To był ważny wieczór dla archidiecezji gdańskiej i kolejny wyraźny etap w drodze do diakonatu stałego. W Gdyni dziewięciu kandydatów przyjęło posługę lektoratu, a abp Tadeusz Wojda mocno przypomniał, że w Kościele nie wystarczy dobrze odczytać Pismo Święte, trzeba jeszcze stać się jego świadkiem.
W parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni dziewięciu kandydatów do diakonatu stałego przyjęło 15 marca posługę lektoratu. Uroczystość odbyła się podczas wieczornej Eucharystii pod przewodnictwem abp. Tadeusza Wojdy SAC, metropolity gdańskiego. Dla mężczyzn formujących się w archidiecezjalnym ośrodku był to kolejny ważny etap przygotowań do święceń, ale też publiczne potwierdzenie gotowości do podjęcia konkretnej odpowiedzialności w Kościele.
W homilii metropolita wpisał to wydarzenie w przeżywanie 4. niedzieli Wielkiego Postu. Przypomniał, że jest to czas prowadzący wiernych ku męce, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, a zarazem czas łaski i duchowego odnowienia. - To jest pierwszy powód naszej radości: że czas, który przeżywamy, nie jest tylko czasem wyrzeczenia, ale czasem łaski - podkreślił.
Udzielenie posługi lektoratu przyszłym diakonom - rozpoczęcieDrugim powodem radości, jak zaznaczył arcybiskup, było właśnie przyjęcie lektoratu przez kandydatów do diakonatu stałego. - Oto dziś nasi kandydaci podejmują posługę lektora, a więc posługę słowa Bożego - mówił, od razu wyjaśniając, że nie chodzi jedynie o liturgiczną funkcję przy ambonie.
Centralnym punktem homilii stało się przypomnienie, czym w istocie jest słowo Boże. Abp Wojda akcentował, że nie można go sprowadzić do tekstu odczytywanego w czasie Mszy św. - To jest słowo samego Boga - powiedział. Jak dodał, zostało ono dane człowiekowi po to, by prowadzić go ”na drogę życia, prawdy i świętości”.
Najmocniej wybrzmiało wezwanie do autentyczności. Metropolita zaznaczył, że posługa lektora nie kończy się na poprawnym wykonaniu zadania liturgicznego. - Nie wystarczy tylko przekazywać słowo ustami. Trzeba najpierw samemu tym słowem żyć - podkreślił. W tym właśnie, jak wskazał, rozstrzyga się wiarygodność człowieka stającego do służby słowa.
Arcybiskup zwrócił uwagę, że wspólnota szybko potrafi rozpoznać, czy głoszone słowo rzeczywiście kształtuje życie tego, kto je wypowiada. - Ludzie bardzo szybko rozpoznają, czy słowo, które słyszą, jest tylko wypowiadane, czy też jest naprawdę przeżywane - zaznaczył. Dlatego lektor powinien być, jak mówił, ”człowiekiem wiary, człowiekiem modlitwy, człowiekiem, który sam słucha Boga i pozwala Mu działać w swoim życiu”.
Udzielenie posługi lektoratu przyszłym diakonom - fragment homiliiTo przypomnienie ma szczególne znaczenie, bo posługa lektoratu w Kościele ma charakter trwały i wykracza daleko poza samo czytanie podczas liturgii. Ustanowiony lektor nie tylko proklamuje słowo Boże, ale może także wypowiadać intencje modlitwy powszechnej, przygotowywać wiernych do pełnienia tej funkcji, prowadzić nabożeństwa, pomagać w katechezie parafialnej i w przygotowaniu do sakramentów oraz angażować się w prowadzenie grup formacyjnych i apostolskich. W określonych sytuacjach może również przewodniczyć niektórym obrzędom, a w Wielką Sobotę błogosławić pokarmy.
Dlatego uroczystość w Gdyni miała znaczenie większe niż formalny etap formacji. Stała się wyraźnym znakiem, że Kościół potrzebuje dziś ludzi, którzy nie tylko poprawnie przeczytają tekst, ale będą żyli Ewangelią na co dzień. - Dzisiaj właśnie takich lektorów potrzebujemy. Potrzebujemy ludzi słowa Bożego, którzy nie tylko dobrze przeczytają tekst, ale którzy pójdą przez życie jako świadkowie Boga - powiedział abp Wojda.
Udzielenie posługi lektoratu przyszłym diakonom - obrzędyMetropolita wyraził też przekonanie, że kandydaci dojrzeli do tak rozumianej misji. Podziękował wszystkim, którzy towarzyszą im w formacji i pomagają im wzrastać w wierze. Samym kandydatom życzył natomiast, by trwali w miłości Boga i potrafili nieść ją innym.
Dla 9 mężczyzn przyjęcie lektoratu było więc nie tylko wydarzeniem liturgicznym, ale także wyraźnym wejściem w służbę Kościołowi. W Gdyni mocno wybrzmiało, że droga do diakonatu stałego zaczyna się nie przy samym mikrofonie, lecz znacznie głębiej, tam, gdzie słowo Boże naprawdę kształtuje życie.