Marka godna zaufania

Gość Legnicki 29/2012

publikacja 19.07.2012 00:00

O pomocy powodzianom i organizacji kolonii dla dzieci z ks. dr. Tomaszem Biszką, wicedyrektorem Caritas Diecezji Legnickiej, rozmawia Jędrzej Rams.

 W ciągu kilku dni od powodzi przez ręce pracowników i wolontariuszy Caritas przewinęły się dziesiątki ton pomocy dla poszkodowanych W ciągu kilku dni od powodzi przez ręce pracowników i wolontariuszy Caritas przewinęły się dziesiątki ton pomocy dla poszkodowanych
jędrzej Rams

Jędrzej Rams: Co uznajecie za najważniejsze w przygotowaniach do organizacji wakacji dla dzieci?

Ks. Tomasz Biszko: – To zawsze jest przygotowanie kadry. Stąd kursy dla wychowawców i kierowników kolonii, które proponujemy na czas letniego wypoczynku. Są to także dodatkowi wychowawcy. Wypoczynek przygotowujemy dla parafii i przy ich współudziale. Tym współudziałem jest chociażby zapewnienie pewnej ilości kadry. Po prostu uzupełniamy ewentualne braki. W tym roku udało nam się zorganizować cztery turnusy wypoczynkowe dla dzieci w Łazach i Ustroniu Morskim. W każdym bierze udział około 250 osób. Mamy też wczasy dla osób dorosłych. Odbyły się już trzy turnusy, a przed nami – jeszcze dwa.

A ile parafii korzysta z ofert diecezjalnej Caritas?

– Tych parafii nie jest dużo, zaledwie kilkanaście.

Macie słabą ofertę?

– Nie, myślę, że to nie o to chodzi. Na konferencji dziekanów organizowanej na początku każdego roku są przedstawiane nasze propozycje. Ale wiele parafii oferuje w tym czasie własne kolonie, wczasy i pielgrzymki, albo włącza się w wypoczynek organizowany chociażby przez samorządy, szkoły czy miejskie ośrodki pomocy społecznej.

A dużo Caritas zarabia na takich koloniach?

– Ani grosza. Ogólnym założeniem jest pomoc w odpoczynku dzieciom potrzebującym i uboższym. My dopłacamy do wyjazdu każdego z tych dzieci. Są też takie dzieciaki, które dzięki nam mogą pojechać za darmo. Szukamy sponsorów wśród osób prywatnych, ale też wśród wielkich firm naszego regionu. Pomagają nam m.in. KGHM i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Wykorzystujemy także środki z Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom.

Są wakacje, a w biurze Caritas praca wre. Przyczyną jest powódź?

– Tak, ta praca rozpoczęła się w nocy z 6 na 7 lipca. Już wtedy otrzymaliśmy prośby o wsparcie. Pierwsza pomoc, a dokładnie woda do picia, pojechała do Olszyny Lubańskiej 6 lipca, w piątkowe przedpołudnie. I ciągle otrzymywaliśmy kolejne zgłoszenia. Dzisiaj już wiemy, że poszkodowanych jest ponad 900 rodzin. Co prawda ta kilkugodzinna zaledwie niszczycielska fala zniszczyła przede wszystkim infrastrukturę komunalną – drogi, mosty i chodniki – niemniej zrujnowała też spory dobytek zwykłych rodzin. Nie można porównywać tej powodzi do tej sprzed dwóch lat pod Bogatynią, ale i tak spowodowała ona spore szkody. Wczoraj, czyli 11 lipca, dzięki Caritas Polskiej przetransportowaliśmy środki chemiczne do powodzian. Było tego prawie 11 ton. Wszystko trafiło do siedmiu najbardziej potrzebujących parafii.

I to będzie koniec pomocy?

– Oczywiście, że nie. To było pierwsze, najbardziej elementarne wsparcie. W przyszłym tygodniu będziemy zawozili jeszcze żywność. Łącznie od Caritas Polskiej otrzymamy ok. 180 ton różnych artykułów o wartości przekraczającej 650 tys. zł. Ta pomoc będzie systematycznie spływała, ale potrzeby są bardzo duże. Stąd nasz apel o kontaktowanie się z nami i wspieranie naszych działań. Można to zrobić poprzez włączenie się w zbiórkę pieniędzy do puszek, ale można też wpłacać na nasze konto z przeznaczeniem na powodzian. Chcielibyśmy pomóc chociażby przez zakup pralek czy lodówek, ale na to potrzeba funduszy. Dlatego apelujemy o wsparcie.

Caritas Diecezji Legnickiej ma chyba duże doświadczenie w pomaganiuy powodzianom?

– Była przecież powódź tysiąclecia w 1997 roku, później lokalne podtopienia, Bogatynia sprzed dwóch lat. Pomagaliśmy też powodziom m.in. z Sandomierza i Krakowa. Warto podkreślić, że dobrze sprawdzają się nasze parafialne i szkolne koła Caritas. W Olszynie Lubańskiej parafialny oddział Caritas już w pierwszych dniach po powodzi zaczął gotować obiady i rozdawać je poszkodowanym. Oddziały z parafii lubańskich zorganizowały zbiórki żywności i zawiozły powodzianom. Wiele osób chce pomagać innym, ale boi się skomplikowanych przepisów. I tutaj pojawia się Caritas. Myślę, że pokazaliśmy nieraz swój profesjonalizm. Można powiedzieć, że jesteśmy dobrą i godną zaufania marką.•