród nich chociażby takie, które przeznaczono dla osób z problemem alkoholowym. – W 1991 r. założyliśmy Polskie Towarzystwo Pomocy Telefonicznej, które zintegrowało cały ruch. Dzisiaj zrzesza ono ok. 50 placówek. Ma za zadanie propagować ideę i kształcić wolontariuszy – wyjaśnia prof. Świątecka. Działalność PTPT nie ogranicza się jednak tylko do tego wymiaru. Co roku organizowane są także konferencje szkoleniowo-naukowe. Najbliższa odbędzie się już w październiku w Jastrzębiej Górze.

Samotność w cierpieniu

– Byłam młoda. Miałam wówczas zaledwie 20 lat. Kiedy zdecydowałam się, że zamieszkam z moim chłopakiem, wszyscy mi to odradzali. Odwrócili się ode mnie rodzice, koleżanki mówiły, że jestem głupia – opowiada czterdziestokilkuletnia dziś Ania. – Ludzie mówili, że chłopak jest nieodpowiedzialny i że w końcu mnie zostawi. Ale ja wiedziałam lepiej. Kochałam. To była pierwsza poważna relacja w moim życiu. Myślałam, że na zawsze. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, byłam przeszczęśliwa. Pomyślałam, że w końcu weźmiemy ślub. Ale gdy powiedziałam o tym mojemu ukochanemu, on nagle spoważniał, przestał ze mną rozmawiać, podszedł do szafy i zaczął pakować swoje rzeczy. Mój świat runął w gruzach. Tego nie da się opowiedzieć słowami – mówi kobieta. Mimo że upłynęło sporo czasu, na jej twarzy pojawia się grymas cierpienia. Czuła, że nie może pójść z tym do swoich rodziców. Nie chciała też szukać pomocy wśród koleżanek. Bała się wyśmiania. W głowie pojawiła się myśl o samobójstwie. – Chciałam do kogoś zadzwonić. Tylko do kogo? Przypomniało mi się, że kiedyś na studiach rozmawiałyśmy o telefonie zaufania. Cudem, mimo że łzy zalewały mi oczy, znalazłam numer. Zadzwoniłam. Dzisiaj mogę powiedzieć, że ta rozmowa uratowała nie tylko moje życie – mówi wzruszona. Mimo ogromnego bólu pani Anna zrozumiała, że tak naprawdę życie się nie skończyło. Więcej – że ma dla kogo żyć. Uwierzyła, że może na nowo ułożyć swoje relacje z rodzicami. Dziś jest w szczęśliwym małżeństwie, a dziadkowie nie wyobrażają sobie życia bez ich ukochanego wnuka. – Człowiek czasem popełnia błędy, które sprawiają, że w jego życiu pojawia się rozpacz. Dziś modlę się za tego człowieka, którego Pan Bóg posadził po drugiej stronie słuchawki. Wiem, że jest moim osobistym aniołem – mówi Ania.

Nie ma przegranych sytuacji

– Dopóki człowiek żyje na tym świecie, nie ma sytuacji przegranych. Jest tak dlatego, że Pan Bóg działa i ma receptę na każde nasze doświadczenie. To On daje nam przezwyciężyć wszelkie trudności. Jednak kiedy przeżywamy ciemność czy wręcz rozpacz, człowiek o tym nie myśli. Potrzebuje kogoś, kto go wysłucha i mu pomoże – tłumaczy ks. dr Jan Uchwat, który jest asystentem kościelnym Polskiego Towarzystwa Pomocy Telefonicznej. Kapłan zaznacza, że Bóg pragnie szczęścia swoich dzieci, a z każdej sytuacji potrafi wyprowadzić dobro, ponieważ prawdziwie kocha człowieka i nie odwraca się od tych, którzy popełniają błędy. Zaznacza także, że już samo nazwanie swoich problemów jest wielką pomocą w wychodzeniu z różnorakich kryzysów. A doświadczenie ciemności nie jest obce także ludziom wierzącym.

Anonimowość pomaga

– Katolicki Telefon Zaufania, który właśnie powstał w diecezji, zachowuje wszystkie standardy, jakie określają działanie pozostałych telefonów zaufania. Z tym że tutaj mówimy wprost o Panu Bogu, o sakramentach świętych, o wierze... A anonimowość, która towarzyszy rozmowie telefonicznej, jest bardzo przydatna. Telefon ośmiela. I daje większą łatwość rozmowy na naprawdę trudne tematy, także wiążące się z wiarą człowieka – zaznacza ks. Uchwat. Wyjaśnia, że sprawy, z którymi spotykają się wolontariusze, są bardzo różne. – Czasem wystarczy tylko wysłuchać człowieka, czasem zobiektywizować jego problem. Innym razem pomodlić się wspólnie. Krótko mówiąc, Katolicki Telefon Zaufania ma być kawałkiem Ewangelii w słuchawce – dodaje. Opowiada, że czasem bezpośrednią rozmowę z księdzem uniemożliwia człowiekowi nadmierne poczucie wstydu lub przekonanie o ogromnej winie. Zdarza się także, że komuś, kto znany jest we wspólnocie parafialnej, trudno rozmawiać o problemach z doskonale znanymi sobie duszpasterzami. Lekarstwem na te wszystkie sytuacje może być właśnie telefoniczna rozmowa z odpowiednio przygotowanym człowiekiem. – W zespole rozpoczynającego pracę Katolickiego Telefonu Zaufania jest ok. 30 osób. To starannie wyselekcjonowani ludzie. Prowadzą pogłębione życie duchowe, mają sporą wiedzę teologiczną i praktyczne wiadomości o Kościele. Odbyli szkolenia teoretyczne i praktyczne. W ekipie jest także 5 kapłanów. Naszą posługę rozpoczęliśmy od Mszy św. w uroczystość Narodzenia NMP. Wszystko, co będzie się działo, powierzyliśmy właśnie Matce Najświętszej. Jestem przekonany, że nasza służba w telefonie nie tylko będzie pomagać wiernym, którzy mogą liczyć na cierpliwe wysłuchanie, empatię, wsparcie, wspólną modlitwę i poczucie, że Kościół jest z nimi. Myślę, że będzie to także błogosławieństwo dla nas samych – wyjaśnia ks. Jan. – Mamy coraz więcej pytań o kwestie religijne. Chcieliśmy, żeby ludzie, którzy mają takie problemy, dzwonili do telefonu sprofilowanego. Dostaną tam zawsze prawidłowe odpowiedzi – zaznacza prof. Świątecka. Dodaje, że katolickie telefony z dobrym skutkiem od lat działają w Polsce. – Na przykład w telefonie jasnogórskim urodziło się już niejedno powołanie kapłańskie i do życia konsekrowanego. Ludzie po 20–30 latach idą do spowiedzi... To także są owoce katolickich telefonów zaufania – mówi prof. Świątecka.

Katolicki Telefon Zaufania

Działa od poniedziałku do soboty w godz. 17–21. Numer: (58) 380 21 41.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama