Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku zakończyła tegoroczne prace archeologiczne nad jeziorem Borówno. Badania są częścią prowadzonego od kilku lat śledztwa dotyczącego tzw. zbrodni pomorskiej 1939 r., czyli masowej eksterminacji polskiej ludności na Pomorzu Gdańskim w pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji.
Badania archeologiczne są jednym z najważniejszych elementów tego śledztwa. W ostatnich latach pozwoliły zlokalizować i przebadać kolejne miejsca zbrodni oraz odnaleźć szczątki setek osób zamordowanych przez niemieckie formacje wojskowe, policyjne i paramilitarne.
Z zebranego dotychczas materiału dowodowego wynika, że w październiku 1939 r. Niemcy przywozili nad jezioro Borówno transporty więźniów. W rejonie znajdujących się tam polskich umocnień polowych przeprowadzali masowe egzekucje.
- Na tym etapie możemy stwierdzić, że w toku prac nad jeziorem Borówno odnaleziono szczątki co najmniej 150 osób zamordowanych w październiku 1939 roku - informuje prok. Tomasz Jankowski, naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku.
Tegoroczne prace archeologiczne poprzedzono szczegółowym rozpoznaniem terenu. Przeanalizowano historyczne zdjęcia lotnicze, przeprowadzono lotnicze skanowanie laserowe LIDAR z wykorzystaniem dronów, prospekcję magnetyczną oraz badania powierzchniowe z użyciem wykrywaczy metali. Dopiero na podstawie zgromadzonych w ten sposób danych wyznaczono miejsca wykopów sondażowych.
W pracach uczestniczył interdyscyplinarny zespół specjalistów z zakresu archeologii, antropologii fizycznej oraz medycyny sądowej. Badacze reprezentowali Uniwersytet Łódzki, Uniwersytet Rzeszowski, Uniwersytet Warszawski, Uniwersytet Zielonogórski oraz Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.
W jednym z badanych miejsc zespół odsłonił zasypany okop wojenny. W jego wypełnisku znajdowały się ludzkie szkielety zachowane w porządku anatomicznym, ułożone w różny sposób i bez cech wskazujących na intencjonalny pochówek.
Szczególnie istotne okazały się obrażenia widoczne na czaszkach ofiar. - Na większości czaszek widoczne są otwory postrzałowe. Uszkodzenia wlotowe znajdują się przeważnie w okolicy potylicy, co jednoznacznie wskazuje na sposób zadawania śmierci - wyjaśnia dr Dawid Kobiałka z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że ofiarami były osoby dorosłe w różnym wieku, przede wszystkim mężczyźni.
Badacze odnaleźli również ślady późniejszej operacji mającej zatrzeć dowody popełnionej zbrodni. W czerwcu 1944 r., gdy sytuacja III Rzeszy na froncie ulegała pogorszeniu, część grobów nad jeziorem Borówno została zniszczona przez specjalne komando działające w ramach ”Aktion 1005”. Była to niemiecka operacja, której celem było usuwanie materialnych śladów masowych mordów. Członkowie specjalnych komand lokalizowali groby, wydobywali z nich zwłoki, palili je na stosach, a następnie ukrywali pozostałości.
W pobliskim lesie udało się zlokalizować przebieg rowu strzeleckiego, z którego w czerwcu 1944 r. Sonderkommando 1005 wydobyło zwłoki wcześniej zamordowanych osób. W jego wypełnisku badacze znaleźli jedynie pojedyncze, luźne ludzkie szczątki oraz drobne przedmioty. Zdaniem naukowców świadczy to o dokładności, z jaką przeprowadzono akcję zacierania śladów.
- Skala i charakter znalezisk pokazują, jak dokładnie przeprowadzano akcję zacierania śladów. Zwłoki wydobywano z miejsca egzekucji i palono, a pozostałości starano się ukryć tak, by nie pozostały materialne dowody dokonanej tutaj zbrodni - wskazuje dr Kobiałka.
Pierwsze ślady tych działań odkryto już krótko po zakończeniu wojny. W październiku 1945 r., na podstawie relacji świadka, zlokalizowano pozostałości stosu, na którym palono ciała ofiar. Miejsce jest obecnie upamiętnione.
Badacze ustalili jednak, że stos nie mógł zawierać wszystkich szczątków spalonych osób. Pozostawało więc pytanie, gdzie Niemcy ukryli pozostałe szczątki. Odpowiedź przyniosły tegoroczne prace. Dzięki połączeniu różnych metod badawczych, udało się odnaleźć tzw. ”zrzutowisko” po ”Aktion 1005”, czyli miejsce, w którym zdeponowano spalone szczątki ofiar. Do ich ukrycia Niemcy wykorzystali fragment polskiego okopu wojskowego biegnącego przez pobliski las. Szczątki znajdowały się w jego wypełnisku w kilku skupiskach na odcinku ponad 30 metrów.
Wśród odnalezionych szczątków nie było wartościowych przedmiotów. - Może to wskazywać, że po spaleniu ciał pozostałości były jeszcze dokładnie przebierane i przesiewane - mówi Dawid Kobiałka.
Dla prowadzonego śledztwa odkrycie ma szczególne znaczenie. - Badania archeologiczne są jednym z kluczowych elementów naszego śledztwa. Pozwalają nie tylko odnajdywać szczątki ofiar, ale także rekonstruować przebieg zbrodni i działania podejmowane przez sprawców w celu zatarcia jej śladów - podkreśla prok. Tomasz Jankowski. Zabezpieczone szczątki ofiar oraz pozostałe dowody zbrodni i prób jej zatarcia zostaną teraz poddane szczegółowym analizom. Mają one potrwać przez najbliższe miesiące.
Badania gdańskiego IPN nad jeziorem BorównoPiotr Piotrowski
Śledztwo dotyczące zbrodni pomorskiej 1939 r. oraz interdyscyplinarne badania nad ”Aktion 1005” na Pomorzu Gdańskim będą kontynuowane w ramach międzynarodowego projektu naukowego ”Archeologia Aktion 1005”. Projekt jest finansowany przez Narodowe Centrum Nauki na podstawie umowy nr UMO-2025/58/E/HS3/00107.








