Wiele rodzin spędzało Boże Narodzenie w atmosferze smutku po stracie kogoś z najbliższych, kto został aresztowany, przebywał w obozie lub zginął w czasie działań wojennych. Przy wigilijnych stołach pozostawiano wolne, symboliczne miejsca dla nieobecnych. Łamiąc się opłatkiem, życzono sobie, aby następne święta spędzić ze wszystkimi bliskimi i w wolnej Polsce. Problemami, z którymi się mierzono, były przede wszystkim bieda, niedostatek, a w niektórych przypadkach nawet głód. Zorganizowanie kolacji wigilijnej składającej się z tradycyjnych 12 potraw dla większości pozostawało jedynie marzeniem. Choinka była kilkanaście razy droższa niż przed wojną, a słodycze były niemożliwym do zdobycia rarytasem. Mimo to ludzie wówczas, choć było to bardzo trudne, „starali się poczuć doniosłą, ciepłą atmosferę Bożego Narodzenia” – pisała Aleksandra Zaprutko-Janicka, historyczka, autorka książki „Okupacja od kuchni”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








