Siedemnastoletnia Ula na rekolekcje oazowe przyjechała z ciekawości. – Kompletnie nie czułam Pana Boga w moim życiu. Chodziłam do kościoła na Mszę św., do spowiedzi, ale trwałam jakby w ciemności. Dopiero na oazie, podczas adoracji Najświętszego Sakramentu doświadczyłam, że Jezus jest moim Panem, jest władcą miłosiernym i poczułam, że On naprawdę mnie kocha. Drugim przełomem był dzień ciszy. Wtedy zrozumiałam, że naprawdę wierzę w to, że Bóg mnie kocha i nie muszę emocjonalnie Go czuć, bo wiem, że On jest obok mnie. Teraz mogę z całą świadomością powiedzieć, że wierzę w to, że Jezus jest w Eucharystii, że umarł za moje grzechy i dzięki temu mnie wyzwolił. Na rekolekcjach odkryłam również, że do Boga mogę mówić „tato” – podkreśla.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








