Nowy numer 33/2022 Archiwum

Papieżowi nie mogę powiedzieć „nie”

– Z każdym napotkanym człowiekiem chcę się dzielić tym, czym żyję – mówi abp Tadeusz Wojda SAC.

ks. Maciej Świgoń: Ekscelencjo, gratulujemy nominacji. Cieszymy się, że po prawie 8 miesiącach archidiecezja gdańska ma nowego pasterza. Na początku chciałbym zapytać, czy w przeszłości był Ksiądz Arcybiskup na Pomorzu?

abp Tadeusz Wojda SAC: Bardzo dziękuję za gratulacje i serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników „Gościa Niedzielnego”. Przyznaję, że w Gdańsku i okolicach byłem kilka razy. Pierwszy raz to był rok 1977. Zwiedziłem wtedy katedrę oliwską, Stare Miasto, Kartuzy. Później miałem też okazję odwiedzić Hel, molo w Sopocie i kilka innych miejsc.

A jakie są wrażenia Księdza Arcybiskupa po pierwszej wizycie w Gdańsku, po ogłoszeniu nominacji na metropolitę?

To była krótka, ale bardzo intensywna i owocna wizyta. Zostałem przyjęty z dużą życzliwością i otwartością ze strony biskupów oraz kapłanów. Miałem okazję zwiedzić piękny, historyczny pocysterski kompleks, gdzie obecnie znajdują się kuria i seminarium, przypomnieć sobie wspaniałe wnętrze katedry. Spotkałem się również z moderatorami Gdańskiego Seminarium Duchownego, którzy opowiadali trochę o tutejszej rzeczywistości. Czułem się prawie, jakbym był w Białymstoku.

W jakich okolicznościach dowiedział się Ksiądz Arcybiskup o nominacji na metropolitę gdańskiego?

Jechałem samochodem z moim sekretarzem i nagle zadzwonił do mnie nuncjusz. To było po południu. Najpierw chwilę zagadnął o wydanej staraniem naszej archidiecezji białostockiej książce na temat nuncjusza apostolskiego Achille Rattiego, a zaraz potem oznajmił mi, że Ojciec Święty „mianował mnie nowym arcybiskupem w Gdańsku”. Ta wiadomość była dla mnie sporym zaskoczeniem, bo przecież w Białymstoku jestem dopiero od 4 lat i zaczęliśmy realizować różne plany duszpasterskie…, ale przecież papieżowi nie mogę powiedzieć „nie”. Przyjąłem nominację, a jako datę jej ogłoszenia podałem wtorek 2 marca. To był dzień przed uroczystością św. Kazimierza, patrona archidiecezji białostockiej.

Usłyszał Ksiądz Arcybiskup o Gdańsku i… jakie miał pierwsze myśli, skojarzenia?

Pomyślałem zaraz, że trzeba się będzie wszystkiego uczyć od nowa. Poznawać ludzi, parafie. Uważam, że im lepiej zna się diecezję, jej mieszkańców, tradycje, historię, tym łatwiej podejmować decyzje, łatwiej mierzyć się z wyzwaniami. Pan Bóg po 4 latach postawił przede mną tę nową rzeczywistość. W pełni Mu ufam i wierzę, że pomoże temu sprostać. Zadania, które są przede mną, będę realizował we współpracy z kapłanami i wiernymi. Wierzę, że czeka nas wiele rozmów, dyskusji, wymiany zdań, które zaowocują wspólnie wypracowanymi i przemyślanymi decyzjami. Gdańsk to miasto, które ma swoją bogatą historię, tożsamość i kulturę. Tutaj na co dzień przenikają się wątki związane z II wojną światową – Westerplatte, wydarzeniami Grudnia ’70, Porozumieniami Sierpniowymi w Stoczni Gdańskiej, Solidarnością. Gdańsk ma ten wymiar historyczny i wielkie tradycje.

Gdańsk będzie teraz domem Księdza Arcybiskupa. A jak wspomina Ksiądz Arcybiskup dom rodzinny? Jak wyglądały Święta Wielkanocne w domu państwa Wojdów?

W naszym domu to były bardzo ważne święta, zupełnie inne niż Boże Narodzenie. Obchody związane były z przeżywaniem Wielkiego Tygodnia, a dokładniej Triduum Sacrum. Z czasów mojej młodości pamiętam tatę, który był strażakiem i stał w straży honorowej przy grobie Pańskim. Podobnie mój najstarszy brat. Kiedy byłem w VII czy VIII klasie, poprosiłem tatę, żebym i ja mógł stanąć przy grobie Pana Jezusa. To było dla mnie bardzo ważne, traktowałem to jako zaszczyt. Tata zgodził się, chociaż najpierw zapytał mnie, czy jestem pewny i czy wytrzymam pół godziny, bo to nie jest proste zadanie. Stałem przy grobie Pańskim dumny i szczęśliwy. W Wigilię Paschalną zawsze miałem czytanie, bo od II klasy szkoły podstawowej byłem ministrantem. Bardzo ważna była również Rezurekcja. Kiedy na początku śpiewało się „Alleluja” i „Wesoły nam dzień dziś nastał”, było to tak podniosłe, że czasami aż ciarki przechodziły po plecach. No i oczywiście święcenie pokarmów, które potem spożywaliśmy podczas wielkanocnego śniadania. Święta Zmartwychwstania Pańskiego to był naprawdę wyjątkowy czas, wielkie wydarzenie dla naszej rodziny. Wielkanoc była tak wielkim świętem, że w kuchni się nie gotowało, a spożywało tylko to, co zostało przygotowane w przeddzień. Wszystko po to, by tego wielkiego święta nie zakłócać. W południe wszyscy klękaliśmy, aby odmówić pacierz. Pierwszego dnia zawsze byliśmy razem. W Poniedziałek Wielkanocny był zwyczaj, że zbierała się rodzina: ciocie, wujkowie ze strony mamy i taty, aby wspólnie świętować. Były rozmowy, śpiew i dużo śmiechu. No i oczywiście nie mogło zabraknąć tradycyjnego dyngusa. (śmiech)

Starsza siostra jest w zgromadzeniu elżbietanek cieszyńskich, a młodszy brat jest również pallotynem. W jaki sposób Ksiądz Arcybiskup odkrył powołanie kapłańskie, zakonne?

Mam sześcioro rodzeństwa; trójka z nas posługuje w Kościele. Zaczęło się od mojej siostry, która wstąpiła do zgromadzenia elżbietanek. Trzy lata później ja poszedłem do księży pallotynów. Powołanie zrodziło się w moim sercu już w młodym wieku, ale wszystko tak naprawdę zaczęło się, gdy byłem w VII klasie. Wtedy w naszej parafii wikariuszem był ks. Jan Nowobilski, ksiądz diecezjalny, bardzo oczytany, szlachetny, świątobliwy człowiek. Gromadził przy kościele wielu młodych, wśród których miał autorytet. Pewnego razu podzieliłem się z nim myślą o kapłaństwie. To był początek lat 70., więc nie było zbyt wiele informacji o seminariach. Powiedział, że napisze w mojej sprawie listy: jeden do ojców bernardynów do Kalwarii Zebrzydowskiej, a drugi do księży pallotynów. Dodał, że skąd przyjdzie pierwsza odpowiedź, tam pójdę. Pierwsi odpisali pallotyni, więc nawiązaliśmy kontakt. W liceum chodziłem na spotkania formacyjne, a po maturze wstąpiłem do seminarium. Później młodszy brat poszedł trochę za mną. (śmiech) Gdy byłem na III roku, w czasie wakacji pojechałem odwiedzić ks. Jana, który został proboszczem w innej parafii. Ciekawiło mnie, dlaczego zaproponował te dwa zgromadzenia zakonne. Stwierdził, że bernardyńska duchowość była mu bliska, poza tym lubił jeździć do Kalwarii i modlić się na dróżkach, a do pallotynów dlatego, że jego wujkiem był bł. ks. Józef Stanek, kapelan powstańców warszawskich w czasie II wojny światowej, który został zamordowany przez Niemców – najprawdopodobniej powieszony na stule. Wyznał, że był ogromnie wdzięczny za tę piękną kapłańską postawę. Potem przyznał, że był w stałym kontakcie z pallotynami i czuł ogromną potrzebę, żeby napisać w mojej sprawie do tego zgromadzenia. A ja mu ufałem i za jego radą poszedłem do pallotynów. Bardzo chciałem być księdzem, od dłuższego czasu czułem to powołanie w sobie i pod tym kątem układałem swoje życie, by być kapłanem, który pracuje z ludźmi i jest pośród nich.

Jakie doświadczenie wynika z dotychczasowej posługi Księdza Arcybiskupa w Rzymie i Białymstoku?

Rzym to jest wyjątkowe miejsce, pod każdym względem. Tam się oddycha powszechnością, uniwersalnością Kościoła – tam jest Ojciec Święty, są dykasterie, które koordynują pracę całego Kościoła. Jest bardzo dużo studentów z całego świata, przyjeżdżają misjonarze, biskupi. Dzięki pracy w Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów miałem nieustanny kontakt z ludźmi z całego świata. Wiele również podróżowałem do krajów misyjnych. To dało mi możliwość szerszego spojrzenia na Kościół – nie tylko przez pryzmat Polski, naszej historii, kultury, zachowań. Będąc przez ponad 27 lat w kongregacji, poznałem wiele Kościołów, gdzie Bóg jest ten sam, prawdy wiary niezmienne, a jednak dzięki ludziom, ich historii, kulturze jest On w każdym zakątku świata – Afryce, Azji czy Ameryce Łacińskiej – wyjątkowy i niepowtarzalny. Bo Kościół to ogromne bogactwo, które niesie piękno Ewangelii. Staram się to wykorzystywać i pokazywać. Tak było w archidiecezji białostockiej i chcę to dawać w archidiecezji gdańskiej. Z każdym napotkanym na swojej drodze człowiekiem pragnę dzielić się tym, czym żyję. Stąd też moje zawołanie biskupie: „Aby była głoszona Ewangelia”.

Jakie zadania, tematy duszpasterskie podejmie Ksiądz Arcybiskup w pierwszej kolejności po ingresie?

Przede wszystkim muszę poznać archidiecezję gdańską. Trudno w tej chwili mówić o planach, bo być może te zadania są już realizowane. Na to będę potrzebował trochę czasu, bo nikt nie zaczyna od zmian. Mądrość polega na tym, że najpierw trzeba zapoznać się z tym, co jest, przyjrzeć się, jak to wszystko funkcjonuje, by następnie proponować inne inicjatywy duszpasterskie.

Zbliża się Wielki Tydzień. Jak dobrze wykorzystać ten czas mimo pandemii?

Wielki Tydzień to czas zadumy nad nieprawdopodobnie wielkimi wydarzeniami – nad śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa. By dobrze się do tego czasu przygotować, potrzeba wyciszenia, o czym często pisał kard. Sarah w swoich książkach. By nasze serce oderwało się choć na moment od tej rzeczywistości, która tak bardzo bombarduje nas różnymi informacjami i doniesieniami. Byśmy potrafili skoncentrować się na wydarzeniach Wielkiego Tygodnia. Często mówimy, że Pan Jezus ustanowił Eucharystię, kapłaństwo, był pojmany w Ogrójcu, biczowany, ukrzyżowany i zmartwychwstał, ale w czasie Triduum Paschalnego musimy się zatrzymać w tej refleksji, żeby owe wydarzenia nie przeszły obok nas obojętnie. Dopiero wtedy pozwolimy, żeby nas dotknęły, przeniknęły do naszej głębi, poruszyły wewnętrznie – do szpiku naszych kości, jak mówi św. Paweł. Jeśli czujemy, że brak w nas refleksji, to znaczy, że nadal jesteśmy w biegu, że nie zatrzymaliśmy się na dostatecznie długi czas. Jezus zaprasza nas do siebie, byśmy włączyli się w przeżywanie tych wielkich wydarzeń.

Czego życzyć Księdzu Arcybiskupowi na początku posługi w archidiecezji gdańskiej?

Przede wszystkim, żebyśmy wspólnie przeżywali wydarzenia, które nas dotykają. Dlatego też wybrałem Niedzielę Palmową jako datę ingresu, żeby Wielki Tydzień i Triduum Paschalne były czasem spotkania, poznania, zbliżenia się do siebie, zawiązania wspólnoty; żeby połączył nas Jezus Zmartwychwstały.


maciej.swigon@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama