W archikatedrze oliwskiej zapłonęła pierwsza adwentowa świeca. Podczas uroczystych nieszporów 29 listopada abp Tadeusz Wojda nie tylko zainaugurował Adwent i Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, ale także wezwał wiernych do odwagi i uważności.
Inauguracja Adwentu odbyła się w obecności licznych wiernych, duszpasterzy i przedstawicieli życia konsekrowanego. Jak co roku, do świątyni w Oliwie przybyli też przedstawiciele bratnich Kościołów chrześcijańskich: bp Marcin Hintz z Kościoła ewangelicko-augsburskiego, ks. mitrat Dariusz Jóźwik z Kościoła prawosławnego oraz ks. Sebastian Maria Niedźwiedziński z Kościoła ewangelicko-metodystycznego. Metropolita gdański podkreślił wagę tej wspólnej modlitwy, która już na początku Adwentu staje się znakiem jedności i wzajemnego słuchania.
1. Nieszpory Adwentu - wejście
Na początku nabożeństwa abp Wojda kolejno zapalił trzy świece: świecę Caritas, świecę Diakonii oraz świecę Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom. Każda z nich miała swoje własne przesłanie. O pierwszej mówił, że "przypomina, iż Bóg objawia się tam, gdzie człowiek jest w potrzebie". - Jej światło rozprasza ciemności i wskazuje drogę do potrzebujących. Rozpala też odwagę czynienia dobra, nawet jeśli wydaje się ono kroplą w oceanie - dodał. Druga świeca - "świeca miłosierdzia" - ma przypominać, że "miłosierdzie nie jest uczuciem, ale drogą". - To światło Jezusa, który pochyla się nad chorymi, zagubionymi, zasmuconymi - mówił. I trzecia - świeca Diakonii - ma prowadzić do prawdy. - Gdy zapłonie, staje się światłem pragnienia prawdy. Prawdy, która nie dzieli, lecz prowadzi ku Temu, który jest Ojcem wszystkich uczniów Chrystusa - powiedział.
W homilii abp Wojda mówił o Adwencie jako czasie otwierania serca. - Dzisiejsze światło nie jest ozdobą. Każda ze świec niesie nutę tej samej Ewangelii, tej samej prawdy wiary, że Bóg przychodzi. Nie tylko kiedyś, nie tylko na końcu czasów, nie tylko w Betlejem. Bóg przychodzi dziś - mówił. Przywołał też słowa Psalmu 24: "Bramy, podnieście swe szczyty", tłumacząc je jako wołanie kierowane do wnętrza człowieka. - Nie zamykaj się. Otwórz bramę swojego życia, bo nadchodzi Król chwały - przypomniał.
1. Nieszpory Adwentu - zapalenie świecy
Kaznodzieja podkreślił, że Bóg nie oczekuje od nas perfekcyjnego przygotowania. - On oczekuje otwartości. A ta zaczyna się najczęściej od ciszy i czuwania. Czuwanie nie oznacza napięcia, lecz zgodę na prowadzenie. Nie musimy wiedzieć, dokąd. Trzeba zaufać, wiedząc, że przewodnikiem jest sam Chrystus - zapewnił.
Pasterz przypomniał, że Bóg często wybiera to, co małe. - W Adwencie wystarczy iść za światłem, czasem bardzo małym i nikłym. Bóg lubi takie drogi. Drogi pokory, a nie pośpiechu - mówił. Wskazał także na Maryję, której Magnificat rozbrzmiewa podczas nieszporów. - Ona pozwoliła Bogu wejść do swojego życia takiego, jakie było. Pokazuje, że Bóg może dokonać wielkich rzeczy tam, gdzie człowiek otwiera dla Niego swoje serce. Magnificat uczy, że Adwent jest czasem nadziei, która już zaczyna się spełniać - przypomniał.
1. Nieszpory Adwentu - fragment kazania
Na zakończenie abp Wojda zaprosił wiernych do zatrzymania się nad kilkoma pytaniami: "Na co naprawdę czekam? Co w moim sercu potrzebuje światła? Gdzie utknęła moja nadzieja? Jakiej obecności Jezusa pragnę w czasie, który przeżywam?". Zaznaczył, że odpowiedzi przyjdą z czasem. - Adwent jest drogą. Odpowiedzi dojrzewają w świetle kolejnych niedziel, w ciszy modlitwy, w powolnym dojrzewaniu naszych pragnień - mówił. Na koniec dodał: - Dziś pragniemy zapalić nasze serca. Bóg potrafi zaczynać wielkie rzeczy od małego płomyka. A nam pozostaje jedno - strzec tego płomyka, podsycać go modlitwą i nieustannie wołać: Maranatha! - Przyjdź, Panie Jezu.
W pierwszą niedzielę Adwentu rozpoczął się również nowy rok liturgiczny i duszpasterski w Kościele. Program na lata 2025/2026 jest realizowany pod hasłem "Uczniowie-misjonarze".