Nowy numer 31/2021 Archiwum

Operacja: zniszczyć Caritas

Rok 1950. Komuniści oskarżają kościelną organizację o kolaborację z gestapo w czasie II wojny światowej, oszustwa finansowe, niegospodarność oraz „żerowanie na ludzkiej nędzy”. Jakie były kulisy przejęcia jej przez państwo?

Działająca na terenie archidiecezji gdańskiej Caritas prowadzi działalność charytatywną i humanitarną, której kulisy czytelnicy „Gościa Gdańskiego” poznają od wielu lat w kolejnych artykułach. To, co dziś dla wielu wydaje się oczywiste, przez kilkadziesiąt lat Polski „ludowej” było zakazane i zwalczane. W kontekście przeżywanego 11 lutego Światowego Dnia Chorego poznajmy burzliwe i pełne niepewności początki kościelnej instytucji.

Gdańsk obrócony w perzynę

Caritas powołana została w trudnym powojennym czasie – w czerwcu 1945 r. i miała za zadanie koordynować działalność charytatywną Kościoła katolickiego w skali całego kraju, diecezji i parafii. Kilka miesięcy później, 10 grudnia, administrator apostolski ks. Andrzej Wronka erygował kanonicznie Związek Diecezjalny „Caritas” z siedzibą w Sopocie. „Organizacja na naszym terenie nie mogła wcześniej rozwinąć swej działalności. Trzeba było wpierw sprowadzić księży i obsadzić parafie (…). Ks. Wronka niewiele mógłby w tym czasie dokonać, gdyby nie nadesłana pomoc w postaci darów zebranych przez katolików amerykańskich (…)” – możemy przeczytać opis genezy Caritas w jednym z dokumentów zachowanych w Archiwum Archidiecezji Gdańskiej.

„Miasto Gdańsk zostało obrócone w perzynę, najżyźniejsze tereny Żuław zalane, ludność miejscowa zrujnowana” – opisywał kardynałowi Adamowi Stefanowi Sapieże powojenną sytuację przedstawiciel diecezji. Widząc ogromne wojenne spustoszenia, ze zdwojoną siłą przystąpiono do pracy. Pod koniec października 1946 r. w diecezji gdańskiej istniało już 36 oddziałów Caritas. Prowadzono trzy sierocińce, dziewięć przedszkoli, szkołę zawodową dla dziewcząt, kuchnię akademicką, dwie stacje opieki matki nad dzieckiem. Ze stałej pomocy korzystało ok. 15–20 tys. osób, z pomocy doraźnej – ok. 50–80 tys. Rok później w ramach Caritas powstały jeszcze dwa domy starców, szkoła zawodowa kroju i szycia, szwalnia, hotel, trzy kąpieliska i ośrodek dla niewidomych. Skala pomocy była nadzwyczajna.

Dziatwie brakuje bucików

Caritas regularnie współpracowała z charytatywnymi organizacjami zagranicznymi, m.in. z War Relief Services z Nowego Jorku, Ligą Katolicką z Chicago czy szwedzką Polen Hjälpen. Zagraniczne instytucje, oprócz darów dla potrzebujących mieszkańców województwa gdańskiego, takich jak: buty, kalesony, podkoszulki, koszule, skarpety oraz żywność, zaopatrywały miejscowych duchownych w brakujące monstrancje, kropidła, trybularze, a także w alby, ornaty, kapy, koloratki, a nawet wino mszalne.

O środki płynące z Zachodu zabiegał osobiście administrator apostolski ks. Wronka, który prowadził korespondencję z zagranicznymi dobroczyńcami. „W sprawie zbieranych w Anglii funduszów dla polskich dzieci, donoszę najpokorniej (…), że według naszego tu zdania to największą potrzebę stanowią buciki dla dzieci. Tak w Gdańsku, ale szczególnie na wsi gdańskiej, zimą wielka liczba dzieci nie mogła uczęszczać do szkoły z powodu braku bucików. Gdyby rodacy w Anglii za zebrane pieniądze chcieli tu na nowe tereny polskie przysłać gotowe dla dzieci buciki, toby polskiej dziatwie oddali wielką przysługę” – zwracał się administrator apostolski do jednej z organizacji charytatywnych w Londynie. Apel ks. Wronki nie był przypadkowy – diecezjalna Caritas szczególnym wsparciem otaczała właśnie młodzież.

„Mamy cały legion dzieci sierot, dzieci kalek, dzieci opuszczonych, dzieci zagrożonych, dzieci wykolejonych” – pisał w 1946 r. administrator apostolski, zachęcając wiernych do włączenia się w różnego rodzaju inicjatywy pomocy najmłodszym. Jednym z najważniejszych działań było powołanie instytucji „chrzestnych rodziców zastępczych”. Chodziło o zapewnienie opieki młodzieży osieroconej podczas II wojny światowej, a po 1945 r. przebywającej w domach dziecka. Oprócz tego diecezjalna Caritas organizowała kolonie dla dzieci z uboższych domów. Na dużą skalę prowadziła też rozdawnictwo odzieży i dożywianie młodzieży akademickiej. Za ten rodzaj aktywności odpowiedzialna była Caritas Academica, która od kwietnia do sierpnia 1946 r. wydała ponad 7,5 tys. kolacji. W kolejnych miesiącach wydawała 600 posiłków dziennie.

Nadużycia i afery?

Przez niemal trzy lata współpraca działającej pod auspicjami Kościoła Caritas z czynnikami państwowymi układała się poprawnie. Do frontalnego ataku komuniści przystąpili dopiero po ugruntowaniu swojej pozycji w społeczeństwie, a także wraz ze stopniową poprawą sytuacji ekonomicznej w kraju. Zaczęli dostrzegać w kościelnej strukturze konkurencyjnego dysponenta opieki socjalnej, co kłóciło się z nakazanym ideologicznie monopolem państwa w tej dziedzinie. Caritas korzystała z subwencji episkopatu, zagranicznych kontaktów, a także z różnego rodzaju zbiórek i darowizn. To wszystko dawało komunistom pretekst do wypowiedzenia wojny organizacji.

W 1949 r. wojewódzka bezpieka zaczęła prowadzić sprawę domniemanych „nadużyć darów amerykańskich” dla Caritas, zbierając obciążający materiał wobec kapłanów prowadzących działalność charytatywną. Urząd Bezpieczeństwa pilnował również, by organizacja nie otrzymywała subwencji państwowych oraz utrudniał urządzanie jakichkolwiek wydarzeń. Komuniści rozpoczęli także proces zajmowania pomieszczeń oraz systematycznego pozbawiania majątku organizacji. W połowie 1949 r. Komitet Wojewódzki PZPR podjął uchwałę w sprawie przejmowania przedszkoli prowadzonych przez Caritas – „w pierwszej kolejności w dzielnicach robotniczych, a następnie w innych punktach aż do całkowitej [ich] likwidacji”. Kolejno zajmowano domy dziecka, żłobki i inne zakłady opiekuńcze, przeprowadzając przy tym rewizje, które w wielu przypadkach naruszały klauzurę zakonną. Procederowi towarzyszyła kampania propagandowa, polegająca na oskarżaniu organizacji o różnego rodzaju nadużycia.

Domniemane afery były szeroko nagłaśniane w mediach – tych samych, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej pisały o kościelnych inicjatywach charytatywnych z aprobatą. O nadużycia finansowe oskarżony został ówczesny dyrektor Caritas diecezji gdańskiej ks. Józef Waląg, były kapelan Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Duchowny musiał uciekać. Ukrywał się pod zmienionym nazwiskiem Wachowski, a bezpieka rozesłała za kapłanem listy gończe. Ksiądz Waląg ostatecznie został zatrzymany na początku 1950 r. w Mgoszczu, na terenie diecezji chełmińskiej. Przez kilka miesięcy był więziony w Chełmie, Bydgoszczy i w Warszawie przy ul. Koszykowej.

Wkraczają księża „patrioci”

W proces unicestwienia kościelnej Caritas na terenie województwa gdańskiego włączyli się… duchowni – przyszli działacze Okręgowej Komisji Księży, współtworzący środowisko księży „patriotów” – kapłanów otwarcie współpracujących z komunistyczną władzą. 26 stycznia 1950 r. w Gdańsku odbyła się konferencja z udziałem 86 duchownych, którzy wprost zaatakowali kościelną Caritas. Jeden z mówców podkreślił, że w ramach działalności organizacji często miały miejsce „bezeceństwa, które wywołują słuszne oburzenie wśród wszystkich, którzy się o tym dowiadują (…). Wyrywa się pytanie: jakże się to mogło stać, że »Caritas« sprzeniewierzyła się swej nazwie? Jak się mogło stać, że grzeszni kierownicy »Caritas« nieczułymi byli na głosy (…) biednych?”.

Kapłani współpracujący z komunistami imiennie potępili dwóch współbraci, oskarżając ich o rzekome malwersacje. „Nie dziwi (…) bynajmniej, że opinia publiczna Wybrzeża jest wzburzona (…). Nie jest już dzisiaj tajemnicą, że rzeczy przeznaczone dla najbiedniejszej ludności Wybrzeża, a ofiarowane przez Polonię Amerykańską, dostawały się do niegodnych rąk ks. Jastaka, dyrektora »Caritasu« gdyńskiego i ks. Żurawskiego, dyrektora »Caritasu« gdańskiego (…)”. Dwa dni później „Dziennik Bałtycki” informował, że „w dalszej akcji, zmierzającej do całkowitego uzdrowienia stosunków w [Caritasie] zostały powołane nowe zarządy diecezjalne”. W skład przejętej przez państwo kościelnej instytucji weszły osoby świeckie, a także księża „patrioci”. Podporządkowana komunistom instytucja istniała do czasu zmian politycznych w 1989 roku.• Jan Hlebowicz jest historykiem, pracownikiem IPN Gdańsk.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama