Biały sternik patrzy z nieba

Agnieszka Skowrońska


|

Gość Gdański 25/2012

publikacja 21.06.2012 00:00

– Na gdańskim Wybrzeżu papież obiecywał nieustanną modlitwę za ludzi pracy i z pewnością kontynuuje ją, spoglądając na nas z okna domu Ojca. Niech brzmią te słowa: „Jeden drugiego brzemiona noście” – mówił abp Sławoj Leszek Głódź podczas uroczystej Mszy świętej z okazji 25. rocznicy pierwszej wizyty Papieża Polaka w Trójmieście.

Kard. Tarcisio Bertone przewodniczy modlitwie poświęcenia kaplicy adoracji na gdańskiej Zaspie Kard. Tarcisio Bertone przewodniczy modlitwie poświęcenia kaplicy adoracji na gdańskiej Zaspie
agnieszka skowrońska

11 i 12 czerwca 1987 roku – po raz pierwszy w historii na ulicach Wybrzeża pojawiło się białe papamobile, a w nim długo oczekiwany polski papież. W Gdyni, Gdańsku, na Westerplatte – wszędzie witały go rzesze wiernych, choć władze komunistyczne patrzyły niechętnym okiem na te wielotysięczne i wielobarwne manifestacje przywiązania ludzi do Kościoła. W pamięci wielu osób pozostał ołtarz zaprojektowany przez Mariana Kołodzieja w formie potężnego okrętu, który stanął na gdańskiej Zaspie. Z mostku kapitańskiego, spod żagla zwieńczonego trzema krzyżami, Jan Paweł II przemawiał do tłumu jak prawdziwy sternik Łodzi Piotrowej. 
Teraz po 25 latach, w mnogości bloków mieszkalnych Zaspy, dorastają kolejne pokolenia młodych Polaków. Srebrna rocznica papieskiej pielgrzymki to dobra okazja, by i oni mogli przeżyć coś z tamtych wzruszeń.


Cegiełki ludzkich serc


W czasie czerwcowych dni sprzed ćwierćwiecza wysoki na kilkadziesiąt metrów ołtarz stał się bramą jakby innego świata. – Nie przypominam sobie, żebym doświadczyła wcześniej atmosfery takiej radości i życzliwości, jak wtedy na Zaspie. Wspólne śpiewy i powiewający kolorowymi chustami tłum ludzi z całej Polski – do dziś mam to przed oczyma! – uśmiecha się wzruszona Halina Kortes z Gdańska. Miała ona przywilej bycia jedną z osób odpowiedzialnych za ukwiecenie olbrzymiego papieskiego statku. Nie było to łatwe zadanie, nie tylko ze względu na jego wielkość. – Kwiatów było bardzo dużo. Brakowało jednak różnych pomocy florystycznych, choć i tak wiele materiałów do dekoracji przywoziły nam z zagranicy zaprzyjaźnione osoby. Dostarczali je też okoliczni mieszkańcy. Koleżanka przyniosła z domu własny wazon, bo widziała, że nie było do czego kwiatów włożyć – wspomina kwiaciarka. Pracowała ona niemal do samego przyjazdu Ojca Świętego, trudząc się przy dopinaniu misternych, pachnących ozdób, w których każdy kwiat miał ściśle określone miejsce. Na przykład na mostku kapitańskim musiała zawisnąć girlanda z gerber, a nie z pięknych róż, aby kolce nie pokłuły papieża. Mimo ogromnego zmęczenia ta praca była źródłem wielkiej radości. – Wiedzieliśmy, dla kogo się trudzimy! Dotykając nieśmiało fotela, barierek, schodów, mówiliśmy sami do siebie, że za chwilę będzie tu sam Ojciec Święty. I nie mogliśmy uwierzyć ze szczęścia, że to prawda! – zamyśla się pani Halina.


Adoracja z papieżem


Kościół pw. Opatrzności Bożej w Gdańsku stoi blisko miejsca, w którym przed laty „zacumował” niezwykły ołtarz. To właśnie Jan Paweł  II w czasie tamtej pielgrzymki poświęcił kamień węgielny pod jego budowę, zaś w maju 2009 roku konsekracji świątyni dokonał watykański sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone. On też dwa lata wcześniej, 16 czerwca 2007 roku, poświęcił Gdański Ośrodek Dokumentacji Nauczania Jana Pawła II mieszczący się przy parafii. 12 czerwca tego roku uśmiechnięty gość z Rzymu pojawił się znowu w progach kościoła na Zaspie, by poświęcić kaplicę wieczystej adoracji i wprowadzić do niej uroczyście relikwie błogosławionego Jana Pawła II. – Adoracja jest mostem, świętą więzią między celebracją Eucharystii i konkretnym życiem każdego dnia. Msza św. stanowi oczywiście centrum, ale trzeba umieć zatrzymać się, przyswoić ją, uczynić swoją – mówił kard. Bertone w trakcie liturgii słowa poprzedzającej obrzęd poświęcenia. Przypomniał też nauczanie Jana Pawła II, w którym ukazywał on adorację eucharystyczną jako szczególne zadanie dla wspólnot parafialnych i zakonnych. Hierarcha przywołał również wspomnienie polskiego papieża jako człowieka zanurzonego w codziennej modlitwie kontemplacyjnej przed Najświętszym Sakramentem we dnie i w nocy. – Adoracja eucharystyczna pomaga nam wejść w serce Boga. To właśnie stąd, z serca Boga, z Jego miłosierdzia chrześcijanie czerpią siłę dla swojej misji ewangelizacji i promowania wartości ludzkich, bo tylko Bóg, tylko miłość Boska może dogłębnie i rzeczywiście przemienić świat – podkreślał kardynał. Przywiózł on też dla parafii niespodziewany i bardzo cenny dar – relikwię: kamień z Grot Watykańskich. Odtąd, wraz z relikwią włosów Jana Pawła II, będzie on namacalnym znakiem nadal trwającej, żywej obecności papieża na Zaspie.


Oliwskie dziękczynienie


Główne uroczystości jubileuszowe odbyły się również 12 czerwca w bazylice archikatedralnej w Gdańsku-Oliwie. Im także przewodniczył kard. Tarcisio Bertone. Obecny był nuncjusz apostolski w Polsce abp Celestino Migliore i biskupi metropolii gdańskiej: abp Sławoj Leszek Głódź, abp senior Tadeusz Gocłowski, bp Ryszard Kasyna, bp Andrzej Suski i bp Józef Szamocki z Torunia oraz bp Wiesław Śmigiel z Pelplina. Nie zabrakło przedstawicieli władz wojewódzkich, prezydentów Trójmiasta i Wejherowa, instytucji kościelnych i samorządowych, jak również reprezentantów uczelni. Warto wspomnieć, że grono pomorskich rektorów zostało na ten dzień poszerzone o ks. prof. dr. hab. Henryka Skorowskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Jak przed 25 laty, licznie reprezentowani byli ludzie pracy. – Zawsze bardzo chętnie wracam do Gdańska i zawsze myślę o tym, że niedaleko stąd przelał swoją krew Wojciech, biskup Pragi i apostoł w Prusach, patron Polski, a także archidiecezji gdańskiej – wyznał kard. Bertone na początku homilii. Purpurat podkreślił w niej, że każde powołanie musi mieć jako fundament miłość, posługa duszpasterska zaś powinna być zbudowana na zaufaniu między Chrystusem a Jego apostołem. Watykański sekretarz stanu przypomniał też najważniejsze myśli z przemówień wygłoszonych przez Jana Pawła II do mieszkańców Wybrzeża. Zwrócił uwagę zebranych na wątek solidarności poruszony przez papieża w Gdyni, przywołał również słowa o cywilizacji miłości – z homilii w Sopocie, jak również te z Zaspy, w których Ojciec Święty wyjaśniał wagę społecznego i wspólnotowego wymiaru ludzkiej egzystencji. Kończąc homilię, kard. Bertone zwrócił się po polsku z serdeczną prośbą do błogosławionego papieża: – Umacniaj nadal z nieba wiarę Ludu Bożego!


Echo ze skweru Kościuszki


Gdynia także nie zapomniała o dniu, w którym gościła Piotra naszych czasów. Z tej okazji 11 czerwca w Muzeum Miasta Gdyni odbyła się konferencja zatytułowana „Jan Paweł II w Gdyni – ćwierć wieku później”. Zaproszeni prelegenci podjęli rozważania trzech głównych wątków papieskiej homilii ze skweru Kościuszki: solidarności, morza oraz obecności Kaszubów w życiu Pomorza. Ks. prof. dr hab. Henryk Skorowski dokonał analizy różnych wymiarów solidarności w nauczaniu papieża. – Jej istotą jest wspólnotowość. Ludzie muszą być razem dlatego, że jest taka kategoria dóbr i wartości, której nie są w stanie osiągnąć i zachować pojedynczo. Jesteśmy sobie zatem potrzebni, bo tylko w świetle swoich wartości odczytujemy osobistą wartość. Mamy też jednego Ojca, którym jest Bóg – mówił rektor UKSW. 
Arcybiskup dr Tadeusz Gocłowski zwrócił uwagę na zatroskanie Ojca Świętego sprawami ludzi morza, którym poświęcił on sporą część swojego gdyńskiego przemówienia. 
– Papież dotyka bardzo konkretnie ludzi i spraw związanych z morzem. Nie rozwija tych zagadnień, ale dla osób, które go słuchają w tym mieście, takie przywołanie haseł wystarczy, by oni sami podjęli samodzielnie już nad nimi refleksję – podkreślał arcybiskup. Wybitny historyk prof. dr hab. Józef Borzyszkowski ukazał natomiast wkład polskiego papieża w odrodzenie kultury regionu. – Słowa i czyny Jana Pawła II przyczyniły się w decydującej mierze do renesansu samorządnej Rzeczypospolitej oraz języka i kultury Kaszubów, odwiecznych gospodarzy ziemi pomorskiej. Przyczyniły się też do renesansu i żywotności naszego dziedzictwa i tożsamości, także samej Gdyni – zauważył Borzyszkowski.•