Piechurzy z plecakami zajęli miejsca obok mieszkańców Mechowa, a świątynię wypełnił śpiew i modlitwa. Niedzielny odpust ku czci św. Jakuba Apostoła po raz kolejny stał się nie tylko świętem parafii, ale również ważnym przystankiem na trasie Kaszubskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Podczas uroczystej Mszy św. ks. Jan Perszon mówił o służbie, ofierze i krzyżu, przypominając, że wszystko zaczyna się od daru z siebie.
Jeszcze przed południem 26 lipca do Mechowa zaczęli docierać pielgrzymi zmierzający na Jasną Górę. Był to drugi dzień ich wędrówki. W cieniu zabytkowego Kościoła pw. św. Jakuba Apostoła i św. Mikołaja spotkali się z parafianami, którzy od lat właśnie w dniu odpustu przyjmują ich jak domowników. Dla jednych była to kolejna pielgrzymka, dla innych pierwsze spotkanie z tym miejscem, ale dla wszystkich wspólnym punktem stała się Eucharystia sprawowana w świątyni od wieków górującej nad okolicą.
Mszy św. odpustowej przewodniczył ks. prałat Jan Perszon, profesor teologii UMK, Kaszuba. Już na początku homilii wskazał dwa zdania z liturgii słowa, wokół których zbudował całe rozważanie. Najpierw przypomniał słowa św. Pawła: ”Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele”, a następnie ewangeliczne zdanie Chrystusa: ”Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu”. - Właściwie wszystko zaczyna się od daru z siebie - powiedział.
Odpust w Mechowie - wejście 45. Kaszubskiej Pieszej PielgrzymkiJak podkreślał, ta zasada dotyczy każdej sfery ludzkiego życia, szczególnie małżeństwa i rodziny. - Prawdziwe małżeństwo staje się owocne nie tylko przez lata wspólnego życia, ale przede wszystkim przez codzienny, mozolny i czasami bardzo wiele kosztujący dar z siebie - mówił.
Kaznodzieja nie unikał również trudnych tematów. Zwrócił uwagę na pogłębiający się kryzys demograficzny i coraz większą niechęć współczesnego człowieka do podejmowania odpowiedzialności. - Polska wymiera. Przypuszczam, że Mechowo także wymiera. Dzieci jest coraz mniej, ponieważ młodsi od nas, nasze dzieci i wnuki, nie chcą dawać siebie, nie chcą służyć. Często w ogóle nie rozumieją tego słowa - mówił.
Dodał jednak, że gotowość do poświęcenia nie rodzi się z ludzkich kalkulacji. - Taka decyzja nie bierze się znikąd. Jest następstwem zawierzenia Temu, który wydał samego siebie.
Obecność uczestników 45. Kaszubskiej Pieszej Pielgrzymki sprawiła, że znaczna część homilii została poświęcona właśnie pielgrzymowaniu. Mechowo zajmuje w historii tej pielgrzymki miejsce szczególne. To tutaj przez lata posługiwał jej pomysłodawca, ks. Zygmunt Trella.
- Na Kaszubską Pieszą Pielgrzymkę nie idą ludzie szukający przygody albo rozrywki. Nie. To są szaleńcy wpatrzeni w Tego, który oddał swoje życie - mówił ks. Perszon. Przypominał jednocześnie, że świat proponuje zupełnie inną receptę na szczęście. - Prawdziwego szczęścia nie czerpie się bowiem z pogoni za rozkoszą, pieniędzmi i zaszczytami.
Odpust w Mechowie - ks. prof. Jan Perszon - fragment homiliiRozważając Ewangelię o prośbie synów Zebedeusza o pierwsze miejsca w Królestwie Bożym, zauważył, że nawet najbliżsi uczniowie Jezusa długo nie rozumieli, na czym polega Jego droga.
- Ci dwaj apostołowie w dzisiejszej Ewangelii głupio gadają. Apostołowie mają jednak prawo do głupoty. Dopiero dużo później zrozumieli, o jaki kielich chodziło Jezusowi: o mękę, o całkowite oddanie siebie, o wylanie krwi do ostatniej kropli. To jest droga uczniów Jezusa. Nie ma innej - podkreślił.
Kaznodzieja wiele miejsca poświęcił również tajemnicy cierpienia. - Kiedy Pan dopuszcza na nas krzyż i cierpienie, odruchowo protestujemy: ”Ja się wzbraniam. Ja nie potrafię. Ja nie chcę”.
Przekonywał jednak, że dopiero przyjęcie własnego krzyża otwiera drogę do duchowego owocowania. - Jeżeli jednak człowiek powie Panu Bogu wobec swojego krzyża: ”Dobrze. Niech będzie. Umieszczam mój krzyż w Twoim krzyżu”, wtedy zaczyna się owocowanie. Nawet nie wiemy, w jaki sposób ono się dokonuje.
Jednym z najmocniejszych fragmentów homilii było wspomnienie ks. Zygmunta Trelli. Ks. Perszon przypomniał, że największe świadectwo twórca Kaszubskiej Pieszej Pielgrzymki złożył nie podczas organizowania kolejnych pielgrzymek, lecz wtedy, gdy ciężka choroba przykuła go do łóżka. - Nie wtedy jednak ks. Zygmunt zaczął naprawdę owocować. Stało się to w 1992 roku, kiedy nie mógł już iść na pielgrzymkę. Dotknęła go śmiertelna choroba, przestały pracować nerki. Rozpoczęło się kilkanaście lat trwania z Chrystusem, jakby przybicia razem z Nim do krzyża.
Kapłan przywołał również osobiste wspomnienie. - Mogę wam powiedzieć, że kiedy miałem jakieś większe grzechy, jechałem do ks. Zygmunta się wyspowiadać. Ani razu nie słyszałem, żeby narzekał.
Najbardziej zapamiętał jednak jedno zdanie wypowiedziane przez chorego kapłana. - Jak to dobrze, że Pan Jezus daje mi łaskę odpokutować za moje grzechy teraz, tutaj, na ziemi.
Odpust w Mechowie - procesja odpustowaHomilia stała się także okazją do przypomnienia postaci ks. Bolesława Witkowskiego, przedwojennego proboszcza Mechowa, zamordowanego przez Niemców w Piaśnicy jesienią 1939 roku. - Ksiądz Bolesław Witkowski upodobnił się wtedy do Chrystusa, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie jako okup za wielu. To jest mądrość Ewangelii - podkreślał kaznodzieja.
Na zakończenie zwrócił się zarówno do pielgrzymów, jak i parafian. - Istnieje tajemnica owocowania, którą trudno nam zrozumieć. Jeżeli jesteśmy tutaj jako pielgrzymi, dawni pielgrzymi albo jako ludzie goszczący pątników i w ten sposób uczestniczący w pielgrzymce, to tajemnica świadectwa i męczeństwa staje się tajemnicą naszego życia - dodał.
Ostatnie słowa homilii były modlitwą do patrona parafii: - Niech św. Jakub nawraca nas wszystkich do takiego myślenia i takiego owocowania, abyśmy nie chybili nieba. Amen.
Po zakończeniu Eucharystii pielgrzymi przeszli na przygotowany przez mieszkańców obiad. Po krótkim odpoczynku ponownie ruszyli w drogę do Wejherowa.
Mechowo od ponad czterech dekad pozostaje nie tylko ważnym punktem na pielgrzymkowym szlaku, ale także miejscem, gdzie tradycja odpustu św. Jakuba splata się z żywym świadectwem wiary, gościnności i wspólnoty.