Nowy numer 7/2019 Archiwum

Homilia abp. Sławoja Leszka Głódzia

Słowo metropolity gdańskiego podczas Mszy św. z okazji pożegnania śp. prezydenta Pawła Adamowicza.

Potrzeba nam „budowniczych pokoju” i braterstwa

Śmierć brata naszego Pawła, którego dziś chrześcijańskim pogrzebem żegnamy, wstrząsnęła wspólnotą naszego narodu. Zda się ku naszemu miastu, ku ojczyźnie, nadbiegło dramatyczne pytanie Boga z Księgi Rodzaju, skierowane ku Kainowi, zabójcy brata swego, Abla: Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośna woła ku Mnie z ziemi.

Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę. Wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, obdzierania ze czci i  godności naszych braci, bliskich,  czasem niedawnych przyjaciół. Wypływa ten język z serc, w których wygasł płomień miłości do ojczyzny, do polskiej wspólnoty. Wyrasta z  niekontrolowanej miarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! Dosyć! Basta! Stop!

To pycha buduje mury osobności. Wzywa do ich obrony. Niezdolna  do autorefleksji,  do dostrzeżenia w swych sercach  braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad.  Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści.

Dźwięk tego dzwonu wzywa nas do odbudowy polskiej wspólnoty wedle miary miłości, zaufania, szacunku. Do definitywnego zakończenia recydywy swoistej walki klas. W nowym przebraniu i propagandowym instrumentarium. Pamiętanej dobrze przez starsze pokolenie. Przynosiła opłakane owoce społecznych krzywd, konfliktów, destabilizację polskiej wspólnoty. To dotyczy także wypłukiwania z przestrzeni publicznej roli Kościoła, jego zadań i posłannictwa.

Tak, drodzy bracia i siostry, trzeba nam powrotu do hierarchii trwałych, sprawdzonych wartości, budowanych na fundamencie Rodziny, szkoły, kościoła. Powrotu niezbędnego, koniecznego niczym koło ratunkowe wrzucone na wzburzoną głębinę polskiej wspólnoty. Tych wartości dzięki którym Polska trwa. Z których wyrosła przed stu laty jej utracona niepodległość. Odebrana przez sąsiadów w sytuacji wewnętrznej słabości i głębokich podziałów. Powrotu wartości, które w polskie pokiereszowane opresją komunistycznej ideologii życie, wniosła Solidarność. A „Solidarność – to znaczy jeden i drugi (…) A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni – przeciw drugim”. Tak mówił, tu, w Gdańsku, na Zaspie, św. Jan Paweł II. Wielu zapomniało o tym doszczętnie. A to zadanie niespełnione, jesteśmy za to odpowiedzialni. Trzeba je podjąć.

Ojciec Święty Franciszek w tegorocznym Orędziu na Światowy Dzień Pokoju, przypomina, że „przekazanie pokoju znajduje się w centrum misji uczniów Chrystusa”, a „polityka jeśli jest realizowana z podstawowym poszanowaniem dla życia, wolności i godności ludzi, może naprawdę stać się wzniosłą formą miłości”. Tej formy miłości potrzebuje Polska – jak „łania pragnie wody ze strumieni”.

Nasza ojczyzna potrzebuje takiego kształtu polityki polskiej. Takiego – motywowanego miłością, szacunkiem – kształtu polskiej wspólnoty narodowej. Mówię o tym, wobec was, bracia i siostry, którzy jesteście dziećmi Narodu i Kościoła. Wobec nas wszystkich, którzy mamy obowiązek współtworzyć Polskę zgodną, sprawiedliwą, miłującą, solidarną.

Dzisiaj – odwołuję się jeszcze raz do słów Ojca Świętego Franciszka – bardziej niż kiedykolwiek, nasze społeczeństwa – pośród nich i nasze, polskie – potrzebują „budowniczych pokoju”, którzy mogliby być autentycznymi posłańcami i świadkami Boga Ojca, który chce dobra i szczęścia rodziny ludzkiej”. Dziś winniśmy wrócić to słów ważnych: proszę, dziękuję, przepraszam. Słów, o których mówił Ojciec Święty.

Umiłowani!

Pora już kończyć. Zbliża się czas, kiedy pośród nas w sakramencie ołtarza stanie Chrystus. Poprzez chrzest święty włączył się w Jego śmierć i Jego zmartwychwstanie ten, którego dziś odprowadzamy na drogę wieczności, śp. Paweł Adamowicz.

Zbliża a się także czas wzajemnego przekazania sobie znaku pokoju. Przekażmy go w duchowy sposób, bo nie wszyscy będą w stanie to uczynić bezpośrednio, najbliższej rodzinie śp. Pawła Adamowicza: Małżonce, Córkom, Rodzicom, Bratu. Niech odczują naszą bliskość, empatię, wspólnotę, braterstwo naszych serc.  Przekażmy także znak pokoju lekarzom. Zrobili co mogli. Walczyli wiele godzin o życie śp. Pawła. Bóg rozrządził inaczej. Należy im się wielkie uznanie. Wdzięczność i podziw, także za zachętę do modlitwy. A była to 2.30 w poniedziałek nad ranem.

„Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł” – w Ewangelii dzisiejszego dnia rozległ się pełen bólu i zawodu głos Marty, siostry Łazarza. Panie, gdybyś tu był...

A przecież jest coś większego niż śmierć, niż nagłe rozstanie media vita – w pośrodku życia. Odpowiedziała Mu: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”. Wiara ewangelicznej Marty jest wiarą milionów chrześcijan, Polaków. Trzeba z nią iść w życie i z niej czerpać. Ta wiara była także wiarą śp. Pawła Adamowicza, prezydenta Miasta Gdańska, którego dziś żegnamy naszą ufną modlitwą. Niech go ogarnie światłość Bożej miłości. Światłość nieba i niech w niej trwa.

Dziś moją duszę w ręce Twe powierzam.
Mój Stworzycielu i Najlepszy Ojcze.
Do domu wracam jak strudzony Pielgrzym
A Ty z miłością przyjmij mnie z powrotem.
Tułaczka moja już dobiegła kresu,
dla moich oczu słońce ziemi zgasło.
W Tobie, mój Panie, znajdę pokój wieczny,
Ty będziesz dla mnie niegasnącym światłem.

Amen!

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • MARC
    19.01.2019 18:45
    > Wszyscy kiedyś razem będziemy w Chrystusie.
    To nie jest wiara katolicka.
  • simmarek
    20.01.2019 09:04

    - "Śp. Prezydent był człowiekiem wiary, praktykującym katolikiem. Nie wstydził się swojej wiary."
    - "Prezydent Adamowicz zasłynął forsowaniem Modelu na rzecz Równego Traktowania w tym mieście. Model prowadził m.in do realizacji postulatów ruchu LGBT na poziomie polityki miejskiej w Gdańsku. " (https://www.gosc.pl/doc/5116086.A-gdyby-Teczowy-Piatek-odbyl-sie-przed-wyborcza-niedziela).
    Czy tylko ja odczuwam dysonans poznawczy? Czy oba komentarze dotyczą tej samej osoby? Skąd ta zmiana narracji? Czy źle, albo może zbyt wybiórczo, ocenialiśmy Pana Adamowicza za życia, czy też teraz próbujemy na siłę jego wizerunek odbrązowić?
    doceń 47
  • Piotr
    20.01.2019 09:35
    Potrzeba wiele modlitwy i pokuty w intencji naszej Ojczyzny. Pięknymi słowami nie powstrzymać fali nienawiści i agresji. Zło zakorzenilo się w ludzkich sercach tak głęboko, że tylko Bóg je usunie. Warunkiem jest modlitwa i pokuta. Potrzeba wynagradzać Bogu za własne i cudze grzechy przeciw 5 przekazaniu dekalog. Pozdrawiam
  • tomaszl
    20.01.2019 11:14
    Jakże wielu chce pouczać biskupów. To dosyć ciekawa postawa posłuszeństwa o której mowa w naszym Kościele.
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL